Przez blisko dwie doby policjanci poszukiwali syna lidera grupy Bayer Full Sławomira Świerzyńskiego. 20-letni Sebastian został uprowadzony 16 września, kiedy po godzinie 19.00 wracał rowerem od znajomej. Obok niego zatrzymał się samochód, z którego wyskoczyło kilku napastników i od tej chwili wszystko toczyło się jak w filmie sensacyjnym. – Porywacze zażądali żeby nie zawiadamiać policji. Chcieli też pieniędzy. Kwoty się zmieniały, ale chodziło o duże pieniądze – zastępca komendanta miejskiego policji w Płocku nadkom. Andrzej Wochowski nie chce na razie zdradzać szczegółów prowadzonych działań. – Rodzina Sebastiana nie wystraszyła się jednak gróźb porywaczy i postanowiła z nami współpracować – uzupełnia oficer prasowy płockiej policji podkom. Karol Dmochowski. – Natychmiast podjęliśmy działania, w które zaangażowano policjantów z Płocka, Gostynina i komendy wojewódzkiej w Radomiu.
W sobotę, 18 września, około godziny 13.00 udało się odnaleźć porwanego. Stało się to przypadkiem. W pobliżu zniszczonego, opuszczonego gospodarstwa w Reszkach pod Łąckiem w którym był przetrzymywany, bawiły się dzieci i to one usłyszały wołanie o pomoc.
Sebastian miał ręce i nogi skute kajdankami, był przykuty do słupa, a twarz miał owiniętą taśmą. Był przykryty snopkami siana. Bandyci nie zostawili mu ani jedzenia ani picia, co może świadczyć o tym, że nie zależało im, aby przeżył. Chłopak trafił do szpitala na Winiarach, gdzie lekarze natychmiast udzielili mu pomocy, trzeba było usunąć martwe tkanki.
Po odnalezieniu porwanego policjanci wraz ze strażakami rozpoczęli obławę na porywaczy, którzy prawdopodobnie ukrywają się w lasach w okolicach Łącka. Do chwili zamknięcia tego numeru nie udało się ich jednak zatrzymać. Z ustaleń policji wynika, że sprawców było kilku, prawdopodobnie czterech.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze