Remisem 1:1 zakończył się mecz Wisły Płock z Górnikiem Zabrze w meczu kończącym ósmą kolejkę Ekstraklasy. To nie było łatwe spotkanie dla gospodarzy. Rywale postawili Wiślakom trudne warunki i to właśnie Górnik od początku spotkania przejął inicjatywę. Wisła grała niedokładnie, długimi momentami nie wychodząc z własnej połowy. Pierwszą groźną akcję gospodarzy można było odnotować dopiero w 25 minucie spotkania, kiedy to Davo w znalazł się w dogodnej sytuacji, jednak nie udało mu się trafić w strzeżoną przez Brolla bramkę Zabrzan. W 36 minucie Davo już się nie pomylił, nie dając szans bramkarzowi gości po doskonałym podaniu Wolskiego. Chwilę później mógł być już remis, na szczęście dla Wisły piłka po uderzeniu Dadoka trafiła w poprzeczkę i opuściła boisko.
Druga połowa zaczęła się podobnie do pierwszej. To Górnik miał przewagę, ale niewiele z niej wynikało. Kluczowa okazała się 59 minuta spotkania. Bardzo nieodpowiedzialnie zachował się ten, który do tej pory był bardzo pewnym punktem Wisły - Wolski. W stosunkowo niegroźnej sytuacji staranował Erika Janżę i sędzia nie miał innego wyjścia, jak tylko pokazać piłkarzowi gospodarzy czerwoną kartkę. 5 minut później gościom udało się wykorzystać przewagę jednego zawodnika. "Centrostrzał" Dadoka znalazł drogę do siatki Wisły, a jak okazało się później ustalił wynik spotkania. W końcówce spotkania nerwowo działo się na ławce Wisły, co odesłaniem na trybuny przypłacił szkoleniowiec gospodarzy - Pavol Stano.
Remis pozwolił Wiśle odzyskać pozycję lidera Ekstraklasy, jednak po meczu można odczuwać niedosyt, bo Górnik, nawet mimo 25-minutowej gry w przewadze był do ogrania.
fot. Rafael Dominik
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze