W 2002 roku do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Mochowie złożyło je 571 osób, w 2003 już 947 osób, w tym roku tylko do 10 marca wpłynęło 270 podań. Rosnące skalę zjawiska pauperyzacji przede wszystkim widać na przykładzie gmin wiejskich.
Kierownik GOPS-u Jolanta Sulkowska mówi, że średnio dziennie do “opieki” wpływa 10 podań: - Pomagamy finansowo udzielając zasiłków celowych oraz okresowych na zakup żywności, opału, lekarstw, biletu miesięcznego. Niestety, z powodu ograniczenia środków finansowych przyznawanych przez wojewodę, na razie w ogóle nie mamy pieniądze na zasiłki okresowe.
A te są chyba najpotrzebniejsze, ponieważ ratują ludzi w doraźnych, nagłych sytuacjach kryzysowych. W ubiegłym roku na finansowane przez siebie zasiłki celowe gmina przeznaczyła ok. 50 tys. zł. W tym roku będzie to mniej więcej tyle samo. W międzyczasie dwukrotnie wzrosła liczba potrzebujących pomocy. Gmina nie jest w stanie dać więcej pieniędzy, bo jej budżet też nie ma szans wzrostu.
Do wiejskich GOPS-ów jak zawsze zgłaszają się rodziny, ale coraz częściej obserwuje się zjawisko zwracania się o pomoc coraz większej liczy ludzi w wieku produkcyjnym - 30-40-latków. To bezrobotni bez prawa do zasiłku z PUP. Mogą liczyć na 40-50 zł zasiłku celowego, przyznawanego doraźnie. W przypadku rodzin jest to jednorazowa kwota 60-70 zł. W naturze mogą otrzymać odzież (niedawno zorganizowano w tym celu zbiórkę w mochowskiej szkole), w zeszłym roku rozdawano konserwy z ARR.
Nie jest to ogólna praktyka, jednak pracownicy ośrodków zauważają, że zwracający się o pomoc nie zawsze do końca mówią prawdę, na przykład nie zawsze przyznają się do pracy “na czarno”, w efekcie ukrywając rzeczywiste środki na utrzymanie.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze