Reklama

Podwyżka o 25%

06/04/2011 08:02
Płoccy radni podnieśli maksymalne stawki opłat za wywóz śmieci. Decyzja o podwyżce była podyktowana złą sytuacją Zakładu Utylizacji Odpadów Komunalnych w Kobiernikach. Uchwała spotkała się z protestem opozycji.
W ubiegłym tygodniu płoccy radni zdecydowali o zwiększeniu maksymalnych stawek za odbiór i wywóz śmieci. Podwyżka wyniosła 25%. Teraz obowiązują następujące stawki, których nie mogą przekroczyć przewoźnicy: pojemnik o pojemności 80 litrów – 19,50 zł, 110 l – 24 zł, 120 l – 25 zł, 240 l – 34,50 zł, 400 l – 40 zł, 770 l – 64,50 zł, 1100 l – 91,50, kontener 8500 l – 600 zł. Są to kwoty brutto.
Propozycja podwyżki spotkała się z krytyką opozycyjnych radnych z Prawa i Sprawiedliwości. – Przez osiem minionych lat obowiązywała w Płocku niepisana zasada, że kwota podwyżki nie może być wyższa od inflacji. Wyjątek zrobiliśmy jedynie w 2007 roku, kiedy została wprowadzona tzw. opłata marszałkowska. Dziś nie ma potrzeby wprowadzania tak dużej podwyżki. Jej inicjatorem było miasto, które zwróciło się do ZUOK-u i przewoźników z pytaniem o koszty odbioru, transportu i składowania – uważa radny PiS Mirosław Milewski.
Według Wioletty Kulpy Urząd Miasta przyjął stawki, które niewiele różnią się od tych, które zaproponowali przewoźnicy: – Przy tak dużych podwyżkach mieszkańcy zaczną oszczędzać i palić śmieciami w domowych piecach. Trzeba też pamiętać o mieszkańcach bloków należących do spółdzielni mieszkaniowych, którzy każdą podwyżkę nie wiadomo dlaczego odczuwają jeszcze bardziej – powiedziała W. Kulpa, wnioskując jednocześnie, żeby podwyżka wyniosła maksymalnie 10%.
– Mieszkańcy pojedynczych bloków lub skupisk budynków spółdzielczych płacą stawkę wynikającą z opłat za wywóz opadów przypisanych im śmietników. Znaczną część tej kwoty stanowi opłata za śmieci, które podrzucają mieszkańcy domków jednorodzinnych – uważa radna SLD Bożena Musiał. Jej zdaniem rozwiązaniem problemu opłat może być podatek śmieciowy: – Jednak żeby go wprowadzić, gmina musiałaby stać się właścicielem odpadów – mówi.
– Jeszcze w grudniu 2010 roku ówczesny prezes Zakładu Utylizacji Odpadów Komunalnych w Kobiernikach Józef Janicki zaproponował ustalenie ceny 230 zł za 1 tonę odpadów zmieszanych przyjmowanych na bramie. Po analizie cen na znajdujących się w sąsiedztwie Płocka wysypiskach uznaliśmy, że to zbyt dużo. Ostateczną cenę ustali rynek. Rada Miasta przyjmuje ceny maksymalne, a te w poprzednich latach nigdy nie zostały przez przewoźników osiągnięte – tłumaczył zastępca prezydenta Płocka Krzysztof Buczkowski.
Na cenę odpadów komunalnych odbieranych od mieszkańców Płocka wpływ mają nie tylko koszty ich utylizacji, ale także takie czynniki jak cena paliwa. Niestety, sytuację komplikuje zła sytuacja w Zakładzie Odpadów Komunalnych w Kobiernikach. Według byłego prezydenta Mirosława Milewskiego firma ubiegły rok miała zamknąć zyskiem na poziomie 0,5 mln złotych. Tak się jednak nie stało. Już w ubiegłym roku doszło do przepełnienia dwóch działających niecek i balast trzeba było wywozić na inne wysypiska.
– W bilansie ubiegłego roku musieliśmy stworzyć rezerwę w wysokości 3 mln zł. To spowodowało zamknięcie roku 2010 stratą w wysokości 2,5 mln zł. Jest ona możliwa do pokrycia z kapitału rezerwowego. Dobry wynik ze skali zaniechań. Na przykład w budżecie firmy na ten rok nie zaplanowano zatrudnienia sokolnika, który będzie płoszył ptaki znad wysypiska, które są zmorą dla okolicznych rolników. Zadbamy także o sprzątanie terenu zakładu i jego bezpośredniego otoczenia. W tej chwili wykonywany jest pomiar geodezyjny, który pozwoli określić, czy po 2003 roku do zakładu były przyjmowane śmieci spoza terenu działania. Jeśli tak było, będzie to skutkowało poważnymi konsekwencjami. Niestety, istnieje takie prawdopodobieństwo – tłumaczy prezes ZUOK-u Stefan Kotlewski.
Szef ZUOK-u wskazuje także na problemy związane z podwyższeniem dwóch działających niecek do składowania odpadów, budowy kolejnej oraz instalacji do odgazowania składowiska: – Od 5 – 6 lat są problemy proceduralne. Po stronie miasta brakowało dobrej woli, żeby porozumieć się z dwoma stowarzyszeniami, które mają status organizacji ekologicznych. Ich przedstawiciele chcą, żeby zakład przestał istnieć w obecnej lokalizacji. Podają nawet nową w gminie Bodzanów, gdzie jest do wykorzystania teren o powierzchni 25 ha. Staramy się jednak dojść do porozumienia z tymi organizacjami – uzupełnia S. Kotlewski.
Sposobem na rozwiązanie problemów ZUOK może być wspominana od lat instalacja termicznego przekształcania odpadów: – Zakończyliśmy właśnie drugi etap postępowania opartego o partnerstwo publiczno-prywatne oraz ustawę o koncesjach. Pozostało sześciu kontrahentów. To konsorcja, w skład których wchodzą firmy z Niemiec, Francji, Hiszpanii, Włoch, Polski. Z dotychczasowymi wynikami negocjacji zapoznaje się teraz prezydent Płocka i to on podejmie decyzję o rozpoczęciu kolejnego etapu – dodaje S. Kotlewski.
Nie bez znaczenia jest także selektywna zbiórka odpadów, co później ułatwia zadanie pracownikom ZUOK. – Niestety, w ostatnim czasie wiele pojemników do zbiórki selektywnej zniknęło z płockich osiedli – uważa Bożena Musiał.
Jacek Danieluk
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości