Zabrzmiał w “dolnym” kościele “Stanisławówki” lirycznie i metafizycznie zarazem. Zaduszki Jazzowe, tradycyjnie inicjowane przez salezjanina ks. Mariana Chaleckiego, zgromadziły w ciepły, czwartkowy wieczór 14 listopada wąskie, elitarne grono słuchaczy jazzowych ballad, które jak żadne inne potrafią oddać klimat bezpośredniego kontaku z zaświatami.Dlaczego jazz? - Dlatego, że najlepiej, najtrafniej i najdobitniej oddaje atmosferę wspomnień i refleksji o bliskich, którzy odeszli - przekonywał ks. Marian Chalecki, kierownik Oratorium im. św. Dominika Savio, duszpasterz młodzieży. A skoro już jazz, to oczywiście musi być stary i dobry, komponowany przez klasyków tego gatunku: Miles`a Davis`a czy Johna Scofield`a i to właśnie ich ballady można było przede wszystkim usłyszeć w otoczeniu przygotowanej przez młodzież, nastrojowo-listopadowo-refleksyjnej scenografii. Kompozycje mistrzów jazzu grał warszawski kwartet “Four to Four”, który zebrał się specjalnie na tę okazję. Czterech młodych jazzmanów nie tworzy bowiem zespołu (jego nazwa powstała na gorąco, z potrzeby chwili, czyli z okazji zaproszenia do Płocka), spotykają się w różnych okolicznościach, z różnych okazji i w różnym składzie. Inicjator Zaduszek Jazzowych przyznał nawet nieskromnie, że gdyby trzeba było, to stworzyliby nawet orkiestrę symfoniczną. Wszyscy studiują zaocznie na wydziale jazzu w katowickiej Akademii Muzycznej. Na saksofonie altowym zagrał Łukasz Poprawski, na perkusji Hubert Zelmer, na kontrabasie Daniel Biel i na gitarze elektrycznej Sebastian Turowski. Koncert (poza dwoma wyjątkami) był akustyczny, a to jeszcze bardziej pokreśliło zaduszkową atmosferę spotkania. Można było odnieść wrażenie, że ta muzyka przekracza granice czasu i przestrzeni, i ulatuje do nieba. Razem ze stojącym tuż przy ołtarzu - scenie ukrzyżowanym Chrystusem. (eg) Fot. Anna Ciacińska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze