Dla obu zespołów było to niezmiernie ważne spotkanie. Wisła musiała wygrać, by nadal myśleć o walce o złoty medal, podobnie rzecz się ma ze Śląskiem, który zainteresowany jest medalem brązowym. Goście nie mieli nic do stracenia, zaczęli od skutecznej gry w obronie i to przynosiło efekty. Piłkarze Wisły rzucali bardzo niecelnie, obijając poprzeczkę i słupki. Mimo tego w 25 min. na parkiecie jeszcze był remis 8:8, ale potem królowali goście strzelając pod rząd 4 bramki.
Po przerwie płocczanie doprowadzili do remisu, a w 34 min. było nawet 13:12. Wydawało się, że goście mają problemy z kondycją, ale już w 39 min. udało im się doprowadzić do wyniku 14:16. W 46 min na tablicy znów był remis 19:19, ale 3 min. później Śląsk prowadził już 22:19. Na parkiecie robiło się coraz bardziej nerwowo, sędziowie wyrzucali kolejnych piłkarzy na ławkę kar, a za nieprawidłowe zagranie Vitalija Titova ukarali czerwoną kartkę. Taką samą karę dostał pod koniec meczu Maciej Dmytruszyński.
Tymczasem prowadzenie zmieniało się z minuty na minutę. W 57 min. to goście wygrywali 26:24, ale wtedy sędziowie dwóch piłkarzy gości wysłali na ławkę kar. Wydawało się, że wynik jest jeszcze do uratowania. Niestety, w dwóch kolejnych sytuacjach fatalnie strzelał Damian Wleklak, a Tomasz Paluch nie strzelił karnego. To musiało się zemścić i goście schodzili z parkietu niezwykle zadowoleni. Śląsk zagrał nie tylko dla siebie, ale także dla Vive Kielce.
Po meczu trener Śląska Marek Karpiński był bardzo zadowolony ze swoich podopiecznych. – W Płocku jest bardzo ciężko wygrać, nam się udało. Moi piłkarze od początku wierzyli, że mogą stąd wywieźć punkty. Popełnili sporo błędów, ale to wszystko w konsekwencji się opłacało.
Trener Bogdan Kowalczyk, podobnie jak zgromadzeni w hali kibice, nie mogli uwierzyć, że Wisła straciła punkty. – Nie był to najmądrzej rozegrany mecz. Nie można odmówić zawodnikom walki, ale czasami popełniali tak nieprawdopodobnie głupie błędy, że aż się nie chce wierzyć. Zamiast zdobywać bramki, traciliśmy piłki w 100% sytuacjach. Ta porażka boli podwójnie. Nadal walka o tytuł mistrza jest możliwa, a widać, że każdy może wygrać z każdym, przegrać też. Dziś nam się nie udało.
Wisła nie tylko straciła dwa punkty, ale także pozycję lidera w tabeli.
Wisła: Marszałek, Góral – Niedzielski 3, Titov 1, Paluch 4/3, Wiśniewski 6, Wleklak, Wuszter 7/2, Szczucki 4, Jankowski 1, Twardo
Śląsk: Banisz, Makówka – Gliński 1, Lijewski 3, Rosiński, Wardziński 2, Gudz 1, Garbacz 5, Dmytruszyński 9/3, Mistak, Salami 6
Pozostałe wyniki:
Vive Kielce – MMTS Kwidzyn 36:25, Warszawianka – Zagłębie Lubin 17:31.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze