Po dwóch miesiącach przerwy w rozgrywkach, w niedzielę na murawę wróci Wisła Płock, która w pierwszym meczu zmierzy się z Koroną Kielce. – Musimy zachować maksimum bezpieczeństwa, odpowiedzialności i koncentracji. Oczywiście walczymy o mistrzowską ósemkę – powiedział prezes klubu Jacek Kruszewski.
Wisła Płock, tak jak i pozostałe kluby Ekstraklasy miała niemal trzy miesiące przerwy w rozgrywkach. – To były wyjątkowe miesiące, niespotykane wcześniej w historii klubu, z którymi trzeba było sobie poradzić. Myślę, że tak jak pozostałe kluby Ekstraklasy, poradziliśmy sobie z tym dobrze. Przez ostatnie dwa miesiące w klubie dużo się działo. Od rozegranego w marcu meczu z Arką Gdynia nie byliśmy zamknięci na cztery spusty, pracowaliśmy, zarówno nad sprawami organizacyjnymi, jak i kontraktami, trenera, dyrektora, kilku zawodników. No i oczywiście też staraliśmy się utrzymać zespół w formie, gdyby okazało się, że rozgrywki zostaną wznowione. Były to treningi indywidualne, zapewniliśmy zajęcia, które pozwoliły zawodnikom na jakikolwiek ruch, przemieszczanie się. Oczywiście wszystko zgodnie z zasadami bezpieczeństwa. Mimo, że nie graliśmy, to był intensywny okres w historii klubu, cieszymy się, że wracamy na murawę i będziemy mogli dokończyć rozgrywki.
Jak wiadomo, drużyny nie mogą rozgrywać sparingów przed wznowieniem rozgrywek, ale niektóre kluby zdecydowały się na zgrupowania. – Na razie jesteśmy na etapie ustalania planu ostatniego tygodnia przed wznowieniem rozgrywek. Pierwszy mecz gramy w niedzielę, pierwszy wyjazdowy pojedynek jest dopiero za dwa tygodnie z Jagiellonią. Zastanawiamy się, czy pojedziemy do Białegostoku w dniu meczu, czy dzień wcześniej. Jeszcze nie ma takiej decyzji, najwięcej w tej kwestii będzie zależało od trenera Sobolewskiego – zapewnia prezes Kruszewski.
Rozgrywki rozpoczną się w czasie, gdy obowiązywać będą jeszcze reżimy związane z epidemią koronawirusa. Zdaniem prezesa Kruszewskiego wśród zawodników są obawy przed ryzykiem zarażenia.
– Co prawda piłkarze nie dają tego po sobie poznać, ale jest ogromne ryzyko, bo pandemia nadal się rozprzestrzenia, wcale nie wyhamowała, więc ryzyko na pewno istnieje i piłkarze będą o tym pamiętać. Jest jeszcze inna sprawa, a dotyczy tego, jak organizmy piłkarzy wytrzymają ten bardzo długi, najdłuższy chyba w historii okres bez grania, jak zniosą duże obciążenia, którym zostaną poddani. Zawodnicy nie pokazują po sobie niepokoju, normalnie trenują, rozgrywają wewnętrzne mecze i muszą przystąpić do rozgrywek ligowych tak, jak byśmy żyli w normalnym świecie.
Pewne jest, że cele stawiane przed drużyną w przerwie między rozgrywkami się nie zmieniły. - W dalszym ciągu chcemy jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie w Ekstraklasie. Nasza sytuacja jest niezła, bo przewaga nad strefą spadkową jest w tej chwili duża. Pozycja Wisły jest znacznie lepsza niż przed rokiem, ale mamy świadomość, że przed nami są cztery mecze z bardzo wymagającymi rywalami. Nas interesuje jak największa zdobycz punktowa. Oczywiście jeszcze nie złożyliśmy broni, będziemy walczyć o mistrzowską ósemkę. Zdajemy sobie sprawę, że strata nie jest wcale taka duża i tu się może jeszcze wszystko wydarzyć. Ja bym sobie życzył, by zdobyć na tyle dużo punktów, że nawet gdyby się nie udało zakwalifikować do górnej ósemki, to nasz dorobek przed pucharowymi meczami byłby tak duży, żeby bardzo szybko zapewnić sobie utrzymanie w Ekstraklasie – zapowiedział Kruszewski.
Pewnym problemem są rozmowy z zawodnikami, którym kończą się kontrakty 30 czerwca. – Na pewno z większością piłkarzy, którym kończą się umowy w czerwcu, będziemy chcieli na lipiec przedłużyć umowy. Nie podam w tej chwili nazwisk, bo te rozmowy trwają, ale jeszcze będziemy obserwowali, co się wydarzy w pierwszych meczach po restarcie. Jednym z powodów jest konieczność posiadania jak najszerszej kadry, na wypadek gdyby pojawiły się kontuzje. Dlatego każdy zawodnik może być w końcówce rozgrywek na wagę złota i liczymy, że ten miesiąc, o który sezon zostanie przedłużony, wszyscy piłkarze dograją z nami. Oczywiście dla nas priorytetem jest przedłużanie kontraktów na kolejny sezon. Tak było w przypadku Kuby Rzeźniczaka czy Rafała Wolskiego, ale nie wszyscy piłkarze mieszczą się w naszym planie na kolejny sezon, dlatego kilku będzie takich, którym przedłużymy umowy tylko do końca lipca – stwierdził prezes.
Kibice będą musieli zadowolić się obserwowaniem ostatnich meczów na ekranach telewizorów, ale ich organizacja i tak będzie wielkim wyzwaniem. Na pytanie, czy wszystko jest pod względem organizacyjnym już dopięte na ostatni guzik, prezes Kruszewski odpowiedział: – To jest bardzo poważne wyzwanie, samo granie bez publiczności już się w historii Wisły i innych klubów zdarzało i nie jest to nic nowego. Tu by nie było problemu. Problemem jest to, że są bardzo poważne obostrzenia, jeśli chodzi o organizacje takiego meczu, ze względu na pandemię koronawirusa. My wszyscy - kluby, ekstraklasa i PZPN uczymy się tej nowej rzeczywistości. Stadion jest podzielony na strefy, do których będą mieli wstęp członkowie sztabów szkoleniowych, pracownicy klubu. Logistycznie wcale nie jest to takie proste, jakby się wydawało. Musimy zachować maksimum bezpieczeństwa i odpowiedzialności, maksimum koncentracji, żeby uniknąć kontaktów między sobą, zwłaszcza z ludźmi, którzy przyjeżdżają z zewnątrz. Myślę, że jako klub jesteśmy do tego przygotowani. Dodatkowo nowością będzie to, że pewnie za kilka tygodni rozpocznie się u nas rozbiórka trybun i to też będzie dla nas nowa sytuacja, bo będziemy się musieli do niej przygotować.
Jola Marciniak
fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze