To nie jest klasyczna realizacja, w której na pierwszy plan wysuwa się historia tragicznej miłości werońskich kochanków Julii i Romea. Reżyser Krzysztof Szuster zgodnie z zapowiedzią uwspółcześnił miejsce akcji. Przeniósł ją w środowisko dwóch rywalizujących klubów piłkarskich, symbolizowane przez niebieskie i czerwone trybuny. Mocno ograniczył wątki poboczne, ale też skrócił tekst dramatu w tłumaczeniu Jarosława Iwaszkiewicza. Szpady zastąpił „ustawkami”, lekarstwo – narkotykami. Z myślą przede wszystkim o młodej publiczności zrobił przedstawienie trochę jak serial, w którym każda kolejna scena przesuwa akcję do przodu.
Przed kolejnymi pokoleniami inscenizatorów „Romeo i Julii” zawsze stoi dylemat – uwspółcześniać czy archaizować. Sztuka Szekspira bywała niejednokrotnie przenoszona w czasy współczesne zarówno w teatrze, jak i kinie. Dość przypomnieć słynny film Baza Luhrmanna z 1996 roku, gdzie Romeo (Leonardo DiCaprio) i Julia (Claire Danes) spotkali się na Florydzie, w miasteczku Verona Beach, a ich rodziny tworzyły zwalczające się gangi. W Teatrze im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku tak współczesnego Szekspira jeszcze nie było. I choćby z tego powodu warto spektakl obejrzeć.
Już od pierwszej sceny zdecydowanie przyciąga uwagę warstwa wizualna. Scenograf Krzysztof Małachowski zbudował dwie trybuny. Pozostają oddzielone jak kibice czy też kibole z obu klubów. Zmniejszył dużą płocką scenę, dzięki czemu kameralna sztuka wybrzmiewa lepiej. Trybuny są też domami pokłóconych rodów, balkonem, pod którym rozgrywa się sławna scena miłosna, a nawet alkową Julii. W pustym sektorze pod osłoną nocy Romeo spotyka dilera – aptekarza.
Zmieniające się światło wydobywa kolory krzesełek i kostiumów ważniejszych bohaterów. Książę Werony Escalus (Krzysztof Bień), Kapulet (Marek Walczak), Pani Kapulet (Magda Tomaszewska), Pani Montagu (Dorota Cempura), Pan Montagu (Dariusz Poleszak-Hass) zostali ubrani znakomicie. Julię (gościnna rola Julii Krawczyk) wyróżnia biała sukienka. Reszta aktorów nosi spodnie, kibicowskie kurtki i pyszne kolorowe glany.
W swojej inscenizacji „Romea i Julii” Szuster na plan pierwszy wysunął bezsensowną zawiść i nienawiść otaczające nas powszechnie.
- Najbardziej zależy mi na refleksji, abyśmy przestali ranić się na każdym kroku – podkreślał przed premierą.
Gniew kibiców wyrażają stadionowe okrzyki („Precz z Kapuletem!”), taniec (choreografia Małgorzata Fijałkowska), bójki bez powodu. Czy w tak opowiedzianej historii tragedia młodych ludzi zakończy międzypokoleniowe konflikty?
Tytułowi bohaterowie sprawnie pokonują rzędy trybun. Najwyżej wspinają się Julia (aktorka, która w dzieciństwie grała w piłkę nożną), udanie debiutująca na płockiej scenie w trudnej roli i Romeo (Adam Gradowski). Obojgu pomaga nowoczesna konwencja. Dynamiczną postać młodej Mamki tworzy Maja Rybicka. Wywodząca się ze środowiska kibolskiego sprytnie lawiruje pomiędzy swoimi chlebodawcami, pomagając zakochanym. Również Piotr Bała przekonuje jako Ojciec Laurenty. Gdy jego plan nie powiedzie się, nie ukrywa rozpaczy. Przejmującą scenę po śmierci Julii świetnie odgrywa Magda Tomaszewska. Dobrą rolę autorytatywnego, przemocowego Ojca tworzy Walczak.
W płockiej realizacji „Romea i Julii” ważna jest muzyka. Krzysztof Misiak napisał autorskie kompozycje, które zgrabnie przeplatają się z motywami muzycznymi zaczerpniętymi z baletu Siergieja Prokofiewa. Całość dopełniają wizualizacje Mateusza Sochackiego.
Szuster ma w swojej biografii staż u Hanuszkiewicza, w czasie gdy mistrz swoimi bulwersującymi inscenizacjami klasyki gromadził w Teatrze Narodowym nadkomplet publiczności. Gdy w Płocku Hanuszkiewicz robił musical „Dulska” na podstawie Zapolskiej, tłumaczył, że z tradycyjnie pokazanej sztuki „szkoła daje nogę”.
W przeniesionego w środowisko klubów piłkarskich Szekspira młody widz nie ucieknie. Spodobają mu się i trybuny, i kostiumy, zwłaszcza te w barwach „Wisły”, także komórki w rękach „prezesów klubów”. Miejmy nadzieję, że opuszczając teatr, pomyśli, jak mądrze rozwiązywać konflikty, których, niestety, nie unikniemy.
Fot. Marek Konarski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze