Wisła Płock miała wygrać na inaugurację. Wszystko wskazywało, że to jest możliwe. Własne boisko, przeciętny rywal i płocki zespół, poważnie wzmocniony, który zgodnie z zapowiedziami prezesa Krzysztofa Dmoszyńskiego ma walczyć w tym sezonie o tytuł Mistrza Polski.Poprzeczkę należy ustawiać wysoko. Wisła od pierwszego meczu powinna walczyć o punkty, tymczasem był falstart. Bo jeden punkt w spotkaniu z zespołem, który w tym sezonie raczej nie będzie się liczył, to stanowczo zbyt mało.
Wisła atakowała praktycznie od pierwszej minuty. I choć atak drużyny, to jeden z jej najsilniejszych punktów, trudno było przebić mur, jaki ustawili piłkarze Górnika. Nie oznacza to wcale, że goście tylko stali w swoim polu karnym i czekali na płockie ataki, próbowali także sami zdobyć gola. Przyznać trzeba, że momentami byli tego bliscy.
– Pomysł był, zawiodło wykonanie – powiedział po meczu trener drużyny Mirosław Jabłoński. – Decydująca o wyniku mogła być 24 minuta spotkania. Wtedy to Irek Jeleń pięknie dograł do Arka Klimka, ale ten fatalnie spudłował, z pięciu metrów. Gdyby padła ta bramka, mecz wyglądałby zupełnie inaczej. Goście dążyli do remisu i zadanie wykonali. My dziś nie zdołaliśmy pomóc szczęściu
A okazji do zdobycia gola było sporo. Świetnie zagrał w 17 min. Wahan Gevorgyan, który minął dwóch obrońców i podał na głowę Jelenia, tego niestety zawiódł instynkt strzelecki. W 21 min. po błędzie Mikołaja Branfiłowa, szanse na zdobycie gola miał Rafał Andraszak. Jakub Wierzchowski popisał się refleksem i to on wyszedł zwycięsko z tego pojedynku. Ten sam zawodnik strzelał jeszcze w 31 min., ale jego mocny strzał poszybował nad spojeniem.
Tuż przed przerwą goście stworzyli dwie bardzo groźne sytuacje. Najpierw, po rzucie wolnym z połowy boiska piłka doszła do Michała Chałubińskiego, ale tu znów wspaniale zachował się Wierzchowski, który wybił ją na róg. Jarosław Popiela, wykonawca rzutu rożnego podał idealnie do Piotra Brożka, ale ten, stojąc tuż przy słupku, nie zorientował się, że jest w idealnej sytuacji do strzelenia gola.
Po przerwie Wisła przeważała całkowicie. Na boisko wszedł Paweł Sobczak, który po latach powrócił na swój stadion i próbował zdobyć sympatię kibiców zdobyciem gola. Kilka razy dochodził do sytuacji strzeleckich, ale nie udało mu się umieścić piłki w siatce.
Być może nieco inny przebieg miałaby II połowa, gdyby nie 52 min. Wtedy to potknął się Gevorgyan, upadł i już wiadomo było, że stało coś poważnego, bo bramkarz Górnika Piotr Lech zaczął wzywać lekarza. Chwilę później na boisko padł sfaulowany Sławomir Peszko. Wtedy goście natychmiast, mimo dwóch leżących na murawie płocczan, rozpoczęli akcję, a Andraszak wszedł brutalnie w Wierzchowskiego, który wił się z bólu na trawie. Dopiero wtedy sędzia przerwał spotkanie.
Potem okazało się, że Wahan będzie musiał pauzować minimum miesiąc, bo prawdopodobnie zerwał mięsień dwugłowy, Sławek będzie nosił rękę na temblaku, bo ma stłuczone mięśnie, a dodatkowo Klaudiusz Ząbecki w walce został tak mocno kopnięty w nogę, że ma krwiaka. Tak wygląda płocka drużyna po meczu, który miał być spotkaniem przyjaźni.
Faule faulami, a tu trzeba było grać. I rzeczywiście Wisła wiele razy atakowała, ale efektu nie było żadnego. Kilka razy popisał się mocnym strzałem Dariusz Romuzga, ale i on nie mógł sobie poradzić ze świetną dyspozycją Piotra Lecha.
W efekcie Wisła zakończyła mecz remisem bezbramkowym, co trochę zawiodło kibiców. Ważne jednak, że nie przegrała i zajmuje miejsce w środku tabeli. Szkoda wielka, że kilka tygodni będzie musiał pauzować Wahan, co zmartwiło także Pawła Janasa, trenera reprezentacji Polski, obserwującego spotkanie. Chwalił postawę Jelenia, który ma szansę dostać powołanie na mecz z Anglią.
Wielka szkoda, że nie wystąpił na boisku Patryk Rachwał. Jak się okazało, musiał pauzować za kartki „zarobione” w Widzewie. Kibice nie zobaczyli także Nenada Studena, którego certyfikat jeszcze nie dotarł do Płocka.
Na mecz inauguracyjny Wisły Płock wybierał się nowy prezes PKN ORLEN Jacek Walczykowski. – Jestem kibicem i bardzo chciałem zobaczyć spotkanie z Górnikiem i być z kibicami w ten wyjątkowy dzień na stadionie. Niestety, miałem ważne spotkanie w Gdańsku i nie mogłem być wtedy w Płocku. Obiecuję kibicom, że przyjdę na pojedynek z Groclinem i mam nadzieję, że wspólnie obejrzymy świetne spotkanie, marzy mi się, by zakończyło się ono zwycięstwem płockiej drużyny. Cieszę się, że PKN ORLEN sponsoruje taki klub sportowy i myślę, że jeszcze wspólnie będziemy świętować sukcesy.
Mecz z Groclinem został zaplanowany na 21 sierpnia.
Wisła – Górnik 0: 0
Wisła: Wierzchowski – Wasilewski, Duda, Branfiłow (46 Peszko), Kazimierczak, Gevorgyan (55 Ząbecki), Gęsior, Jikija, Klimek (46 Sobczak), Jeleń, Romuzga.
Górnik: Lech – Wojciechowski, Karwan, Rosa, Popiela, Juszkiewicz, Bukalski, Felipe, Andraszak (59 Heidemann), Brożek (67 Aleksander), Chałbiński
sędziował: Jarosław Żyro
żółte kartki: Jikija (Wisła) oraz Rosa, Wojciechowski, Bukalski
widzów: ok. 5 tys.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze