Lustracyjne zamieszanie wywołane publikacją tzw. „listy Wildsteina” dotarło także do Płocka. Tydzień temu pisaliśmy na łamach Tygodnika Płockiego o wizycie pracowników Instytutu Pamięci Narodowej w Płocku. Dziś o opinie w sprawie lustracji postanowiliśmy zapytać prezydenta naszego miasta oraz jednego z jego zastępców.– Osobiście jestem zdecydowanym zwolennikiem lustracji i w najbliższym czasie na pewno się jej poddam – zapewnia Mirosław Milewski.
Nie ma zresztą innego wyjścia. Szef Prawa i Sprawiedliwości, do której to partii należy prezydent Płocka, zarządził autolustrację członków w całym kraju. Mają się jej poddać wszyscy samorządowcy oraz działacze partii, którzy urodzili się przed 1973 rokiem. Jeżeli nie będą chcieli przejść lustracyjnej procedury, nie mają czego szukać w szeregach PiS.
Tomasz Kolczyński, zastępca prezydenta naszego miasta, także członek PiS, nie czekał na polecenia partyjnych przełożonych. Już 2 kwietnia 2001 roku złożył w IPN wniosek o przyznanie statusu osoby pokrzywdzonej. Na odpowiedź musiał czekać trzy lata. Kiedy wreszcie ją otrzymał, mógł odetchnąć z ulgą. Co prawda IPN odmówił mu, zgodnie z obowiązującymi przepisami, przyznania statusu osoby pokrzywdzonej, ale wyraźnie zaznaczono, że powodem takiej decyzji jest brak w archiwach IPN jakichkolwiek dokumentów dotyczących T. Kolczyńskiego.
Jak przyznaje Tomasz Kolczyński, lustracyjne zamieszanie w PiS-ie trwa już od kilku tygodni. Członkowie partii w całym kraju zwracają się do IPN o sprawdzenie, czy w archiwach są dotyczące ich teczki.
Matematyką interesowała się od najmłodszych lat. Od początku nauka tego przedmiotu sprawiała jej przyjemność i dawała satysfakcję. Chociaż przyznaje, że są działy, które mogą nawet u matematyka budzić niechęć. Jednym z nich jest przykładowo ten związany z prawdopodobieństwem. To jednak nie zraziło jej do kontynuowania swoich planów. – Wbrew potocznej opinii matematyka jest ciekawą, interesującą i bardzo przydatną nawet w codziennym życiu dziedziną wiedzy. Aby ją zgłębić, wcale nie trzeba spędzać wielu godzin nad książkami. Trzeba chcieć ją zrozumieć i mieć nauczycieli, którzy umiejętnie pokażą jak to zrobić – powiedziała Katarzyna Kosek.
Matematyką interesowała się od najmłodszych lat. Od początku nauka tego przedmiotu sprawiała jej przyjemność i dawała satysfakcję. Chociaż przyznaje, że są działy, które mogą nawet u matematyka budzić niechęć. Jednym z nich jest przykładowo ten związany z prawdopodobieństwem.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze