Reklama

Powyborcze remanenty

06/12/2006 08:03

Czy nie odnoszą Państwo wrażenia, że logika polskiej sceny politycznej odbiega w dosyć dużym stopniu od norm obowiązujących w innych krajach? Wszędzie przecież, gdzie ma miejsce wyraźna polaryzacja sceny politycznej na dwa rywalizujące ze sobą o władzę obozy, a u nas ponoć ma, nie ma mowy o powyborczych koalicjach między rywalizującymi stronami. Wyobraźmy sobie koalicję republikanów z demokratami w Ameryce albo konserwatywnych liberałów z socjaldemokratami z Partii Pracy w Wielkiej Brytanii. Nonsens. Albo jeden program albo drugi, albo jedna wizja państwa albo druga. Co innego u nas. U nas gdy tylko jedna ze stron wygra wybory, zaraz rzuca się ją w ramiona drugiej, choć z logicznego punktu widzenia wydaje się to po prostu ani możliwe ani przyzwoite. Niemniej stojące na straży młodej demokracji media zrobiły ludziom taki mętlik w głowach, że przed rokiem daliby się zabić, by bronić tezy o absolutnej konieczności koalicji dwu najbardziej skonfliktowanych z sobą partii. Nikt z niezależnych, a jakże, komentatorów nie zdobył się wtedy na odwagę, by jasno ludziom wyperswadować, że nic dobrego się nie urodzi, gdy strony z zapamiętaniem skaczą sobie do gardeł. A tak przecież działo się nie tylko w kampanii, bo już zaraz po wyborach przegrani rozwinęli apokaliptyczną wizję zagłady państwa pod rządami swoich niedawnych potencjalnych i wielce pożądanych koalicjantów. Szczucie przeciwko rządowi i urzędującej głowie państwa z mniejszym może trochę natężeniem praktykują zresztą do dziś.
Ta sama schizofreniczna logika obowiązywała także i w czasie ostatniej samorządowej kampanii wyborczej. Z jednej strony jeden z najbardziej liczących się liderów Platformy Obywatelskiej został skarcony przez jeszcze bardziej liczącego się lidera Platformy Obywatelskiej za poparcie udzielone w grodzie Kraka reprezentantowi niedoszłego koalicjanta na centralnej scenie politycznej i zarazem obecnego koalicjanta na wielu lokalnych scenach politycznych. Nie powinno być w tym nic gorszącego, bowiem tłumaczono nie raz, że lokalne sceny rządzą się innymi regułami niż scena centralna i to co nie jest możliwe na scenie centralnej, jest jak najbardziej naturalne na scenie lokalnej. Tą z kolei logiką musieli kierować się nasi płoccy liderzy Platformy, ale zamiast choć parę dni odczekać dla przyzwoitości i odprawić niezbędne egzekwie żałobne po przegranej w wyborach prezydenckich i samorządowych, już następnego dnia, kiedy jeszcze Państwowa Komisja Wyborcza do końca nie zliczyła głosów, padli w ramiona zwycięskiego przeciwnika, doprowadzając zapewne – tego żąda przyzwoitość – do rozłamu własną partię. Mnie się wydaje, że to wstyd, ale może trzeba na to spojrzeć po ludzku: czego to bowiem się nie robi w końcu, „by żyło się nam lżej”.
Zresztą patrzenie, jak lokalni działacze tej partii lgną dziś do kogo się tylko da, by uszczknąć coś z lukrowanego tortu, który oferuje władza, napawa coraz większym obrzydzeniem. To, co jeszcze niedawno wydawało się dla tej strony sceny wstydliwe, czyli mariaż polityczny z SLD, dziś staje się w wielu samorządach faktem. Najpierw, aby osiągnąć prorokowany już z 15 lat temu „historyczny kompromis” pożenili się pałętający się jeszcze gdzieniegdzie pogrobowcy z dawnej Unii Wolności ze swymi historycznymi przeciwnikami z SLD. Tak oto historia zatoczyła koło, w jednej partii zaczęli (nieboszczka PZPR) i w jednej skończą (dziś jeszcze koalicja: Lewica i Demokraci). Teraz tylko czekać, jak dołączą do tego doborowego „towarzystwa” ich koledzy z Platformy. Swój zawsze ciągnie do swego. Natury jednak, choćby bardzo się chciało, oszukać się nie da. Tym bardziej, że jedni i drudzy już otrzymali błogosławieństwo na wspólną drogę od byłego prezydenta, który z braku zatrudnienia być może już ostrzy sobie apetyt, by tym historycznym kompromisem po męsku pokierować. A to będzie zabawa.
 

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości