Reklama

Prof. Miodek w Płocku - Petrochemia Pany, czy King?

06/11/2000 15:50
Takimi i innymi konstrukcjami bawił słuchaczy w świetnej gawędzi o języku prof. Jan Miodek. Spotkanie odbyło się w Muzeum Mazowieckim, w ramach Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej.To jego pierwszy wykład w Płocku, ale jak przyznał podróż do naszego miasta łączyła się z sentymentem: mój dziadek Jan Kowalski pochodził spod Płocka. Kiedy obraził się na rodzinę, wsiadł na konika i pojechał w świat – pod Puławy. Stąd, choć nie przyjmuję wszystkich zaproszeń na odczyty, Płockowi odmówić nie mogłem – powiedział Miodek. Profesor przypomniał, że kiedyś gwarą mówiło około 70 procent użytkowników polszczyzny, a nawet przywódcy w oficjalnych przemowach posługiwali się językiem typu: mówio, grożo, robio. Ci, którzy mieli kompleks językowy, używali takich określeń: okieć – łokieć, opata – łopata. Po 1989 r. źródłem neologizmów językowych stała się relacja polszczyzny z językiem angielskim. Przeciętny Polak chce nadrobić opóźnienia, nie tylko w gospodarce, ale i w języku: Ja się nie boję angielszczyzny. Owszem, te wszystkie słowa są dla mnie swoistą radością, bo są znakiem normalnienia Polski. Nie mogę też nie widzieć śmiesznego neofickiego stosunku do języka, wyrażeń typu: sorry, dzięki za help. Jan Miodek podał tego przykłady: kaiwaj zamiast kiwi, chodzi naturalnie o owoce, dżudaika zamiast judaika. W ostatnim czasie wzrasta liczba zapożyczeń, które utrwalają się w wersji zbliżonej do oryginału, mówimy keczap obok keczup; wersja fonetyczna zwycięża, przekształca się zapożyczenia w zapożyczenia akustyczne. Wyrazów obcych używamy, by wzbogacić naszą wypowiedź, dodać jej ekspresji, ale często jest to zwykły snobizm. Zupełnie nowym zjawiskiem po roku 1990 jest reklama, a jej oddziaływanie sprawia, iż zaczynamy w sposób żartobliwy posługiwać się sloganami. Sam profesor przyznał, że czasami mówi w domu jest Leżajsk, jest dobrze. Slogany reklamowe biją rekordy popularności w prasie. Karierę zrobiły: dwa w jednym, ociec prać. Jan Miodek stwierdził, że żyjąc w czasach „kultury lekkomyślnej” nadużywamy tytułów w niedobrych kontekstach, na przykład wyrazu pasja, która jest opisem męki. Gawędę zakończył apelem „gdzie luz, tam luz, gdzie święto, to święto”. Sławny językoznawca spotkał się w Płocku także z młodzieżą III LO i Małachowianki. (lesz) Fot. DarO
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości