- Każda jest płocka na swój sposób. Urszula Ambroziewicz jedną nogą w Płocku, a drugą stale w trosce o Polskę. Wanda Gołębiewska – jak nie w szkole w Borowiczkach, to na spacerze po Gmurach. Anna Kühn-Cichocka rodem z Włocławka, a na Międzytorzu jakby tylko w międzyczasie – mówił prowadzący kolejne warsztaty literacko-plastyczne Maciej Woźniak. Cykl „Kawą malowane” organizowany wspólnie przez Filię nr 5 Książnicy i Płockie Stowarzyszenie Twórców Kultury to spotkania w formule rozmowy i lektury, podczas których powstają szkice malowane naparem z kawy. Ostatnie poświęcone było zmarłym płockim poetkom.
Ula Ambroziewicz, jedna z najdzielniejszych kobiet schyłku dwudziestego wieku, liderka „Solidarności”. Nie ma w rodzinnym mieście skweru swojego imienia, nie patronuje żadnej ulicy. Jej dorobek poetycki to zaledwie jeden, wydany już po śmierci staraniem przyjaciół tomik „Papierowe miasteczko”. Marzycielka i idealistka na wiersze nie miała czasu. Pochłaniała ją praca pedagogiczna, amatorski teatr i kabaret, a przede wszystkim zorganizowanie w Płocku środowiska literackiego, niekoniecznie spod znaku kamiennego poety z pomnika. Była wychowawczynią w nieistniejącym dzisiaj Domu Dziecka na Stanisławówce.
Z jej determinacji powstała grupa poetycka Gościniec, której opiekunem artystycznym zgodził się zostać krytyk Piotr Kuncewicz. Tym sposobem Płocczanie nawiązali kontakt z poetami warszawskimi, zaczęły się spotkania literackie tu i tam, otwierające inne spojrzenie na świat. Wychodziły pierwsze arkusze poetyckie młodych. Uznani dziś twórcy Urszuli zawdzięczają swoją karierę. Do chwili obecnej sławią Płock wymyślone przez nią konkursy poetyckie (m.in. O Nagrodę Jesiennej Chryzantemy). Uczniowie mają swój konkurs recytatorski „Pięknie być człowiekiem”. Być może wychodzący przez kilka lat magazyn artystyczno-literacki „Gościniec Sztuki” był echem jej wysiłków.
Najważniejszy czas swojego życia poświęciła „Solidarności”. Była redaktorką naczelną pisma „Solidarność Ziemi Płockiej” i rzecznikiem prasowym Regionu, gdzie wspólnie z Danutą Palmowską zorganizowały bibliotekę z książkami drugiego obiegu. Po ogłoszeniu stanu wojennego nocą 12 grudnia została aresztowana, wywieziona najpierw do Mielęcina, potem Olszynki Grochowskiej:
Przyszli w nocy o północy./Skuloną wyciągnęli spod kocy/Nakrzyczeli i zamknęli./ Wybili z głowy nowy świat/ - napisał w wierszu „Ulka” Marek Grala.
Reklama
Na rok przed śmiercią (1993) zrealizowała marzenie o własnym wydawnictwie. Jej „Fraza” zdążyła wydać dwie książki Ireny i Jana Nowaków „Z dziejów Armii Krajowej w Inspektoracie płocko-sierpeckim” oraz Jana Przedpełskiego „Żydzi płoccy”.
W prowadzonym od szkolnych lat dzienniku notowała zdarzenia i marzenia, zastanawiając się, kim chce być. Aktorką, nauczycielką, a może powieściopisarką? Wybrała krótszą niż powieść formę, ale zawsze interesująco opowiadała. Czytelnicy „Tygodnika Płockiego” z uznaniem przyjęli jej reportaż z dalekiej Australii, dokąd zaprosili Wandę przyjaciele. Równie barwnie relacjonowała swoje przygody na lotnisku Heathrow, w drodze do Ameryki. Za życia doczekała się biografii. Leszek Skierski napisał: „Wanda Gołębiewska nie ubarwia sztucznie świata, ale w sposób poetycki uszlachetnia go. Największym źródłem inspiracji jest dla niej przyroda, której różnorodność i niezwykłe barwy pokazuje w tysiącach poetyckich obrazów i odcieni. Każdy z nich jest inny, każdy wyjątkowy, niepowtarzalny. Poeta Tadeusz Dejnecki poświęcił jej kilka osobnych wierszy, nazywając „gałązką tego miasta”.
Mieszkała na parterze starej kamienicy przy Sienkiewicza. Ja w wynajmowanym pokoju więc pani Zofia, mama Wandy, zapraszała mnie czasami na domowy rosół, pączki albo pierogi. Wydziergała mi na drutach piękną sukienkę, ale własną córkę strofowała. Zanim Wanda wyjechała porannym autobusem do szkoły w Borowiczkach, przynosiła z piwnicy węgiel, bo w kuchni paliło się wówczas pod blachą
Do pisania namówił ją Grala, zafascynowany ilością listów, które wysyłała do świata. Tak jak wcześniej jego motywowała Ambroziewicz, następnie Wanda swoją uczennicę Jolantę Michalską. Zostawiła swój ślad w Domu Broniewskiego, w kawiarenkach literackich PSTK.
- W konkursie organizowanym przez Książnicę Płocką dostałam w nagrodę „Niepokorną”. Przeczytałam i od razu chciałam poznać jej bohaterkę, panią Wandę. Zachęcała mnie do pisania, wnikliwie, jak nauczycielka, oceniała pierwsze próby. Zaprzyjaźniłyśmy się na kawiarenkach, słuchałam jej ciekawych odczytów w „Civitas Christiana”. Z Płocka do Rogozina przychodziły kartki i serdeczne listy – mówiła na spotkaniu prezes Płockiego Stowarzyszenia Twórców Kultury Monika Mańkowska.
Wanda Gołębiewska była laureatką wielu prestiżowych konkursów literackich. Zostawiła kilkanaście tomików poetyckich m.in. „Na mojej ulicy”, „W Radziwiu”, „...po osiemnastej na Tumskiej”, „Tam, gdzie do góry nogami”, „Kartki z Ukrainy”. Absolwentka Jagiellonki.
Anna Kühn-Cichocka w Płocku zamieszkała w 1964 roku. Pracowała w Cotexie. Uczyła w Szkołach Podstawowych nr 1 i 8. Jako autorka debiutowała w „Tygodniku Płockim” okolicznościowym wierszem na Dzień Nauczyciela. Podkreślała, że to ośmieliło ją do udziału w konkursach poetyckich, na których zdobywała nagrody. Wydała kilkanaście zbiorów m.in.: „Białe tango” (1996), „Gdy lustra milczą” (2000), „Miasteczko z widokiem na rzekę” (2003), „Noc chodzi boso” (2008), „Smak miodu, smak piołunu” (2010), „W cieniu dzikiej róży” (2011), „Wiersze z ostatniej szuflady” (2017). Pisała dla dzieci: „Niebieski królik”, „Chichotki i śmieszki”, „Co słychać w Bajkowicach”. Jej drugą pasją było malarstwo. Należała do Związku Literatów Polskich i Stowarzyszenia Autorów Polskich.
Uczestnicy poetyckiego poranka wspominali również Danutę Rychlewską, wieloletnią prezes PSTK Barbarę Ciszyńską, Elżbietę Pyko, Agnieszkę Kostek, Bożenę Dobaczewską, Iwonę Barciszewską, Bożenę Czowgan. Wiersze Anny Kühn-Cichockiej zabrali ze sobą do domu w tomikach, które podarowała córka poetki – Maria Szulińska.
- Każda niby jest nieobecna, ale to nieobecni mają rację. Słowa nieobecnych znaczą więcej niż puste gadanie ludzi z wyświetlaczy i ekranów. Nieobecni są jak mosty między pokoleniami i między ludźmi, z jednego piętra czasu – podsumował Maciej Woźniak na FB Filii nr 5.
Reklama
Fot. Ewa Olejnik
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze