Na piątkowym koncercie (26 marca) Płockiej Orkiestry Symfonicznej był nadkomplet publiczności. Melomanów zainspirował zarówno liryczny repertuar, utalentowany młody solista Kuba Jakowicz i znany z telewizyjnego ekranu (Z batutą i humorem) dyrygent Maciej Niesiołowski, który poprowadził Płocką Orkiestrę Symfoniczną.
W składzie orkiestry dostrzec można było kilku muzyków dotąd nieobecnych (z Płocka), ale tak jak za poprzedniej dyrekcji – większość symfoników zaangażowano z Warszawy. Taka jest bowiem specyfika POS i władze samorządowe, jeśli zechcą zachować zespół w składzie symfonicznym nie kameralnym, muszą liczyć się z konsekwencjami finansowymi. Czy będzie to orkiestra grająca z długimi przerwami od koncertu do koncertu, czy zaistnieje w pejzażu miasta – odpowiedź dadzą nowy dyrektor i dyrygent.
Po tej dygresji wróćmy do udanego i przyjętego owacyjnie koncertu. Maciej Niesiołowski, który tego wieczoru poprowadził płocką orkiestrę, nie ryzykował. Wybrał sprawdzony, melodyjny i klarowny w brzmieniu repertuar.
Pierwsza część należała do Kuby Jakowicza. Utalentowany, młody skrzypek znakomicie zagrał Symfonię hiszpańską na skrzypce i orkiestrę Eduarda Lalo (1832 – 92), francuskiego kompozytora rodem z Hiszpanii, jednego z prekursorów impresjonizmu w muzyce. Niesiołowski, który wystąpił w podwójnej roli dyrygenta i komentatora zapowiedział ten pięcioczęściowy koncert jako “świetny utwór do grania i do słuchania”. Często wybierany jest przez młodych skrzypków, także podczas międzynarodowych konkursów (w wieku siedmiu lat grał go genialny Yehudi Menuhin). Kuba Jakowicz osiągnął w tej partii i techniczną wirtuozerię i klarowność brzmienia. Mocny dźwięk skrzypiec przebił się przez orkiestrę, która pod batutą Macieja Niesiołowskiego zabrzmiała stonowanie, udatnie dialogując z solistą.
Kuba Jakowicz (1981) koncertuje od 11 roku życia. W 2001 roku zadebiutował z wielkim sukcesem, grając kolejno: z Filharmonią Monachijską, Orquesta National de Espana w Madrycie oraz Orchestre Nationale w Montpellier (Francja). Kontynuuje rodzinne tradycje. Gry na skrzypcach uczył się w Akademii Muzycznej w Warszawie u swojego ojca prof. Krzysztofa Jakowicza, wybitnego skrzypka i pedagoga. Był także ostatnim uczniem prof. Tadeusza Wrońskiego, uznawanego za twórcę polskiej szkoły skrzypcowej.
W drugiej części koncertu usłyszeliśmy znane i lubiane tematy muzyczne z baletu Piotra Czajkowskiego Jezioro Łabędzie. Maciej Niesiołowski przywołał przed oczami słuchaczy baśń o dziewczynie zaklętej w ptaka, przeplatając swoją opowieść fragmentami muzycznymi. Gawęda była tak sugestywna, że widownia nie tylko słuchała muzyki, oczami wyobraźni ujrzała białe i kolorowe akty Jeziora łabędziego, taniec czterech łabędzi Pas de guatre, finałową łódź unoszącą parę kochanków. Nie zabrakło humorystycznych dygresji: “Pietia, gdybyś ty chociaż raz zatańczył na pointach, skończyłbyś balet na trzecim akcie”, skarżyły się podobno solistki, które jeszcze w kolejnym akcie muszą wykonać trudne kroki taneczne na czubkach palców.
Z muzycznych partii baletu Płocka Orkiestra Symfoniczna pod batutą Macieja Niesiołowskiego wykonała również tańce narodowe – taniec hiszpański, neapolitański i czardasza. Widownia nagrodziła oklaskami introdukcję do aktu II, w której usłyszeliśmy piękną partię oboju z harfą, kontynuowaną później w znanym walcu.
Lena Szatkowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze