- Pana posługa to dziesiątki tysięcy kilometrów za kierownicą, tysiące posług biskupich w parafiach, ale też szereg innych posług i wydarzeń w różnych miejscach w Kościele w Polsce i poza nią. Przez te ponad trzy dekady pracy przy boku biskupów płockich stał się pan ich swoistym św. Krzysztofem i Aniołem Stróżem – mówił bp Szymon Stułkowski w bazylice katedralnej płockiej, wręczając podziękowania Jarosławowi Borowskiemu. Przez 36 lat był on kierowcą trzech biskupów płockich. Teraz przyszedł czas na zasłużoną emeryturę.
Jarosław Borowski do pracy kierowcy w Kościele płockim zgłosił się dzięki s. Helenie Pszczółkowskiej, szarytce nazywanej „płocką matką Teresą”. Poznał ją, pracując w Zarządzie Wojewódzkim PCK w Płocku. Pracę w diecezji rozpoczął w 1987 roku, jako kierowca bp. Zygmunta Kamińskiego. Potem woził bp Stanisława Wielgusa oraz bp. Piotra Liberę. Swoich zwierzchników woził nie tylko po Polsce. Odwiedził z nimi również Paryż, Wiedeń, Pragę, Wilno i Grodno. Udało się policzyć, że w sumie przejechał autem około 1,5 mln kilometrów.
- W mojej pracy potrzebna była umiejętność sprawnej, płynnej jazdy, dobra orientacja w terenie i dobra pamięć. Ważna była też dyskrecja, zwłaszcza przed 1989 rokiem, gdy władza komunistyczna podsłuchiwała ludzi Kościoła. Cieszyłem się, że księża biskupi darzyli mnie zaufaniem. Miałem bliskie i dobre kontakty z hierarchią Kościoła, z księżmi, byłem dyspozycyjny, mówiono mi też, że jestem bardzo lubiany – przyznaje Jarosław A. Borowski.
Pan Jarosław ma za sobą łącznie 47 lat pracy zawodowej. Na emeryturze planuje poświęcić się swojej pasji, a jest nią naprawa starych zegarów.
Za swoją pracę otrzymał podziękowania w bazylice katedralnej. Dodajmy też, że w w 2012 roku za ofiarną pracę otrzymał od papieża Benedykta XVI Krzyż „Pro Ecclesia et Pontifice”. Jest to jedno z najwyższych odznaczeń dla osób świeckich w Kościele.
BS
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze