Jacka Koszewskiego zna przynajmniej połowa płocczan. Z prowadzenia imprez przed ratuszem, potańcówek na Starówce, także z ORLEN Areny, gdzie jest spikerem na meczach piłki ręcznej. Ale nie wszyscy wiedzą, że ten muzyk, piosenkarz, performer, a przy okazji także spiker w tym roku obchodzi jubileusz 50-lecia pracy artystycznej. Poznajcie historię człowieka, który był współtwórcą wielu płockich zespołów muzycznych, organizatorem imprez nie tylko artystycznych. Był świadkiem powstawania zespołów „muzyki chodnikowej”, a także współautorem nazwy dla tego nurtu muzycznego. – Kiedy mówiłem znajomym, że w tym roku obchodzę 50-lecie mojej pracy artystycznej, to wielu się dziwiło. I słusznie, bo to nie jest 50-lecie, ale nawet 60-lecie – zaczyna żartobliwie swoją opowieść. Pierwszy publiczny występ Koszewski zaliczył w wieku 4 lat. – Pamiętam to doskonale. Mikrofon był za wysoko, nie można było go obniżyć, postawili mnie na stołeczku i zaśpiewałem piosenkę „Bella donna”. W nagrodę dostałem czekoladę. Być może właśnie przez tę czekoladę zdecydowałem, że na zawsze zwiążę się ze sceną. Ale na kolejny występ musiał poczekać 10 lat. W 1967 roku był uczniem Szkoły Podstawowej nr 4, zaczął wówczas naukę gry na gitarze. Światem zaczął rządzić big beat. Dyrektor Leśniewski zdecydował, że dzieci będą się uczyły grać. Nauczycielem był Sławomir Łakomski.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze