Dwudziestego dziewi?tego listopada 2001 roku min??o 171 lat od wybuchu powstania listopadowego, stanowi?cego wa?ny etap w rozwoju Polski okresu porozbiorowego.W ogniu powstania listopadowego, w goryczy jego kl?ski zrodzi?y si? te wszystkie pogl?dy i koncepcje, kt?re przez nast?pnych kilkadziesi?t lat przy?wieca?y najlepszym synom narodu polskiego, te pogl?dy i koncepcje, kt?re po dzi? dzie? stanowi? dla nas s?uszny tytu? do chwa?y. Wiadomo, ?e ka?de m?ode pokolenie dokonuje oceny powsta?. Jest ona uzale?niona od dw?ch czynnik?w; 1) od epoki, w kt?rej pokolenie to ?yje; od pr?d?w politycznych, sumy do?wiadcze?; 2) od nagromadzonego wok?? powstania dorobku pisarskiego. Wiadomo, ?e wsp??cze?ni ocenili jego wysoko. Kazimierz Brodzi?ski 3 maja 1831 roku na posiedzeniu Towarzystwa Przyjaci?? Nauk powiedzia?, i? powstanie 1830 roku by?o dalszym ci?giem boj?w Tadeusza Ko?ciuszki. Wiadomo, ?e pokolenie nast?pne – pokolenie emigracji polistopadowej – ostro oceni?o powstanie, jego wodz?w, taktyk? i nierozwi?zanie sprawy agrarnej. Do powstania spokojniej odnosi?o si? pokolenie 1848 – 1863 roku, kt?re w pewnym stopniu ?y?o jego tradycjami. Potem nast?pi? okres pozytywizmu, pot?piaj?cy powstanie, a? wreszcie idee te od?y?y w czasie wojny w latach 1914 – 1918. W setn? rocznic? powstania nast?pi?a jego gloryfikacja. Marian Kukiel w swoim artykule Powstania listopadowe przed s?dem historii wyra?nie to powstanie gloryfikowa?, pisz?c: Powstanie by?o konieczno?ci? nieuchronn?, nie by?o beznadziejnym. Nar?d dokona? rzeczy wielkich, zas?ugiwa? na to, by zwyci??y?, i wiele zrobi?, by zwyci??y?. Op?r zadziwi? Europ? Dzisiaj tak?e czujemy potrzeb? dokonania oceny powstania. Oczywi?cie, nie b?dziemy go gloryfikowa?, bo pope?niono w?wczas wiele b??d?w: wywo?ali je spiskowcy bez programu; jego zasi?giem nie obj?to dw?ch zabor?w; nie uw?aszczono w?o?cian; stosowano b??dn? strategi?. Nie mo?emy jednak pot?pi? walki 120 tysi?cy Polak?w i nie doceni? krwi przelanej przez tych, kt?rzy szli do walki w imi? wolno?ci ojczyzny, do walki z d?awi?c? ich przemoc?. W ka?dym razie czym? niezwyk?ym by? ten zaci?ty b?j, podj?ty przez kraj o 4 milionach ludno?ci przeciwko 52-milionowemu imperium, przez wojsko licz?ce na stopie pokojowej 30 tysi?cy, przeciwko armii licz?cej na stopie pokojowej 400 tysi?cy ?o?nierzy. - Op?r, jaki rewolucja polska stawia?a si?om cesarstwa rosyjskiego, zadziwi? Europ? r?wnie jak nag?y jej upadek – stwierdzi? po upadku powstania ks. Adam Czartoryski. Wymowny jest fakt, i? powstanie zachwia?o na pewien czas si?? Rosji, ?e trwa?o 9 miesi?cy i nie zako?czy?o si? od razu uk?adami i kapitulacj?, lecz emigracj?. Chcia?bym przy tej okazji zwr?ci? uwag? na znaczenie powstania i jego internacjonalistyczny charakter. Wiadomo, ?e w tym czasie Polska liczy?a nie tylko na pomoc dyplomacji pa?stw zachodnich, ale i na pomoc lud?w. W rzeczywisto?ci i jedno, i drugie nie przynios?o ?adnego konkretnego rezultatu -–w przeciwie?stwie do sytuacji Belg?w czy Grek?w. Niemniej jednak takie by?y fakty – liczono na pomoc lud?w: francuskiego, angielskiego, niemieckiego, a tak?e rosyjskiego. We wspomnianej ju? odezwie z Biblioteki K?rnickiej czytamy: „Nie przeciwko narodowi rosyjskiemu podnosimy or??. Lud ten wielki, szlachetny, jednego z nami jest szczepu. Nie z nim prowadzimy wojn?, lecz z owym duchem despotyzmu, kt?ry ich pogn?bi? i nas uciska?”. R?wnie? w przeddzie? bitwy pod Grochowem wydano w dw?ch j?zykach odezw? do ?o?nierzy z has?em: „Za nasz? i wasz? wolno??. Napisy te mieli nie?? Polacy do boju. W rewolucyjnej Warszawie 25 stycznia 1831 roku urz?dzono pierwszy jawny obch?d na cze?? dekabryst?w. W 1831 roku Polacy zdawali sobie spraw?, ?e oddaj? przys?ug? Belgii i Francji, kt?rej grozi?a zbrojna interwencja cara. Sprawa polska sprz?g?a si? nierozerwalnie z ruchem liberalnym ca?ej zachodniej Europy i nie bez przyczyn tak owacyjnie witano naszych emigrant?w maszeruj?cych przez Niemcy i Francj?. 171 lat opinii Najg??bsz? jednak ocen? znaczenia powstania przedstawi? w 1832 roku ks. Adam Czartoryski, pozostaj?c niew?tpliwie pod silnym wra?eniem jego niedawnego pogromu. Napisa? on w?wczas: „Narody nie umieraj?; kiedy nawet wr?g okrutny ?mier? im chce zada? i do grobu wtr?ca, zachowuj? swoje ?ycie; nie mog? utraci? go, chyba same si? nadchodz?cemu ?mierci oddadz? letargowi; lecz i tak w podziemnym zamkni?ciu, bez ?wiat?a, bez wolnego powietrza, d?ugie jest ich konanie. P?ki trwa oddech, p?ki tleje wsp?lne czucie, p?ty pasmo ?ycia nie zerwane; mog? powr?ci? na ?wiat i nieraz wraca?y”. Nie ulega w?tpliwo?ci, ?e 171 lat, kt?re dzieli nas od pami?tnej nocy 29 listopada, to 171 lat r??norodnych s?d?w nad przyczynami i szansami powstania, nad sprawcami wybuchu, nad dzia?alno?ci? w?adz powsta?czych, 171 lat mozolnych bada? i dociekiwa?, wreszcie 171 lat najsprzeczniejszych zapatrywa? na powstanie, lansowanych tak przez uczestnik?w walki, jak i przez nast?pne pokolenia historyk?w i polityk?w. Jest faktem znamiennym, i? nie ma w naszych dziejach wydarzenia, kt?re by mia?o tak olbrzymi? literatur?, tyle pami?tnik?w, tyle dzie? polskich i obcych, co powstanie listopadowe. Wiele wa?nych szczeg??owych problem?w nadal jednak czeka na wyja?nienie. Wydaje si?, ?e wznowiona polemiczna praca Jerzego ?ojka: Szanse powstania listopadowego (Warszawa PAX 1980), jakkolwiek pobudza do dyskusji, nie rozwi?zuje wci?? jeszcze problemu. W tw?rczych badaniach, kt?re od 1831 roku a? po nasze czasy nie s?abn?, nagromadzi?o si? bardzo wiele nowych materia??w. Wynika z tego jeszcze jeden wniosek: mimo woli nasuwa si? pytanie, dlaczego powstanie listopadowe przez tak d?ugi czas zaprz?ta?o i zaprz?ta tw?rcze umys?y. Widocznie w dziejach narodu bywaj? takie fakty, kt?re – czasami odtr?cane i pomijane – zawsze maj? swoj? sta??, niezbywaln? warto??. Przestali?my sobie ufa? Wojna 1830-1831 stanowi niewyczerpan? skarbnic? rozmy?la?. Prowadzili?my t? wojn? sami, zdani w zupe?no?ci na w?asne si?y, otoczeni wrogami – a w ka?dym razie nie przyjaci??mi. Kilkadziesi?t lat niewoli, wmawiane w nas rozmaitego rodzaju „pierwiastk?w anarchii”, wpajanie za wszelk? cen? przekonania o naszej s?abo?ci i konieczno?ci posiadania w tych warunkach mo?nego protektora i opiekuna – musia?y sprawi? swoje. Przestali?my sobie ufa?. Wr?g nam imponowa?. Przeceniali?my jego si?? i mo?liwo?ci. Mianuj?c wodz?w, wybierali?my ludzi, kt?rzy nie wierzyli w rewolucj? – nie ufali sobie. Inni znowu, jak Skrzynecki, zamiast walczy? – wysy?ali listy do wrog?w, zasadzaj?c zwyci?stwo na pi?rze, chc?c gr? gabinetow? zapewni? powodzenie rewolucji i jej dzia?anie w ten spos?b uwie?czy? sukcesem. Dla narodu naszego powstanie listopadowe by?o zawsze niewyczerpanym ?r?d?em tradycji, z kt?rej nast?pne pokolenia czerpa?y moc do walki o prawo do ?ycia i przetrwania. Nar?d, kt?ry sam nie tworzy swej historii, przestaje by? narodem. Nar?d, kt?rego dzieje zlewaj? si? z dziejami zaborczego pa?stwa, przestaje ?y? w ?wiadomo?ci w?asnej i w ?wiadomo?ci ?wiata. Powstanie listopadowe od takiej ?mierci uratowa?o Polsk?, a jak tradycja ko?ciuszkowska natchn??a tw?rc?w insurekcji listopadowej, tak tradycja tej ostatniej by?a gwiazd? przewodni? tych wszystkich, co czynem ofiarnym i krwi? pisali dalszy ci?g porozbiorowych dziej?w ujarzmionej ojczyzny. W powstaniu 1830 – 1831 jest jednak co? wi?cej ni? moc idei, co? wi?cej ni? bohaterski obraz walki o w?asne ?ycie i tragiczny patos wzruszaj?cej serca kl?ski. Ot?? nie ma w historii naszej, r?wnie kr?tkiego okresu, w kt?rym z tak? si?? i w tak ?ywych barwach wysz?yby na jaw wszystkie cechy charakteru, wszystkie zalety i wady, jakie przez d?ugie stulecia wykazywa? nasz nar?d. Pod tym wzgl?dem ani powstanie ko?ciuszkowskie, ani powstanie 1863 roku (mo?e powstanie warszawsakie 1944 roku?), wskutek odmiennych warunk?w, w jakich toczy?a si? walka, nie dor?wnywa?y insurekcji listopadowej. Niemal ka?da dziedzina stosunk?w wewn?trznych i zagranicznych w okresie powstania przewodzi na my?l wiele analogii z przesz?o?ci, jest aktualna i troszczy? si? ka?e o przysz?o??. Sprawa ustroju pa?stwowego w czasie powstania, sprawa kompetencji sejmu, rz?du i naczelnego wodza, gadulstwo w izbach sejmowych, k??tnie w klubach, niepotrzebne i rozwlek?e dyskusje w prasie, niemoc zupe?na w tak wa?nej kwestii, jak kwestia w?o?cia?ska, niezdawanie sobie sprawy z tego, co poci?gnie za sob? kl?sk? militarna powstania, naiwne liczenie na pomoc pa?stw zachodnich – Anglii i Francji, staroszlacheckie na?ogi, kiedy na polach bitew krew sw? przelewa?o bohaterskie wojsko, wreszcie ca?kowity parali? woli, zabijaj?cy instynkt samozachowawczy w narodzie – oto obraz, w kt?rym jak w zwierciadle odbija si? ca?a przesz?o?? polska. Nie by?o wodza, byli bohaterowie Maurycy Mochnacki powiada, ?e najwi?kszym nieszcz??ciem powstania listopadowego by? brak wyraziciela jego idea??w, brak moralnego i faktycznego wodza. Powstanie 1794 roku mia?o takiego wodza w osobie Tadeusza Ko?ciuszki, legiony reprezentowa? Henryk D?browski, nadzieje spo?ecze?stwa w epoce Ksi?stwa Warszawskiego skupia?a na sobie rycerska posta? ksi?cia J?zefa Poniatowskiego. Powstanie listopadowe nie mia?o swego wodza. Mia?o tylko bohater?w, jak genera?owie J?zef Sowi?ski czy J?zef Bem. Na jedn? spraw? nale?a?oby jeszcze zwr?ci? uwag?. Powstanie 1830 roku nie by?o wybuchem rozpaczy. Pobudk? powstania, motorem rewolucji by?y nie tyle zamachy na posiadane prawa, ile zawiedzione nadzieje na rozszerzenie tych praw oraz d??enie do urzeczywistnienia tego celu or??em. ?r?d?o konfliktu tkwi?o w tym, ?e nie przy??czono do Kr?lestwa Litwy i Rusi. Sp?r toczy? si? o to, czy autonomiczne Kr?lestwo Polskie ma by? traktowane jako idea polityczna sama w sobie, czy te? jako zal??ek Polski zjednoczonej. Ten pozytywny cel powstania by? wyrazem jego si?y, kt?rej nie mia?y inne wybuchy rewolucyjne, b?d?c w znacznej mierze odruchem rozpaczy. Organizatorzy powstania listopadowego rozporz?dzali wieloma czynnikami, kt?re stawia?y je w?r?d innych powsta? w po?o?eniu wr?cz wyj?tkowym – znacznie korzystniejszym ni? w latach 1794 i 1863. Rozpoczynaj?c walk? mia?o ono do dyspozycji trzydziestotysi?czn? armi?. Wojsko Kr?lestwa Kongresowego by?o si?? pierwszorz?dn? i licz?c? si? w Europie. Przesz?o ono brutaln?, ale w pewnym sensie korzystn? szko?? u ks. Konstantego; oficerowie wyszli ze znakomitej szko?y napoleo?skiej. Dysponowa?o pe?nym uzbrojeniem i zaopatrzeniem. Nie trzeba by?o ucieka? si? do kosynier?w i r??nego rodzaju zbieraniny, nie trzeba by?o dopiero przemyca? broni. By?o wojsko i skarb, a wi?c dwa podstawowe czynniki pozwalaj?ce osi?gn?? sukces. Cokolwiek powiemy o polityce skarbowej ministra finans?w ks. Druckiego Ksawerego Lubeckiego, stwierdzi? mo?na, ?e pozostawi? do dyspozycji rz?du powsta?czego dobrze zaopatrzon? kas?. Inaczej by?o w powstaniu ko?ciuszkowskim, kiedy to ?wczesny kierownik Wydzia?u Skarbu w Radzie Najwy?szej Narodowej Hugo Ko???taj ?ebra? bezskutecznie o zasi?ki rewolucyjnej Francji. R?wnie? powstanie 1863 roku trwa?o za kwestowane pieni?dze. Jak ju? wspomnia?em, powstanie listopadowe by?o dzie?em m?odzie?y, kt?ra w pewnym stopniu narzuci?a je starszej cz??ci spo?ecze?stwa. Prawdziwa tragedia powstania tkwi?a w psychice owego spo?ecze?stwa. Przedstawiciele starszego pokolenia nie wierzyli w zwyci?stwo – prze?yli wydarzenia z lat 1812 – 1815, zwyci?stwo caratu nad „Bogiem wojny i zbawicielem Polski” – Napoleonem, zdruzgotanie najwi?kszej pot?gi ?wiata. Czy? mogli wierzy?, ?e samo Kr?lestwo Kongresowe mo?e stawi? op?r tej pot?dze, kt?ra powali?a Napoleona? Spo?ecze?stwo polskie mimo wszystko nie mog?o si? wyzwoli? od widma strasznej kl?ski, kt?r? prze?y?o i kt?ra wstrz?sn??a jego podstawami. Zostawi?a ona trwa?y ?lad w jego psychice. Co innego m?odzie? – dla niej kl?ska Napoleona by?a wspomnieniem dzieci?stwa. Dlatego wi?c dla m?odzie?y powstanie by?o nie tylko buntem przeciw Rosji, ale tak?e buntem przeciw ostro?no?ci, kunktatorstwu i trwo?liwo?ci starszego pokolenia. Zapaliwszy jednak pochodni? rewolucji, m?odzie? w?o?y?a j? w?a?nie w te r?ce ostro?ne, niezdecydowane; przekaza?a j? tym, kt?rzy nie wierzyli w sukces. Na czele powstania nie stan?li ludzie czynu. Zacz??o si? liczenie na uk?ady, kompromisy, pertraktacje z wrogiem – parali?uj?ce energi? rewolucyjn? i marnuj?ce bezpowrotnie najlepsze chwile i korzystne okoliczno?ci. Jest faktem znamiennym, ?e wszystkie nasze powstania ??czy pewna wsp?lna ni?. Niew?tpliwie w ich kl?skach i tragediach tkwi?a si?a przysz?ych zwyci?stw. Nie by?o dzie?em przypadku, ?e w dniach powstania listopadowego ukaza?a si? dwukrotnie wznawiana broszura Tadeusza Ko?ciuszki Czy Polacy mog? si? wybi? na niepodleg?o??? Nie wiemy, jak? rol? odegra?a ona w czasie powstania, ale s?owa w niej zawarte mia?y i maj? nieprzemijaj?c? warto??: „Nar?d ??daj?cy niepodleg?o?ci potrzeba koniecznie, aby ufa? w swoje si?y. Je?eli nie ma tego czucia, je?eli do utrzymania bytu swego nie idzie przez w?asne usi?owanie, ale przez obce wsparcie lub ?ask?, mo?na ?mia?o powiedzie?, ?e nie dojdzie ani szcz??cia, ani cnoty, ani s?awy (...) W spos?b najbardziej wszechstronny uj?? znaczenie powstania listopadowego, podsumowa? jego osi?gni?cia i straty znany ?wczesny Dziennik Niemiecki „Allgemeiner Anzeiger” z 21 pa?dziernika 1831 roku pisz?c: „Warszawa pad?a, polska armia przesta?a istnie?. Postawmy pytanie, co Polska w tej wojnie straci?a, a co zyska?a. Straci?a wielu dzielnych bohaterskich wojownik?w i olbrzymie ?rodki materialne. Zyskali jednak Polacy szacunek podziw i uznanie ca?ej Europy. Tego uznania i odwagi nie mo?e Polakom odm?wi? nawet wr?g. Prof. dr hab. Henryk Koc?j Fot. Kwatera powsta?ca Andrzeja P?o?skiego na Cmentarzu Komunalnym w P?ocku.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze