0:5 przegrali podopieczni Jana Błaszczyka z Olimpią w Warszawie. Wynik był do przewidzenia. W zespole Wisły zagrali młodzi chłopcy, wielu z nich debiutowało w seniorach i dlatego trudno było liczyć na inny wynik.
Juniorzy starsi, którzy zwykle są trzonem drugiego zespołu, rozgrywali w Mławie bardzo ważny mecz i musieli wystąpić w najsilniejszym składzie. Nie mogli zagrać też Sławomir Peszko i Emmanuel Ekwueme, którzy są na zgrupowaniu kadry, a na dodatek jest kilka kontuzji w zespole. Nie mogli wystąpić także Boris Kondev, Raimondas Vasilauskas i Andrzej Kobylański, z którymi klub rozwiązał kontrakty, ani Marcin Wasilewski. Ten ostatni co prawda trenuje z drugą drużyną, ale z powodu rozegrania w ekstraklasie określonej liczby meczów, nie może wystąpić w rezerwach.
Do tego dodać trzeba fakt, że Wisła w ekstraklasie grała dopiero w niedzielę, a to oznacza, że trener Jabłoński musiał wziąć do Wodzisławia najsilniejszy skład, jakim klub teraz dysponuje.
Z tego powodu na boisko wybiegli młodzi ludzie bez doświadczenia, którzy na dodatek popełnili indywidualne błędy. Młodzi, to znaczy rocznik 1987, czyli zawodnicy, którzy przede wszystkim muszą się jeszcze uczyć grać w piłkę. - Najważniejsze, że mecz się odbył - podsumował występ Wisły II Jan Błaszczyk. - Najbliższy mecz z Pilicą Białobrzegi będzie spotkaniem o wszystko, o utrzymanie. Bardzo trudno będzie ustalić skład, ale się nie załamujemy, na pewno się uda.
Wisła: Michalski - Kamiński, Budnicki, Kokosiński (46 Żydowo), Artur Lemanowicz, Cegłowski, Skierkowski, Baranowski, Machowski, Pędzierski, Kędzierski (46 Bagiński).
Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze