Reklama

Po co gimnazjum?

10/01/2001 13:57
Nuży mnie już trochę to gadanie o potrzebie wybudowania gimnazjum na Podolszycach i braku finansów publicznych na ten cel. Ludzie, czy nie ma już na co wydawać publicznych pieniędzy?Gimnazjum na Podolszycach jest bezwzględnie potrzebne, ale po co zaraz budować nowy budynek za ciężkie pieniądze?. A tymczasem gmaszysko znane jako Szkoła Podstawowa Nr 23 zaczyna świecić pustkami... Jaki sens? Ktoś kiedyś zaproponował, żeby przedzielić murem tę szkołę na połowę i w jednej z części zrobić gimnazjum. Może to i dobry pomysł. Ja jednak myślę, że całą szkołę można przemianować na gimnazjum. I sprawa załatwiona. A swoją drogą, czy ktoś zastanawiał się kiedyś, dlaczego mieszkańcy Podolszyc Północ a głównie Zielonego Jaru bardzo szerokim łukiem omijają SP Nr 23 wysyłając swoje dzieci do „szesnastki”, „jedynki”, „jedenastki” i gdzie tam jeszcze, mimo że SP Nr 23 to teoretycznie ich rejon? Myślę, że poprzedni dyrektor tej szkoły i obecny powinni sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest ważniejsze: wysłać dziecko do takiej szkoły, w której bezboleśnie (bez stresów) przejdzie z wieku przedszkolnego w wiek szkolny, czy do takiej szkoły, gdzie w pierwszej klasie za brak pracy domowej stawia się pałę i wysyła na lekcje wyrównawcze, gdzie najważniejsze jest nie dobre samopoczucie dziecka tylko punkty w olimpiadach i gdzie dla malucha w pierwszej klasie wprowadza się specjalizację, przykładowo dziennikarską!!! *** Nadinterpretacja przepisów No i doczekaliśmy się kolejnych zmian przepisów ruchu drogowego. Jestem zawodowym kierowcą, więc z uwagą obserwuję, co się w tej materii dzieje. Większość zmian przyjmuję z satysfakcją; naprawdę wiele wnoszą, w celu zwiększenia bezpieczeństwa na drogach: zarówno pieszych jak i zmotoryzowanych. Nie zgadzam się jednak z ich nadinterpretacją. Jedna ze zmian mówi, że kierowca nie może opuścić skrzyżowania, gdy w międzyczasie zmieni się światło z zielonego na żółte i w konsekwencji na czerwone. Bardzo dobry przepis, chroniący pieszych przechodzących przez przejście za skrzyżowaniem. Niestety, w Płocku dochodzi do jego nadinterpretacji. Na skrzyżowaniach zdemontowano automatycznie tak zwane powtarzacze, czyli światła za skrzyżowaniem. Zupełnie nie rozumiem, w jakim celu. Takie powtarzacze są niezbędne. Gdy wjeżdżam na skrzyżowanie na zielonym świetle i w międzyczasie na powtarzaczu widzę, że światło się zmieniło, to według nowych przepisów wiem, że nie mogę opuścić skrzyżowania. Skąd bez powtarzaczy mam wiedzieć, że nastąpiła zmiana światła? Po drugie, jeśli już na tym skrzyżowaniu się zatrzymam, bo w świetle nowych przepisów nie wolno mi go opuścić, dopóki pali się czerwone światło, to skąd mam wiedzieć, że mam już drogę wolną, bo w końcu znowu zapaliło się zielone. Mam czekać w nieskończoność, czy jechać na tak zwanego czuja? *** Co robi Straż Rybacka? Bardzo mi się podobał głos jednego z czytelników „Tygodnika Płockiego”. W Sądach – Opiniach zamieszczonych chyba dwa czy trzy tygodnie temu, przeczytałem o rybach, które sprzedawane są na targowisku przy ulicy Ostatniej w Płocku i o inercji, jaką cechuje działanie Państwowej Straży Rybackiej. W stu procentach się z tymi słowami zgadzam. Straż Rybacka potrafi tylko karać normalnego wędkarza, któremu zdarzy się postawić trzecią wędkę. A co z poważnymi przestępstwami? Co ze sprzedażą przez pracowników pewnej spółki rybackiej niektórych gatunków ryb w okresie, gdy jest zabronione ich odławianie. Na przykład w styczniu szczupaka czy sandacza pełnych ikry... Skoro jesteśmy przy targowisku na ulicy Ostatniej, to warto przypomnieć, co tam się sprzedaje. Ostatnio, aż mną zatrzęsło, kiedy zobaczyłem cały zbiornik z przyczepioną tabliczką „żywy sum”. Te sumy były niemowlakami i miały długość 20 cm (a gdzie wymiar ochronny). Na dodatek, niektóre z nich, z braku tlenu pływały brzuchami do góry. Toż to barbarzyństwo. Gdzie była Straż Rybacka? *** Czwartaków czy Paderewskiego? Okazuje się, że władze Płocka wpadły na bardzo oryginalne rozwiązanie. Ponieważ ulic w mieście jest określona, skończona ilość, a potencjalnych patronów ulic dwa razy więcej, postanowiono do jednej ulicy dołączyć dwie różne nazwy. Nie wiadomo tylko, której nazwy używać w adresach listowych. Jest na południowych Podolszycach jedna z głównych ulic, która przyjęła nazwę Czwartaków. Poszczególny numery ulicy wraz z jej nazwą widnieją na blokach mieszkalnych, np. Czwartaków 10. Widoczne są z daleka. Tak samo widoczne jak tabliczka z nazwą ulicy, przy której mieści się blok „Czwartaków 10”. Tyle że na tabliczce Czwartaków zastąpił Paderewski. Mamy więc jedną ulicę z dwiema nazwami: Czwartaków i Paderewskiego. Ja rozumiem, że można zmienić nazwy ulic. Jednocześnie chyba trzeba jednak wymienić wszystkie tabliczki. *** Parking przed komendą policji Czytam właśnie w „Tygodniku” artykuł o komendzie policji, w której likwiduje się kraty. Akurat nic do tego nie mam, nie moja sprawa. Uważam jednak, że policjanci przy ul. Słowackiego w Płocku powinni także pomyśleć o innych kwestiach, bardzo nurtujących potencjalnych interesantów. Podstawową kwestią jest brak parkingu przed komendą. To znaczy jest, ale nie dla normalnych zjadaczy chleba. Jeden dla jakiegoś Biura, drugi dla pojazdów policji, trzeci dla prywatnych samochodów policjantów. Tymczasem, gdzie ma zaparkować klient, który czasami ma różne sprawy do załatwienia w budynku policji? Niektóre firmy myślą przede wszystkim o klientach, a dopiero potem o swoich pracownikach (patrz parking przed zakładem energetycznym w Płocku), myślę że i policja powinna pójść tą samą drogą.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości