Ponad sto osób wzięło udział w wiecu i marszu, który odbył się pod hasłem „Stop kupowaniu głosów”. Protest zorganizował płocki PiS. W chłodny i dżdżysty sobotni poranek, 14 marca, pod siedzibą płockiej prokuratury stawiły się osoby, chcące wyrazić swój sprzeciw przeciwko nieprawidłowościom podczas ostatnich wyborów samorządowych. A dokładnie przeciwko procederowi kupowania głosów, do którego doszło w Płocku. – Stoimy pod budynkiem prokuratury. Teoretycznie to tu powinniśmy szukać sprawiedliwości. Ale czy możemy? – pytała radna PiS Wioletta Kulpa. Pytała też ilu z obecnych 25 radnych zdobyło swój mandat w wyniku kupowania głosów. – Dziś wiemy, że zarzuty związane z kupowaniem i sprzedawaniem głosów postawiono zaledwie dwóm osobom. A przecież wszyscy wiemy, że było więcej takich przypadków. Dlaczego nie zrobiono niczego, żeby złapać ludzi dopuszczających się tego procederu na gorącym uczynku? Co będzie w 2018 r. Ilu z tych radnych, którzy kupowali głosy czuje się bezkarnych i zrobi to w następnych wyborach? – mówiła Wioletta Kulpa. Poseł Wojciech Jasiński stwierdził, że gdy Polska odzyskiwała niepodległość, było 30 proc. analfabetów i 2 proc. nieważnych głosów, a dziś proporcje są odwrotne. (gsz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze