Jedno jest pewne, Dariusz Górski nie urodził się pod szczęśliwą gwiazdą. Całe życie los rzucał mu kłody pod nogi, a w sytuacjach, z których inni wychodzili obronną ręką, on dostawał wysoki wymiar kary, także tej za kratami. Teraz ma nadzieję, że wreszcie będzie lepiej. Odsiedział karę w więzieniu, wynajął mieszkanie, wkrótce podejmie pracę i do pełni szczęścia brakuje mu tylko odzyskania córeczki. Zacznijmy jednak od początku. Dariusz jest człowiekiem przedsiębiorczym, ale bywało, że zbyt szybko chciał osiągnąć sukces. W czasach, gdy o kredyt było bardzo łatwo, pomysł na biznes wydawał się pewny. Żeby zacząć, trzeba mieć pieniądze, a zwykle bank oferował dowolną sumę pod zastaw maszyn i samochodów. Żal było nie brać. Osoby, które kiedykolwiek bywały w podobnej sytuacji, doskonale wiedzą: gdy bierze się kredyt, to finansiści chcą ci nieba przychylić. A kiedy coś się nie układa po myśli dłużnika, bankowcy natychmiast żądają zwrotu gotówki, często w ten sposób wbijając nóż w plecy przedsiębiorcy, który po takim ciosie nie może się podnieść. Tak było w sytuacji Dariusza Górskiego. Nie będziemy wdawać się w szczegóły, faktem jest, że musiał swoje odsiedzieć. W rezultacie nie tylko za niespłacenie kredytu, za który dostał wyrok w zawieszeniu, lecz także za „porwanie dziecka”. – To był 2013 rok. Ciężko pracowałem, a żona, która miała opiekować się córeczką, nadużywała alkoholu. W rezultacie odebrano jej prawa rodzicielskie. Ale kuratorka, która miała nam pomagać, uznała, że Sandrze będzie lepiej bez nas. Kiedy przyszła zabrać dziecko, byłem w domu. Nie pomogli jej policjanci, bo nie mieli prawa. Ale kuratorka obiecała, że córeczkę i tak nam odbierze. I zrobiła to, kiedy byłem w delegacji w Ostrołęce. Potem odwieszono mi wyrok za, jak to określono – wyłudzenie, i poszedłem siedzieć do więzienia. Wtedy nasze dziecko trafiło najpierw do pieczy zastępczej, a potem do rodziny zastępczej. Niedawno wyszedł, od tygodnia jest na wolności i od nowa próbuje ułożyć sobie życie. Wynajął mieszkanie i rozpoczął walkę o odzyskanie córeczki.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze