Takimi i innymi konstrukcjami bawił słuchaczy w świetnej gawędzi o języku prof. Jan Miodek. Spotkanie odbyło się w Muzeum Mazowieckim, w ramach Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej.To jego pierwszy wykład w Płocku, ale jak przyznał podróż do naszego miasta łączyła się z sentymentem: mój dziadek Jan Kowalski pochodził spod Płocka. Kiedy obraził się na rodzinę, wsiadł na konika i pojechał w świat – pod Puławy. Stąd, choć nie przyjmuję wszystkich zaproszeń na odczyty, Płockowi odmówić nie mogłem – powiedział Miodek. Profesor przypomniał, że kiedyś gwarą mówiło około 70 procent użytkowników polszczyzny, a nawet przywódcy w oficjalnych przemowach posługiwali się językiem typu: mówio, grożo, robio. Ci, którzy mieli kompleks językowy, używali takich określeń: okieć – łokieć, opata – łopata. Po 1989 r. źródłem neologizmów językowych stała się relacja polszczyzny z językiem angielskim. Przeciętny Polak chce nadrobić opóźnienia, nie tylko w gospodarce, ale i w języku: Ja się nie boję angielszczyzny. Owszem, te wszystkie słowa są dla mnie swoistą radością, bo są znakiem normalnienia Polski. Nie mogę też nie widzieć śmiesznego neofickiego stosunku do języka, wyrażeń typu: sorry, dzięki za help. Jan Miodek podał tego przykłady: kaiwaj zamiast kiwi, chodzi naturalnie o owoce, dżudaika zamiast judaika. W ostatnim czasie wzrasta liczba zapożyczeń, które utrwalają się w wersji zbliżonej do oryginału, mówimy keczap obok keczup; wersja fonetyczna zwycięża, przekształca się zapożyczenia w zapożyczenia akustyczne. Wyrazów obcych używamy, by wzbogacić naszą wypowiedź, dodać jej ekspresji, ale często jest to zwykły snobizm. Zupełnie nowym zjawiskiem po roku 1990 jest reklama, a jej oddziaływanie sprawia, iż zaczynamy w sposób żartobliwy posługiwać się sloganami. Sam profesor przyznał, że czasami mówi w domu jest Leżajsk, jest dobrze. Slogany reklamowe biją rekordy popularności w prasie. Karierę zrobiły: dwa w jednym, ociec prać. Jan Miodek stwierdził, że żyjąc w czasach „kultury lekkomyślnej” nadużywamy tytułów w niedobrych kontekstach, na przykład wyrazu pasja, która jest opisem męki. Gawędę zakończył apelem „gdzie luz, tam luz, gdzie święto, to święto”. Sławny językoznawca spotkał się w Płocku także z młodzieżą III LO i Małachowianki. (lesz) Fot. DarO
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze