Reklama

Przedsiębiorcy myślą o absolwentach

31/10/2013 08:01
Izba Gospodarcza Regionu Płockiego rozpoczęła dyskusję o polskim systemie szkolnictwa zawodowego, zestawiając go z założeniami obowiązującymi w Niemczech i Szwajcarii. Otwierając Panel Dyskusyjny prezes Izby Jan Brudnicki zwrócił uwagę na wysokie zapotrzebowanie wśród przedsiębiorców na dobrze wykwalifikowanych absolwentów szkół zawodowych. Tymczasem systematycznie spada odsetek uczniów rozpoczynających edukację zawodową. Jak zauważa IGRP, bazując na doświadczeniach z realizacji praktyk zawodowych, poziom kształcenia młodych ludzi nie jest dostosowany do obecnych oczekiwań przedsiębiorców. Stąd w zeszłym tygodniu w ratuszu odbyło się spotkanie poświęcone szkolnictwu zawodowemu.
– Może zdziwiliście się, że przedsiębiorcy chcą rozmawiać o szkolnictwie zawodowym. Może pomyślicie, że wtrącają się do oświaty, ale przecież to właśnie przedsiębiorców najbardziej interesuje, jak są przygotowani do pracy absolwenci szkół zawodowych – mówi Lech Księżakowski, wiceprezes IGRP.
Sytuacja idealna to wszechstronnie wykształcony, młody człowiek z dyplomami, znajdujący od razu po studiach dobrze płatną pracę, od pierwszego dnia wiele wnoszący w rozwój firmy. Tak chciałby każdy student, przedsiębiorca i urząd pracy. Na razie nasza lokalna rzeczywistość odbiega jednak od tego ideału. Prof. Janusz Zieliński, prorektor płockiej filii Politechniki Warszawskiej, podkreślił, że to nierealne, by uczelnia wykształciła studenta przedstawiającego od razu 50 patentów do zatwierdzenia. – To zadanie pracodawcy, by stworzyć pracownikowi warunki do rozwoju – zaznaczył.
Podobne stanowisko zajął również Zbigniew Kruszewski, rektor Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica w Płocku. Podkreślił, że obecnie ponad 98% firm w Polsce to mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa i nie ma uczelni, która do wszystkich wykształci konkretnych specjalistów. – Trzeba iść na kompromis. Uczelnie mogą kształcić ludzi kreatywnych i chętnych do szybkiego uczenia się. Potrzebna jest aktywność człowieka, który wie, gdzie ma szukać informacji. Wtedy nawet jeśli ktoś nie umie gotować zupy, to podpatrzy gospodynię i ją zrobi – dowodził Kruszewski.
W ratuszu obok przedsiębiorców i dyrektorów szkół zawodowych gościła młodzież. Na pewno pozazdrościła rówieśnikom z Niemiec. Maria Montowska, dyrektor Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowej, opowiedziała, jak niemiecki rząd inwestuje w ludzi, którzy będą potrzebni gospodarce za 10 lat oraz o rozwiniętym systemie doradztwa zawodowego, który w Polsce zdecydowanie kuleje, w końcu o maturze zawodowej, która jest równoznaczna z naszym licencjatem. – W Niemczech obowiązuje dualny system szkolnictwa zawodowego. Uczniowie 2/3 czasu spędzają w zakładzie pracy, a 1/3 w szkole. Liczą się umiejętności człowieka, a nie jego dyplomy – zaznaczyła Montowska.
Radca ambasady szwajcarskiej Jean Pierre Schneuwly obserwuje z kolei przywiązanie Polaków do tytułów naukowych. W Szwajcarii tego nie ma. – Maturę ma 40% osób, a w Polsce – 80 %. Głupi nie możemy być. Jesteśmy przecież bogaci – powiedział. Uczeń na praktykach w przeliczeniu na polską walutę może zarabiać 3 tys. zł miesięcznie. Bezrobocie wśród młodych Szwajcarów wynosi ledwie 6–7%.
A w Polsce? No cóż, wiele trzeba poprawić w systemie szkolnictwa zawodowego. Szwankuje też doradztwo zawodowe. Do tego zaniechano wiele dobrych praktyk, np. zlikwidowano szkoły przyzakładowe kształcące przyszłych pracowników. Wyjątkiem jest tutaj Zespołu Szkół Centrum Edukacji w Płocku. – To obecnie jedyna w kraju placówka publiczna prowadzona przez spółkę prawa handlowego – powiedział Tadeusz Rutkowki. Dzięki niej PKN Orlen ma wpływ na przygotowanie swoich przyszłych pracowników. Rocznie 30 absolwentów trafia do pracy w koncernie, reszta dalej się kształci, np. na Politechnice. Janusz Majchrzak, prezes Komunikacji Miejskiej Płock, zwrócił uwagę, że nie mamy też nawyku uczenia się całe życie, by podnosić swoje kwalifikacje, a Irena Krzemińska z Zakładu Doskonalenia Zawodowego ubolewa, że uczniów nie uczy się kochać swojego zawodu. A może trzeba znacznie wcześniej pomyśleć o wykształceniu kadr: nie na studiach a w przedszkolu? – To w tym wieku zaczyna się kreatywność dziecka. Ale niestety, gdy Jaś rysuje zielone słonko, pani poprawia go, że słonko musi być żółte – opowiada Teresa Sztomberska-Ejdys, szefowa formy Doradztwo Personalne SET. I potem trudno szukać absolwentów osób z pomysłami na innowacyjność.     BeeS
fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości