Władysława Kuźmińska urodziła się 100 lat temu w Słubicach. Do dzisiaj w nich mieszka. Jej sposób na długowieczność to: dużo pracować, nie denerwować się, nie palić papierosów i nie pić żadnych alkoholi.
Z dostojną jubilatką w remizie OSP w Słubicach spotkali się m.in. starosta płocki Mariusz Bieniek, wójt Słubic Krzysztof Dylicki, przedstawiciele Urzędu Gminy i płockiego ZUS-u. Były serdeczne życzenia, bukiety kwiatów, drobne upominki i gromko odśpiewane „200 lat”. – Przeżyła pani cały wiek naszej historii i jest skarbnicą i drogocennym dziedzictwem dla naszych pokoleń. Ten niecodzienny jubileusz jest najlepszym momentem na podziękowania za trudy i owoce minionych 100 lat oraz na najserdeczniejsze gratulacje i życzenia dobrego zdrowia, spokoju z uśmiechem i pogodą ducha, w klimacie szacunku, wdzięczności i życzliwości otoczenia oraz wielu długich lat życia – mówił wójt Słubic.
Władysława Kuźmińska swojego męża Mariana poznała w Warszawie, gdzie uczyła się w szkole kucharskiej. Pobrali się w roku wybuchu II wojny światowej. Mąż pani Władysławy był kowalem, pracował na etacie wojskowym jako pułkowy podkuwacz koni. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. W okresie okupacji przez rok pani Władysława była na robotach przymusowych w Dreźnie.
Państwo Kuźmińscy wychowali pięcioro dzieci: Halinę, Marię, Daniela, Marka oraz Kazimierza. Pani Władysława doczekała się 17 wnuków oraz 23 prawnuków. Mąż Marian zmarł 24 lata temu. Obecnie dostojną jubilatką opiekują się córki. (gsz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze