Reklama

Potrzebuję pomocy na początek...

27/10/2015 11:18
Jeden mały stolik, jedno krzesło, dwa łóżka i łóżeczko dla niemowlaka, niewielka szafa, lodówka i telewizor na szafce. Do tego wspólna łazienka na korytarzu i kuchnia z jedną kuchenką. Obecnie działają tylko trzy palniki, z których korzysta 14 kobiet i 15 dzieci. Tak wygląda, na pierwszy rzut oka, miejsce w noclegowni. W takich warunkach mieszkają samotne panie i niepełne rodziny, którym się nie powiodło.
Anna mieszka w noclegowni przy ul. Misjonarskiej od maja 2014 roku. Dostała tam miejsce jako samotna matka w ciąży z dwójką małoletnich dzieci. Wcześniej z ojcem dziewczynek mieszkała na stancji, ale musieli zrezygnować. To nie był pierwszy pobyt Anny w noclegowni. – Nigdy nie dogadywałam się z matką, wyrzuciła mnie z domu, nie mam żadnego meldunku. Co miałam zrobić? Do pracy nie mogę iść, bo są małe dzieci, a ich ojciec musiał wyjechać za chlebem. Teraz przyjeżdża dwa razy do roku, nie pomaga mi w wychowaniu dzieci. Dobrze, że tu, w noclegowni, mam do kogo usta otworzyć. Są tu przyjazne dusze – opowiada.
Każdy jej dzień jest taki sam. Rano pobudka, odprowadzenie starszej, 4-letniej i średniej, 3-letniej córeczki do przedszkola, najmłodsza 7-miesięczna wtedy jeszcze śpi. Jak jest zimno, to mała zostaje w pokoju, ale nie sama – ktoś musi jej pilnować. Potem Anna wraca, mała się budzi, trzeba sprzątnąć pokój, zrobić coś na obiad i już jest południe. Czas mija bardzo szybko, trzeba odebrać dziewczynki z przedszkola i jakoś im zagospodarować czas. Jakie zabawy można zorganizować na kilku metrach kwadratowych powierzchni?


Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości