Reklama

Pokażę ci moje miasteczko

22/03/2017 09:37
– Dwie rzeczy łączą tych artystów. Albo oni sami urodzili się w sztetlu, albo ich rodzice tam się urodzili, mieszkali i zapamiętali. Ponadto – urodzili się na ziemiach, które kiedyś należały do I Rzeczpospolitej lub już po 1918 roku. Drugą cechą wspólną jest to, że przeżyli holokaust i zamieszkali poza granicami Polski. Tam stworzyli swoje dzieła. Powstały z pamięci. Nie są notatnikiem bieżącego mieszkania w sztetlu. Do czego to prowadzi? Mamy do czynienia z pewnym idealizowaniem – mówił podczas otwarcia wystawy dr hab. Mirosław Supruniuk z toruńskiego muzeum. Najnowsza wystawa w Muzeum Żydów Mazowieckich to prace malarskie, rysunki i grafiki 15 artystów przedstawiające świat sztetla.
Ekspozycja czynna do końca maja powstała we współpracy z Muzeum Uniwersyteckim w Toruniu, Archiwum Emigracji i Towarzystwa Przyjaciół Archiwum Emigracji. Wśród autorów prezentowanych prac są: Józef Budko, Efraim M. Lilien, Abel Pann, Jakub Steinhardt, Herman Struck, Devi Tuszyński, którzy sami ocaleli z zagłady i od zapomnienia chcieli ocalić także pamięć o sztetlach, czyli żydowskich miastach i miasteczkach (z jęz. jidisz „shtot”) i ich mieszkańcach sprzed wojny.
Scenki z codziennego życia i świąt, portrety rabinów i rzemieślników posłużyły za rodzaj artystycznego pamiętnika dla kolejnych pokoleń. Pamiętnika, który „przeżył” wojny i holokaust, aby przypominać o przeszłości. Jest ona interpretowana na różne sposoby. Własne wspomnienia lub przekazy rodzinne autorzy często idealizowali. W mieście dzieciństwa czas upływa przecież w innym beztroskim rytmie. – Między rokiem 1951 a 1955 we wszystkich krajach dawnego bloku wschodniego nastąpiła likwidacja resztek świadectw istnienia sztetla. Likwidowano synagogi, dewastowano cmentarze. Poza kulturą materialną, resztkami cmentarzy, budynków, nazw własnych, języka, zachowała się sztuka traktowana jako coś wartościowego, przekazywanego z pokolenia na pokolenia – opowiadał Mirosław Supruniuk.
Artyści urodzeni w Wilnie, we Lwowie, w Płocku (tak jak David Tuszyński), w Płońsku (Józef Budko 1888–1940), w Warszawie, w Krakowie, potem żyli w Tel Avivie, we Francji, w Niemczech, Szwecji, obu Amerykach. W swojej twórczości przekazali światu pewien ideał, miejsce, które było ostoją tradycji, pomijając mniej piękne aspekty życia – np. skrajną biedę i ciężką pracę. I chociaż sztetle nie przetrwały, a o społecznościach żydowskich zamieszkujących przedwojenne polskie miasteczka świadczą w zasadzie już tylko liczby, odżywają co jakiś czas w grafikach i obrazach.
(lesz)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości