Reklama

Po pomoc dla Zuzi

19/04/2016 11:36
20 kwietnia z lotniska Okęcie, z międzylądowaniem w Amsterdamie, rozpocznie swoją podróż do Seattle w USA Janusz Radgowski, niepełnosprawny maratończyk, który chce przejechać na wózku do Nowego Jorku. W podróży na trasie liczącej 5,1 tys. km, która potrwa do 28 września i zakończy się w Lewes w stanie New Jersey, towarzyszyć mu będzie tata chorej dziewczynki, podopiecznej Fundacji Otwarte Ramiona Zuzi Jędrachowicz, na rehabilitację której będą zbierać pieniądze.
– Sam mam niewiele, mieszkam w Domu Pomocy Społecznej w Koszelewie, jeżdżę na wózku inwalidzkim. Ale dopóki mam zdrowe ręce, moim celem jest zdobywanie pieniędzy na pomoc dla dzieci – na rehabilitację, lekarstwa, badania. Chcę spłacić dług wobec tych, którzy podali mi kiedyś pomocną dłoń – zapewnia.
Siedem lat temu Janusz przeszedł przeszczep nerki i amputację lewej nogi. Mimo problemów zdrowotnych postanowił, że będzie trenować i startować w maratonach. Ale nie po to, by dojechać do mety, ale zwracać uwagę, że wokół nas jest wiele ciężko chorych dzieci, którym rodzice nie są w stanie samodzielnie zapewnić opieki na odpowiednim poziomie. Często brakuje im pieniędzy na lekarstwa, operacje, rehabilitację.
Na swoim koncie obok maratonów Janusz Radgowski ma wyprawę na wózku z Krakowa do Sopotu oraz z Rzymu do Wadowic. Teraz celem jest przejechanie Stanów Zjednoczonych, od Pacyfiku do Atlantyku. 21 kwietnia niepełnosprawny sportowiec zamelduje się w Seattle w stanie Waszyngton, po dwóch tygodniach klimatyzacji i treningów, głównie w górach. 2 maja planuje wystartować i przejechać przez 12 stanów: Waszyngton, Idaho, Dakota Północna, Dakota Południowa, Minnesota, Iowa, Illinois, Indiana, Ohio, Pensylwania, Maryland, New Jersey – w sumie 5,1 tys. km, w tym w ekstremalnych warunkach, przez Góry Skaliste i pustynię. Zakończenie maratonu planuje na 28 września, a 5 października zamierza wrócić z Nowego Jorku do Warszawy.
– Chcę pokazać, że mimo wielu przeciwności jestem w stanie pomóc Zuzi, małej dziewczynce, która przyszła na świat z zespołem wad wrodzonych. Sam nie zbieram pieniędzy, ale jadąc na wózku, będę eksponować numer konta bankowego. Podczas spotkań będę wraz z jej ojcem opowiadać, jaka jest dzielna, jak bardzo chce być zdrowa. W ten sposób każdy, komu leży na sercu pomoc innym, będzie mógł dorzucić swój datek – zaprasza.
Przed obydwoma panami stoi nie lada wyzwanie. Janusz będzie trasę pokonywać na wózku, tata Zuzi w samochodzie. Przed nimi tysiące kilometrów, nie wiadomo, co może ich spotkać po drodze. – Zdaję sobie sprawę, jak trudna będzie ta podróż i to, że na niemal pół roku będę się musiał rozstać z córeczką. To nie ja, ale rodzina i znajomi będą pomagać mojej żonie w opiece nad Zuzią. Muszę to zrobić, jechać z Januszem, żeby później dzięki zebranym środkom ulżyć jej w cierpieniu – tłumaczy swoje motywy Marek Jędrachowicz. Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości