Reklama

Powiat płocki w walce z żywiołem

23/06/2010 09:45
Na ostatniej sesji Rady Powiatu w Płocku, która odbyła się 16 czerwca, przedstawiono informacje dotyczące działań poszczególnych organizacji publicznych podczas powodzi. Wypowiadali się przedstawiciele straży pożarnej, policji, Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Gospodarki Wodnej, Stacji Epidemiologiczno-Sanitarnej oraz Powiatowy Lekarz Weterynarii.
Sprawozdanie z przeprowadzonych akcji przeciwpowodziowych złożył starosta Michał Boszko. Podkreślał, że nikt takiej powodzi się nie spodziewał. – Liczyliśmy, że wały wytrzymają. Niestety, stało się inaczej. Sytuacja została szybko opanowana dzięki sprawnie działającym służbom.
W dniu sesji starosta płocki zdecydował o odwołaniu alarmu przeciwpowodziowego dla nadwiślańskich gmin: Wyszogród, Mała Wieś, Bodzanów, Słupno oraz Nowy Duninów. Starosta poinformował jednak, że alarm w gminach Słubice i Gąbin zostanie odwołany dopiero wtedy, kiedy zostanie wybudowana przegroda w przerwanych wałach w Świniarach i Dobrzykowie. Dzięki sytuacji alarmowej odbudowa wałów może nastąpić w o wiele szybszym tempie, bo pominięte zostaną procedury przetargowe.
Andrzej Smoleński, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Płocku, opowiadał o przebiegu akcji ratowniczej. Zaznaczył, że w Świniarach był już godzinę po przerwaniu wału. Na sesji podkreślał, że zaraz po zdarzeniu w okolicznych strażnicach OSP zaczęły wyć syreny alarmowe, a strażacy i policjanci zachęcali mieszkańców do jak najszybszej ewakuacji. – Jednak nie wszyscy zdawali sobie sprawę z zagrożenia i nie chcieli się ewakuować. Gdy wody jeszcze nie było, to ewakuacja była o wiele łatwiejsza. W sytuacji, gdy tereny zostały zalane, akcja ratownicza stała się problematyczna, trzeba było używać sprzętu pływającego i helikopterów.
Na zalanym terenie oprócz policji, ochotniczej, zakładowej i państwowej straży pożarnej, działał również WOPR. W akcję ratowniczą włączyli się także duńscy strażacy, którzy przez tydzień wypompowywali wodę z terenów zagrożonych na skutek przesiąków na wałach.
Obecnie strażacy pomagają w usuwaniu skutków powodzi. Na terenie Juliszewa i Borek mają swoje posterunki. Andrzej Smoleński zwraca uwagę na duże zaangażowanie w akcje ratownicze mieszkańców oraz wolontariuszy, jak również gospodarzy zalanych gmin.
Jerzy Kalbarczyk, komendant Miejskiej Policji w Płocku, podkreślał, że wszelkie akcje nie mogłyby być przeprowadzane tak sprawnie, gdyby naszych policjantów nie wspomogli koledzy z innych regionów kraju: Radomia, Łodzi, Gostynina, Mławy, Żuromina, Ciechanowa czy Pułtuska. W sumie w działaniach uczestniczyło 1832 policjantów, wyposażonych w 421 radiowozów oraz 8 łodzi płaskodennych. W dzień i w nocy patrolowali tereny zalane łodziami oraz przy pomocy śmigłowca. W sumie funkcjonariusze przejechali 45 tys. km. Pomoc poszkodowanym oferowali również policyjni psychologowie.
Bożena Kobuszewska-Obiała z płockiego oddziału Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie zwróciła uwagę, że wały na Wiśle na jej lewym i prawym brzegu zostały naruszone już w marcu. Do ich stanu miały przyczynić się także bobry, dlatego zarządzono częściowy ich odstrzał. Zdaniem przedstawicielki WZMiUW koszt naprawy zniszczonych wałów w powiecie płockim szacowany jest na około 35 mln zł, a sama zabudowa wyrwy w Świniarach może potrwać nawet 5 miesięcy. – Są prowadzone prace projektowe naprawy urządzeń wodnych w powiecie. Naprawa wału jest jednak jedynym rozwiązaniem, aby mieszkańcy doliny dobrzykowsko-iłowskiej mogli czuć się bezpiecznie. Budowa opasek na niewiele się zda, przekonaliśmy się o tym podczas drugiej fali powodziowej. Prace chcemy zakończyć jeszcze w tym roku – mówiła Bożena Kobuszewska-Obiała.
O jak najszybszej potrzebie regulacji i pogłębienia koryta rzeki Wisły mówił dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej Waldemar Ciesielski. Niestety, jak przyznał, wciąż brakuje na ten cel środków. – Woda cały czas nanosi skały i piasek, przez co Wisła staje się coraz płytsza. Dodatkowo sytuację pogarsza zapora we Włocławku, przez którą woda zwalnia i następuje dalsze wypłycanie koryta. To wszystko przyczynia się do tego, że zagrożenie powodziowe jest z roku na rok coraz większe.
RZGW ocenił także stan wałów i zapór bocznych na Wiśle i jej dopływach w okolicach Płocka. Stwierdzono, że najgorsza sytuacja jest na wałach przy ujściu Słupianki, które są o metr niższe od tych po lewej stronie Wisły.
O sytuacji epidemiologicznej mówił dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Płocku Romuald Ostrowski. Stwierdził, że woda z wodociągów na terenach gmin Słubice i Gąbin jest sukcesywnie badana. Po pierwszej fali powodziowej takich badań przeprowadzono 17 i nie stwierdzono nieprawidłowości. Mimo tego mieszkańcom zaleca, aby tej wody nie spożywali. – Sytuacja jest zmienna i w każdej chwili jakość wody może się pogorszyć. Nie jesteśmy w stanie badać jej codziennie, dlatego lepiej z niej na razie nie korzystać. Podobna sytuacja jest w przypadku studni. Dopóki woda nie opadnie, a grunt nie wys-
chnie, to nie ma możliwości skutecznego ich oczyszczania. Na szczęście do tej pory nie mamy przypadku wystąpienia u mieszkańców zatrucia pokarmowego ani chorób zakaźnych.
Jak poinformował dyrektor Ciesielski, pracownicy sanepidu szczepili przeciw tężcowi powodzian, ratowników oraz wolontariuszy już od 23 maja. W ramach akcji informacyjnej Stacja rozdała ponad 2700 ulotek dotyczących zagrożenia epidemiologicznego.
Prowadzone akcje podsumował Adam Bartosiak, przewodniczący komisji i bezpieczeństwa w płockim starostwie. Poinformował, że w czasie umacniania wałów zużyto 300 tys. worków. Kąśliwych uwag nie szczędził również bobrom. – Widziałem sytuację, kiedy żołnierze zabezpieczali miejsca w wałach, gdzie swoje nory wykopały bobry. Trudno mi było uwierzyć, że do takiego otworu wkładali ponad 100 worków. Są to bardzo duże jamy.
Podobnie jak Jacek Gruszczyński, Powiatowy Lekarz Weterynarii, przewodniczący apelował o wsparcie rolników, którym najbardziej brakuje paszy dla zwierząt, a taka pomoc będzie im potrzebna jeszcze przez wiele miesięcy.
Radni Prawa i Sprawiedliwości nadzwyczajną sesję z uwagi na powódź próbowali zwołać już 2 czerwca. Chcieli uzyskać informacje o aktualnej sytuacji powodziowej oraz przedyskutować sprawę wydzielenia środków finansowych na pomoc dla powodzian i likwidację skutków powodzi. – Niestety, nadzwyczajna sesja ostatecznie się nie odbyła, pomimo że według statutu przewodniczący powinien zwołać ją na wniosek minimum 6 radnych (wniosek podpisało 7) – mówi Daniel Zaborowski, przewodniczący klubu PiS.
Radni PiS postanowili złożyć na przewodniczącego skargę do Komisji Rewizyjnej Rady Powiatu. Na środowej sesji skarga była przez radnych dyskutowana. Przewodniczący przyznał, że nie zwoływał sesji, gdyż uznał, że zarząd powiatu musi mieć czas na szczegółowe przeanalizowanie możliwości wygospodarowania środków na pomoc dla powodzian oraz że w tym czasie władze powiatu były zajęte działaniami przeciwpowodziowymi. Ostatecznie przewodniczący przeprosił radnych PiS.
Marcin Śmigielski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości