Reklama

Powrót Jelenia

02/06/2004 12:06
A jednak wszystko wskazuje na to, że Wisła Płock zakończy rozgrywki sezonu 2003/2004 na V miejscu. Chętnych do zajęcia tego miejsca było kilku, odgrażali się, że wyprzedzą zespół Mirosława Jabłońskiego. Na dodatek końcówki ligi Wisła nie mogła zaliczyć do udanych. Czarę goryczy przelała porażka z Widzewem w Łodzi. Czy w tej sytuacji ktoś wierzył, ze w Wodzisławiu uda się pokonać Odrę, która także musiała coś udowodnić swoim kibicom?
Ubiegły tydzień przypominał w klubie małe trzęsienie ziemi. Informacje na temat decyzji zarządu wobec piłkarzy winnych fatalnej porażki w Łodzi niemal nie było, a do kibiców docierały tylko oficjalne wieści. Tymczasem wiadomo było, że Andrzej Kobylański już się spakował, rozliczył z klubem i opuścił Płock, zaś Marcin Wasilewski trenuje z drugim zespołem. Z drużyną co prawda trenował Paweł Kapsa, ale wiadomo było, że ma znacznie cieńszy portfel niż przed wyjazdem do Łodzi. Został ukarany za występ finansowo.
Podobnie było w Wodzisławiu. Tamtejsi kibice mieli żal do swoich piłkarzy, że ci od kilku kolejek nie grają tak jak powinni. Na dodatek na mecz z Wisłą publiczność miała wejść za złotówkę, resztę uregulowali piłkarze. Wszystko po to, by zatrzeć złe wrażenie po ostatnich występach.
Płocczanie nie mieli łatwego zadania, ale nasi lubią wielkie wyzwania. Zagrali mądrze, solidnie i zdobyli komplet punktów. Taką drużynę aż chciało się oglądać. Oczywiście wszyscy mają nadzieję, że za tydzień także uda się pokonać GKS Katowice, zespół, który przerwał świetną passę drużyny w rundzie jesiennej.
Obu drużynom bardzo zależało na tym, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Po meczu okazało się, że bardziej chyba Wiśle, która dominowała na murawie i nie pozwalała na stworzenie groźnych sytuacji pod bramką Kapsy. :Linia obronna płockiego zespołu była tym razem najsilniejszą formacją drużyny.
Ale obrońcy nie wygrywają meczów. Żeby wygrać, trzeba zdobyć gola. Wisła Płock ma w swoich szeregach Ireneusza Jelenia, któremu znów przypomniało się, jak zdobywa się bramki. Dwa razy pokonał Marcina Bębna i w klasyfikacji na najlepszego strzelca znalazł się tuż za Maciejem Żurawskim z dorobkiem 18 goli. Piłkarz Wisły Kraków ma jednak szansę na zdobycie przewagi, bo musi rozegrać jeszcze dwa mecze, płocczanin tylko jeden.
Pierwszy gol w meczu padł już w 17 min., kiedy to Jeleń dostał długą piłkę od Dariusza Gęsiora. Piłka tak poszybowała, że Irek znalazł się w sytuacji sam na sam, którą oczywiście wykorzystał, uderzając pod poprzeczkę. To nie był koniec doskonałych akcji, po których mogły paść kolejne bramki. Najbliżej radości był Klaudiusz Ząbecki w 30 min., kiedy to strzelona przez niego piłka minimalnie minęła słupek. W 40 min. z kolei mógł wpisać się na listę strzelców Adam Majewski, którego uprzedził bramkarz gospodarzy.
Po przerwie nadal wiślacy atakowali, próbując pokonać znakomicie spisującego się Bębna w bramce. To jego zasługa, że mecz skończył się tylko takim wynikiem. Płocczanie robili bowiem wszystko, by wygrać z Odrą bezapelacyjnie, aby nikt im nie mógł zarzucić, że tym razem przeszli obok meczu.
I choć Wisła stwarzała groźne sytuacje, to w 75 min. Kapsa musiał skapitulować po główce Romana Madeja. Był remis 1:1, ale to płocczanie dominowali na murawie, a zatem było wiadomo, że przegrać nie mogą.
I tak się stało. Jeleń cały czas czatował na piłkę, którą mógłby wykorzystać Świetnie współpracował z Gęsiorem, który w 84 min. lekko podał mu piłkę wprost pod nogi. Napastnik Wisły nie mógł nie skorzystać z takiej sytuacji. Po raz drugi w tym meczu uniósł ręce z radości, że znów strzela, że forma wróciła.
Płocczanie zagrali zupełnie inny mecz niż z Widzewem. Teraz przed nimi jest już ostatnia kolejka, pojedynek z GKS Katowice w Płocku. Będzie więc okazja, by świętować i cieszyć się z tak wysokiego miejsca i z wzruszeń, jakich dostarczyli nam wszystkim piłkarze w sezonie 2003/2004.
Wysokie miejsce zespołu jest zasługą piłkarzy, ale przede wszystkim Mirosława Jabłońskiego, który już ponad rok prowadzi drużynę. Chyba w Płocku nikt nie miał wątpliwości, ze zarząd klubu musi przedłużyć kontrakt z tym szkoleniowcem. Stało się to w ubiegłym tygodniu, a nowa umowa obowiązuje do 30 czerwca 2005 roku. Oby ten rok był także rokiem sukcesów dla drużyny.
Wisła Płock ma przed sobą tylko jedno spotkanie z GKS Katowice, które zaplanowano na wtorek 8 czerwca na godz. 19.00. Zanim jednak piłkarze wybiegną na murawę, czeka ich mecz towarzyski, który zostanie rozegrany 4 czerwca o godz. 17.00.
Spotkanie zostanie rozegrane na stadionie w Bodzanowie, przeciwnikiem płocczan będzie miejscowy Huragan, a całkowity dochód zostanie przekazany na leczenie ciężko chorego Daniela Durczyka, który cierpi na zespół Klippel - Treaunay – Wezera. Schorzenie powoduje konieczność przeprowadzenia natychmiastowej operacji, po której Daniela czeka kosztowna rehabilitacja. Rodziców chłopca nie stać na poniesienie kosztów zabiegu i leczenia, dlatego organizatorzy spotkania proszą o liczne przybycie kibiców, którzy w ten sposób mogą pomóc Danielowi.
Odra: Bęben - Szary, Szymiczek, Madej, Radzewicz, Jankowski (61 Jarosz), Górski, Grzyb, Sokolowski, Woś (68 Kubisz), Nosal (68 Bizacki).
Wisła: Kapsa - Janus, Jurkowski, Duda, Kazimierczak, Majewski, Romuzga, Gęsior, Terlecki, Jeleń (89 Matusiak), Zabecki (46 Branfiłov).
żółte kartki: Romuzga, Branfiłov
Jola Marciniak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości