Trzy młode płocczanki są podejrzane o zabójstwo 51-letniego Krzysztofa Sz.. Do zbrodni doszło w nocy z 2 na 3 października na jednej z działek przy ulicy Targowej w Płocku. W ubiegłym tygodniu policjanci zatrzymali trzy podejrzane o jej dokonanie dziewczyny. Najmłodsza ma 14 lat, najstarsza 20. Jak teraz przyznają policjanci, na początku mieli wątpliwości, czy sprawę uda się wyjaśnić. Na pewno nie sądzili, że po niespełna dwóch miesiącach będą mieli podejrzanych pod kluczem. Specjalna grupa śledczych sprawdzała nawet najmniej istotne informacje. Od początku w zeznaniach świadków przewijała się młoda kobieta, która w wieczór przed tragedią miała towarzyszyć ofierze podczas zakupów w jednym ze sklepów. Puszki po kupionym tam piwie funkcjonariusze znaleźli na miejscu zabójstwa. W końcu kilka dni temu funkcjonariusze dotarli do 14-letniej uczennicy Gimnazjum nr 5 Justyny F., 16-letniej uczennicy Centrum Kształcenia Ustawicznego Idy R. i 20-letniej słuchaczki Zakładu Doskonalenia Zawodowego Anny D. Najmłodszej z dziewczyn grozi poprawczak. Najstarszej nawet dożywocie. Szesnastolatka, jeśli sąd zdecyduje, że będzie odpowiadała jak dorosła, może trafić do więzienia na 25 lat. Do zatrzymania podejrzanych przyczyniła się doskonała praca funkcjonariuszy ze specjalnej grupy śledczej powołanej do wyjaśnienia tej sprawy. Funkcjonariusze cały czas pracowali pod nadzorem płockiej prokuratury. Wspólne czynności prokuratury i policji były wykonywane nie tylko w Płocku. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, część materiału dowodowego była zbierana w innych miejscach kraju. Policja nie chce mówić o motywach. Być może dopiero sąd wyjaśni, co dziewczyny robiły w nocy na działce z mężczyzną, który mógłby być ojcem każdej z nich. Makabrycznego odkrycia na ogródkach działkowych przy Targowej dokonał 3 października tego roku rano jeden z działkowców. Mężczyzna najpierw znalazł stojący przed bramą wjazdową otwarty samochód osobowy, który, jak się później okazało, należał do ofiary. Idąc dalej, działkowicz odkrywał kolejne ślady świadczące, że w tym miejscu doszło do tragedii. Wystraszony mężczyzna powiadomił policję. Już w pierwszych godzinach śledztwa funkcjonariusze ustalili kilka faktów z ostatnich godzin życia Krzysztofa Sz. Zmarły miał żonę i dorosłe dziecko, pracował w największej z płockich firm chemicznych. Policjanci dowiedzieli się, że 2 października mężczyzna był na swojej działce przy Targowej, prawdopodobnie w towarzystwie innych osób. Świadczyły o tym chociażby puste puszki po piwie porozrzucane w altanie i po działce. Do tego policjanci znaleźli porozrzucane fragmenty garderoby, pourywane guziki od ubrań, w trawie leżał męski zegarek. Zwłoki były do połowy rozebrane. Były na nich rany od noża, ale też ślady kilku mocnych uderzeń. To wtedy pojawiła się informacja, że 2 października Krzysztof Sz. kupował piwo w jednym ze sklepów przy ulicy Tysiąclecia. Także wtedy policjanci wpadli na trop tajemniczej młodej kobiety, która towarzyszyła zamordowanemu później mężczyźnie. W czasie śledztwa policjanci brali pod uwagę różne powody zabójstwa, chociaż już na samym początku wykluczyli motyw rabunkowy. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze