Reklama

Po pierwszej połowie meczu - Kibice jadą do domu

24/04/2003 14:35
Jak ważny jest doping kibiców, zwłaszcza na meczu wyjazdowym, doskonale wie każdy sportowiec. To właśnie okrzyki czy brawa publiczności mogą poderwać do walki, zmusić do jeszcze większego wysiłku, wykrzesać ostatnie siły.Znane są przypadki, że w ostatnich minutach spotkania piłkarskiego zmienia się zupełnie sytuacja na boisku. Zwykle jest to zasługa kibiców, którzy pomagają w ten sposób swojej ukochanej drużynie. Po meczu, w takich sytuacjach, zawodnicy idą w kierunku kibiców, dziękując im za doping. Takiej sytuacji na pewno nie było po meczu z Widzewem w Łodzi. Nie wracałabym do tematu, gdyby nie telefon jednego z kibiców, który wyjaśnił mi, że w II połowie dlatego trybuna przeznaczona dla płockich kibiców była pusta, bo oni poszli na pociąg! Właśnie odjeżdżał ostatni tego dnia pociąg do Kutna, dzięki czemu można było szybko dostać się do Płocka. Zreasumujmy. Jeśli czytelnicy pamiętają, to dużą część relacji z Łodzi poświęciłam zachowaniu, wybitnie nagannemu, kibiców. Nawet w trakcie minuty ciszy, która została poświęcona zmarłemu w zajściach we Wrocławiu kibicowi, nie wszyscy zachowali powagę. W tym czasie wielu kibiców próbowało starcia z kolegami zza siatki. Jeszcze nie rozpoczął się mecz, kiedy już trwały burdy między kibicami, aż musiała wkroczyć policja. Przepychanki nie zakończyły się wraz z rozpoczęciem spotkania. Nadal ważniejsza dla kibiców była bójka niż samo spotkanie. Nie pomogły pierwsze interwencje, musiała reagować policja, a ta nie żałowała pał, byle zaprowadzić spokój. I wreszcie taki spokój został zaprowadzony, tyle że po przerwie kibice nie wrócili już na trybuny, bo poszli na pociąg. Przez cały czas używam słowa kibice, choć nie jest ono chyba adekwatne do tych ludzi, którzy podobno przyjechali dopingować płocką drużynę. Nie wiem, czy widzieli cokolwiek z meczu, czy choć raz mieli okazję nagrodzić oklaskami akcje swoich ulubieńców. Czy w sobotnie popołudnie wybierając się do Łodzi jechali na mecz, czy po to, by doprowadzić do starć z policją. Płockich kibiców nie było słychać na stadionie w Łodzi, a było ich ponoć 80. To sporo gardeł i oni mogli mieć wpływ na grę piłkarzy, którzy przecież w I połowie znacznie przeważali. Ale nie, siły kibiców przeznaczone były na bójki. Ze sprostowaniem zadzwonił do mnie kibic, który uzupełnił moją wiedzę na temat zajść w Łodzi. Ja napisałam, że płoccy kibice zostali wyproszeni ze stadionu, by nie doszło do zajść podobnych do tych, które miały miejsce we Wrocławiu. Zostałam poprawiona, że powodem był pociąg. Gdybym była na miejscu tamtych kibiców wolałabym chyba, żeby ten powód nie ujrzał światła dziennego. Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości