Reklama

Potrzebna młoda krew

26/04/2007 08:20
Znów do Płocka przyjechali zmotoryzowani turyści. Przyciągnęła ich tutaj ciekawość. Chcieli poznać nie tylko historię naszego regionu, ale też interesujące zakątki. Wyjeżdżając, nie kryli zaskoczenia naszą gościnnością. Duża w tym zasługa Józefa Walewskiego, wójta gminy Słubice, który na swojej ziemi ugościł turystów niebywałą ucztą. Naszła ich też jedna smutna refleksja, że nie mają komu przekazać swojej turystycznej pasji.
– Na rajdzie do miejsc pamięci narodowej pojawiło się ponad 50 osób z całego kraju. To znacznie więcej niż w latach ubiegłych – tłumaczył z dumą Jerzy Karwowski, szef płockiego Klubu Turystyki Motorowej „Motomedyk”. Organizacja po raz trzeci przygotowała imprezę, która głośnym echem odbiła się po całym turystycznym świecie.
Tym razem tajemnice Pojezierza Gostynińsko-Włocławskiego odkrywali zmotoryzowani turyści z klubów z Chorzowa, Opola, Elbląga, Chełma, Radomia, Piaseczna, Turka i Lipna. Płock – obok członków Motomedyka – reprezentowała też załoga z Klubu Turystyki Motorowej działającej przy PKN Orlen. Pojawił się też indywidualny uczestnik z Zabrza. Przyciągnęły ich tutaj nie tylko regionalne ciekawostki, ale też rywalizacja o punkty PTTK i puchary (w tym roku po raz pierwszy ufundowane przez władze samorządowe m.in. Adama Struzika, marszałka województwa mazowieckiego oraz Michała Boszko, starostę płockiego). W tej rywalizacji najlepsi okazali się turyści KTM „Rywal” z Lipna, którzy już po raz kolejny zabrali ze sobą najwyższe trofea. W klasyfikacji indywidualnej pierwsze miejsce zajął Witold Kliza z Wojskowego Motorowego Klubu Turystyki „Klakson” z Chełma.
Wszyscy mieli do pokonania wyznaczoną trasę. Rajd rozpoczął się przy Pomniku Rozstrzelanych pod murem kościoła w Gąbinie. Potem załogi odwiedziły Dobrzyków, Troszyn Polski, Słubice i Sanniki. Zmotoryzowanych turystów czekał też sprawdzian wiadomości, w którym najtrudniejszym zadaniem okazała się znajomość dopływów rosyjskich rzek.
– Nie chcemy takich pytań – protestowali uczestnicy tłumacząc, że bardziej zależy im na znajomości polskich rzek. Przede wszystkim zachwycali się jednak tym, co udało im się zobaczyć w okolicach Płocka.
– Teraz znamy nowe miejsca pamięci narodowej, a także obiekty krajoznawcze występujące w tym regionie. Nie mieliśmy pojęcia, że tutaj tyle się działo. Chcemy tą wiedzą podzielić się z innymi, by też was odwiedzali. Bardzo nas zaskoczyła również współpraca pomiędzy szkołą a innymi instytucjami oraz fakt, że w każdej szkole są izby tradycji z eksponatami z danych okresów, z różnych wojen, walk i potyczek. To kształtuje patriotyzm i silną więź z małą ojczyzną – tłumaczył Witold Kliza z Chełma.
Problem tylko w tym, że zmotoryzowani turyści mają coraz mniej następców. Chociaż atmosfera imprezy była wręcz przyjacielska, to 20-latków na rajdzie „Motomedyka” ledwo można było policzyć na palcach jednej ręki.
– Za mało jeździ z nami młodzieży. Minie jeszcze kilka lat i się wypalimy. Trzeba wyciągać nastolatków sprzed komputerów i innych rozrywek – przekonywali uczestnicy imprezy. Do tego hobby potrzeba przecież tylko samochodu i trochę chęci do podróży po Polsce.
– W latach 60-tych tego typu turystyka była bardzo rozpropagowana i dotowana. Darmowe wyjazdy stawały się często jedyną rozrywką. Jechałam na 2-3 dni z plecakiem w Polskę. Teraz znam ją całą wzdłuż i wszerz. Dziś może są lepsze warunki, ale finansowo to hobby wychodzi drożej. Nie wszystkich młodych stać na składki, a co dopiero na wpisowe, jeśli chce się uczestniczyć w rajdach – powiedziała Zofia Nyk.
Na rajd „Motomedyka” uczestnicy wpłacali od 90 do 95 zł, co pokrywało koszty noclegu, wyżywienia i znaczków rajdowych. To dla wielu spory wydatek.
Obecny na zakończeniu rajdu Jan Natkowski, dyrektor oddziału miejskiego PTTK Płock podkreślał jednak, że w naszym regionie nie możemy narzekać na brak młodych turystów.
– W organizowanych przez płocki oddział pieszych wędrówkach uczestniczy przede wszystkim młodzież. Czasem musimy ograniczać listy chętnych, bo miejsca w które się wybieramy, są za małe na pomieszczenie ponad dwóch tysięcy osób – stwierdził dyrektor.
Ostatnią tak dużą imprezą płockiego oddziału PTTK był m.in. rajd „Powitanie wiosny”. Była to alternatywa dla tysiąca uczniów na ciekawe spędzenie dnia wagarowicza. Wśród tych młodych ludzi być może znajdą się w przyszłości i turyści zmotoryzowani.  
BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości