Reklama

Prezydenci idą po teczki

23/02/2005 15:32
Lustracyjne zamieszanie wywołane publikacją tzw. „listy Wildsteina” dotarło także do Płocka. Tydzień temu pisaliśmy na łamach Tygodnika Płockiego o wizycie pracowników Instytutu Pamięci Narodowej w Płocku. Dziś o opinie w sprawie lustracji postanowiliśmy zapytać prezydenta naszego miasta oraz jednego z jego zastępców.– Osobiście jestem zdecydowanym zwolennikiem lustracji i w najbliższym czasie na pewno się jej poddam – zapewnia Mirosław Milewski.
Nie ma zresztą innego wyjścia. Szef Prawa i Sprawiedliwości, do której to partii należy prezydent Płocka, zarządził autolustrację członków w całym kraju. Mają się jej poddać wszyscy samorządowcy oraz działacze partii, którzy urodzili się przed 1973 rokiem. Jeżeli nie będą chcieli przejść lustracyjnej procedury, nie mają czego szukać w szeregach PiS.
Tomasz Kolczyński, zastępca prezydenta naszego miasta, także członek PiS, nie czekał na polecenia partyjnych przełożonych. Już 2 kwietnia 2001 roku złożył w IPN wniosek o przyznanie statusu osoby pokrzywdzonej. Na odpowiedź musiał czekać trzy lata. Kiedy wreszcie ją otrzymał, mógł odetchnąć z ulgą. Co prawda IPN odmówił mu, zgodnie z obowiązującymi przepisami, przyznania statusu osoby pokrzywdzonej, ale wyraźnie zaznaczono, że powodem takiej decyzji jest brak w archiwach IPN jakichkolwiek dokumentów dotyczących T. Kolczyńskiego.
Jak przyznaje Tomasz Kolczyński, lustracyjne zamieszanie w PiS-ie trwa już od kilku tygodni. Członkowie partii w całym kraju zwracają się do IPN o sprawdzenie, czy w archiwach są dotyczące ich teczki.
Matematyką interesowała się od najmłodszych lat. Od początku nauka tego przedmiotu sprawiała jej przyjemność i dawała satysfakcję. Chociaż przyznaje, że są działy, które mogą nawet u matematyka budzić niechęć. Jednym z nich jest przykładowo ten związany z prawdopodobieństwem. To jednak nie zraziło jej do kontynuowania swoich planów. – Wbrew potocznej opinii matematyka jest ciekawą, interesującą i bardzo przydatną nawet w codziennym życiu dziedziną wiedzy. Aby ją zgłębić, wcale nie trzeba spędzać wielu godzin nad książkami. Trzeba chcieć ją zrozumieć i mieć nauczycieli, którzy umiejętnie pokażą jak to zrobić – powiedziała Katarzyna Kosek.
Matematyką interesowała się od najmłodszych lat. Od początku nauka tego przedmiotu sprawiała jej przyjemność i dawała satysfakcję. Chociaż przyznaje, że są działy, które mogą nawet u matematyka budzić niechęć. Jednym z nich jest przykładowo ten związany z prawdopodobieństwem.
(jac)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości