20 kwietnia z lotniska Okęcie, z międzylądowaniem w Amsterdamie, rozpocznie swoją podróż do Seattle w USA Janusz Radgowski, niepełnosprawny maratończyk, który chce przejechać na wózku do Nowego Jorku. W podróży na trasie liczącej 5,1 tys. km, która potrwa do 28 września i zakończy się w Lewes w stanie New Jersey, towarzyszyć mu będzie tata chorej dziewczynki, podopiecznej Fundacji Otwarte Ramiona Zuzi Jędrachowicz, na rehabilitację której będą zbierać pieniądze.
– Sam mam niewiele, mieszkam w Domu Pomocy Społecznej w Koszelewie, jeżdżę na wózku inwalidzkim. Ale dopóki mam zdrowe ręce, moim celem jest zdobywanie pieniędzy na pomoc dla dzieci – na rehabilitację, lekarstwa, badania. Chcę spłacić dług wobec tych, którzy podali mi kiedyś pomocną dłoń – zapewnia.
Siedem lat temu Janusz przeszedł przeszczep nerki i amputację lewej nogi. Mimo problemów zdrowotnych postanowił, że będzie trenować i startować w maratonach. Ale nie po to, by dojechać do mety, ale zwracać uwagę, że wokół nas jest wiele ciężko chorych dzieci, którym rodzice nie są w stanie samodzielnie zapewnić opieki na odpowiednim poziomie. Często brakuje im pieniędzy na lekarstwa, operacje, rehabilitację.
Na swoim koncie obok maratonów Janusz Radgowski ma wyprawę na wózku z Krakowa do Sopotu oraz z Rzymu do Wadowic. Teraz celem jest przejechanie Stanów Zjednoczonych, od Pacyfiku do Atlantyku. 21 kwietnia niepełnosprawny sportowiec zamelduje się w Seattle w stanie Waszyngton, po dwóch tygodniach klimatyzacji i treningów, głównie w górach. 2 maja planuje wystartować i przejechać przez 12 stanów: Waszyngton, Idaho, Dakota Północna, Dakota Południowa, Minnesota, Iowa, Illinois, Indiana, Ohio, Pensylwania, Maryland, New Jersey – w sumie 5,1 tys. km, w tym w ekstremalnych warunkach, przez Góry Skaliste i pustynię. Zakończenie maratonu planuje na 28 września, a 5 października zamierza wrócić z Nowego Jorku do Warszawy.
– Chcę pokazać, że mimo wielu przeciwności jestem w stanie pomóc Zuzi, małej dziewczynce, która przyszła na świat z zespołem wad wrodzonych. Sam nie zbieram pieniędzy, ale jadąc na wózku, będę eksponować numer konta bankowego. Podczas spotkań będę wraz z jej ojcem opowiadać, jaka jest dzielna, jak bardzo chce być zdrowa. W ten sposób każdy, komu leży na sercu pomoc innym, będzie mógł dorzucić swój datek – zaprasza.
Przed obydwoma panami stoi nie lada wyzwanie. Janusz będzie trasę pokonywać na wózku, tata Zuzi w samochodzie. Przed nimi tysiące kilometrów, nie wiadomo, co może ich spotkać po drodze. – Zdaję sobie sprawę, jak trudna będzie ta podróż i to, że na niemal pół roku będę się musiał rozstać z córeczką. To nie ja, ale rodzina i znajomi będą pomagać mojej żonie w opiece nad Zuzią. Muszę to zrobić, jechać z Januszem, żeby później dzięki zebranym środkom ulżyć jej w cierpieniu – tłumaczy swoje motywy Marek Jędrachowicz. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze