Reklama

Polska sprawiedliwość

23/04/2002 12:06

Jaka jest Polska w roku 2002 po dwunastu latach ustrojowej transformacji? Jak żyje się we własnym kraju Polakom, którzy w roku 1989 po czterdziestu pięciu latach życia w narzuconym im siłą ustroju komunistycznym z tak wielkim entuzjazmem witali odzyskaną wolność.Czy spełniły się nasze aspiracje na życie godniejsze niż to, które oferował poprzedni system? Czy pamiętamy jeszcze, o co wtedy toczyła się walka? Mówiono, że o wolność polityczną (wolne wybory, pluralizm partyjny), wolność gospodarowania, wolność słowa w mediach, swobodę wyrażania poglądów, o sprawiedliwszy ustrój społeczny, w którym właściwie wyceniona będzie przede wszystkim wartość ludzkiej pracy. Ile spełniło się dziś z nadziei i oczekiwań Polaków z tamtych dni? Z ogłoszonych ostatnio przez OBOP wyników badań nastrojów społecznych wynika, że 73 procent Polaków jest przekonanych, iż sprawy kraju zmierzają w złym kierunku, prawie 90 procent określa stan gospodarki jako kryzysowy, a ponad połowa spodziewa się pogorszenia materialnych warunków życia w ciągu najbliższych lat. Stopa bezrobocia osiągnęła w pierwszym kwartale tego roku jeden z najwyższych w Europie wskaźników – ponad 18 procent. Rośnie wyraźnie poziom bezrobocia wśród ludzi z wyższym wykształceniem (cztery lata temu na stu bezrobotnych tylko dwóch miało wyższe wykształcenie, obecnie – siedmiu). Tygodnik „Wprost” z 10 marca br. informuje, że w ciągu ostatnich dwóch lat wyjechało z Polski 250 tysięcy młodych ludzi w wieku 20 – 28 lat, głównie studentów lub niedawnych absolwentów wyższych uczelni. Młodzi ludzie nie widzą w Polsce perspektyw życia, pracy, rozwoju – „opuszczanie kraju przez młodych, nieźle wykształconych obywateli stanowi swego rodzaju wotum nieufności dla politycznych elit”. Wartość pracy lekarza wycenia się dziś na ok. tysiąc złotych. Wartość pracy nauczyciela, wyceniona na kilkaset złotych, kształtuje się na poziomie zarobków portiera w przeciętnej firmie – łatwo to można sprawdzić studiując listy płac publikowane na łamach „Gazety Wyborczej”. Wkład pracy w zdobycie wykształcenia, wysiłek wkładany w jej wykonywanie, odpowiedzialność, jaką jest obciążona, nic w tych przypadkach nie znaczą. W innych zawodach nie jest lepiej. Tak wygląda dziś polski wyzysk pracy. Tak wygląda z trudem wywalczona wolność. Taka jest polska sprawiedliwość roku 2002. A co czeka nas po przejściu na emeryturę, jeśli oczywiście do niej dożyjemy, co w tym kraju przy przeciętnej długości życia oscylującej w granicach wieku emerytalnego nie jest łatwe (kobiety żyją z reguły nieco dłużej, dlatego dąży się do podniesienia im wieku emerytalnego, aby w ten sposób zwiększyć oszczędności budżetowe). Co więc nas czeka? Kilkaset złotych zasiłku społecznego (zwanego dla odwrócenia uwagi świadczeniem emerytalnym), który w żaden sposób nie pokryje niezbędnych wydatków na utrzymanie. Aby przeżyć, trzeba koniecznie dorobić. Rząd właśnie pracuje nad tym, jak w tym skutecznie przeszkodzić. Gdybyśmy poważyli się dorobić za dużo, stracimy świadczenie emerytalne (własne pieniądze wypracowane przez kilkadziesiąt lat). Dlaczego? Aby nie pobierać drugiej pensji – tłumaczy rząd. Mogłoby być nazbyt sprawiedliwie? Oto jest logika polskiego ładu społeczno-gospodarczego, wyłonionego w procesie transformacji po roku 1989. Dwa tygodnie temu „Gazeta Wyborcza” opublikowała interesującą wypowiedź prof. Tadeusza Kowalika, ekonomisty z Polskiej Akademii Nauk, na temat społecznych skutków polskiej transformacji ustrojowej: „Czym wyróżnia się Polska po upływie ponad 20 lat od czasu „wybuchu” „Solidarności”, a po 12 latach radykalnych przemian? Wyłonieniem się jednego z najbardziej niesprawiedliwych ustrojów społecznych, jakie znała historia tego kontynentu drugiej połowy ubiegłego stulecia. Przegrali robotnicy, rzemieślnicy, chłopi, pielęgniarki i nauczyciele, do sfery socjalnej przesunięto kilka milionów ludzi, a Polska ma największe w Europie Środkowej w ciągu tak długiego czasu bezrobocie. Podobnie ma największą liczbę ludzi żyjących w ubóstwie oraz najwyższe nierówności dochodowe. Oczywiście są i wygrani. Ale na ogół grano znaczonymi kartami”. W takich warunkach dla ludzi odzyskana wolność niewiele znaczy, gdyż zachwiane fundamenty bytu materialnego uniemożliwiają korzystanie z niej. Biskupi w opublikowanym niedawno liście na temat integracji europejskiej zaapelowali do władz Rzeczypospolitej, by „zatroszczyły się sumiennie o to, aby ciężary i korzyści podjętych reform były rozkładane proporcjonalnie”. Czy ktoś w obozie władzy ten głos usłyszy?

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości