Reklama

Po co nam w Płocku kino?

09/01/2004 10:23

Burza, jaka przeszła tuż przed świętami przez lokalną prasę w związku z groźbą likwidacji jedynego kina w mieście, każe na poważnie przyjrzeć się kondycji działających tu instytucji kulturalnych, mających dbać o to, byśmy całkowicie nie schamieli pod naporem bezlitosnych sił rynku, usiłujących pozamieniać nas w bezrozumne, odduchowione maszynki do trawienia wszystkiego, co wyłoży na półki biznes albo co wyleci z okienka telewizyjnego. Tylko kto taką dyskusję zainicjuje i zechce się do niej przyłączyć? Prasa, Urząd Miasta, Rada Miasta, a może elity umysłowe – naukowe, nauczycielskie, kulturalne? Przecież w mieście szczycącym się już kilkoma wyższymi uczelniami, kilkoma liceami ogólnokształcącymi, chyba parunastoma tysiącami studentów kultura nie może zamrzeć? Czy istnieje w Urzędzie Miasta jakaś komórka, która myśli o tym i jest w stanie zaoferować coś więcej niż tylko dofinansowanie do festiwalu muzyki młodzieżowej? A że z kulturą w naszym mieście jest licho, to wie każdy, kto mieszka tu choćby tylko tyle co ja. Teatr chwała Bogu jest, choć publiczność jakoś ustawia się do niego bokiem od wielu już lat. Może repertuar za ambitny, przynajmniej ten dla dorosłych, ciagle tylko niezrozumiałe i wyrafinowane Mrożki i Gombrowicze. Jedno kino dla młodzieży z tymi wszystkimi amerykańskimi superprodukcjami, wycenianymi w recenzjach najwyżej na dwie gwiazdki, też jeszcze jest. Orkiestra jakby tej jesieni grała ciszej niż zwykle. Czy aby jeszcze istnieje? A Dom Kultury na Tumskiej poza przeglądem teatru alternatywnego MORF organizowanym raz do roku nie oferuje właściwie nic.
Gości z zewnątrz też niewielu i nie wszyscy trafieni. Jeden lichutki spektakl w wysoce chałturniczym wykonaniu Cezarego Żaka i Joanny Żółkowskiej to naprawdę niewiele jak na całą jesień. Honoru miasta bronił tylko “Mesjasz” Haendla w Katedrze, Grzegorz Turnau i Anna Seniuk, którzy pięknie dopełnili sesję naukową w Wyższym Seminarium Duchownym oraz oczywiście Książnica Płocka z gościem wielkiej klasy w osobie Janusza Głowackiego.
A może na całą sprawę trzeba spojrzeć zupełnie inaczej? Kto powiedział, że miasto tak małe i położone w samym centrum Polski ma mieć i orkiestrę, i teatr i jeszcze na dokładkę kino. Możemy ostatecznie w dobie pseudowolnego rynku trzeba zgodzić się, że kto chce posłuchać muzyki w filharmonii, obejrzeć dobry spektakl albo dobry film, może pojechać sobie do Warszawy, to w sumie niedaleko. Po co zawracać głowę ludziom od kultury tu na miejscu, by spełniali nasze wyrafinowane gusta i zachcianki. Ale przecież mamy jeszcze chyba jakieś zobowiązania wychowawcze wobec naszych dzieci. Je też wywieziemy wszystkie do innego miasta, by pokazać im, co to teatr, a co to kino?
Szczególnie boli jakość kina w naszym mieście. Zanim sprowadziłem się do Płocka, widziałem wszystko, co ważne w światowej kinematografii, a co wyprodukowano do roku 1995. O tym, co powstało po tym roku, mogę opowiadać zaledwie na podstawie recenzji prasowych. Moje rozczarowanie repertuarem instytucji, która swoją nijakość maskuje szumnie brzmiącą nazwą Centrum Kinowe Mazowsze, było i jest ogromne. Zrobiła wszystko, by ambitniejszą część widowni skutecznie przepłoszyć z własnych sal kinowych. Dlatego nie uronię ani jednej łezki nad jej upadkiem. Kiedy zaczęła się ta przedświąteczna burza, zabłysła we mnie iskierka nadziei, że być może uda się teraz przeprowadzić radykalne zmiany i kino trafi w ręce kogoś, kto będzie umiał nim właściwie pokierować. I przestanie być tylko kinem dla małych i przerośniętych trochę dzieci.
Jest w tym mieście sporo ambitnej młodzieży, której dobry nauczyciel humanista chciałby polecić także wartościowy film. Przychodzi to robić z wielkim trudem i bardzo rzadko. I to jest wielki skandal. I z tego faktu ktoś powinien wyciągnąć wnioski. Kieruję ten adres przede wszystkim do Urzędu Miasta. Być może z tej strony powinno płynąć większe wsparcie dla płockiej kultury. I finansowe, choćby z uruchamianego funduszu grantowego, i w postaci pomocy w pozyskiwaniu sponsorów. I mam nadzieję, ze nie jest to życzenie zbyt wygórowane.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości