Reklama

Płoną działki w Radziwiu

17/02/2005 15:33
Działkowcy z ogrodu “Nadwiślański przy Dobrzykowskiej w Radziwiu są przerażeni. Coraz częściej w niewyjaśnionych okolicznościach płoną kolejne altanki. Właściciele podejrzewają, że zostały podpalone. W statystykach Państwowej Straży Pożarnej jako przyczynę tych pożarów podaje się zaprószenie ognia, a policja nic o sprawie nie wie. O podpalenia działkowcy podejrzewają bezdomnych, którzy kręcą się po alejkach ogrodu działkowego. W niezwykły sposób znika także ogrodzenie, zbieracze złomu potrafią wyciąć nawet elementy ważące po kilkaset kilogramów.W tym roku płocka straż pożarna odnotowała w ogródkach działkowych przy Dobrzykowskiej już trzy pożary, chociaż nie ma rozróżnienia na ogród „Nadwiślański” i pozostałe. Prezes „Nadwiślańskiego” mówi na razie o jednym pożarze. Dla porównania warto jednak dodać, że przez cały ubiegły rok strażacy odnotowali tylko jeden pożar w tym rejonie. Strażacy mówią o zaprószeniu, czyli nieostrożnym obchodzeniu się z ogniem przez ludzi, do takiej kategorii zaliczane są jednak umyślne podpalenia.

– Nam nikt nie zgłosił przypadku podpalenia altanek w ogródkach działkowych przy Dobrzykowskiej – powiedział oficer prasowy płockiej policji podkom. Karol Dmochowski.

Działkowcy jednak podejrzewają, że podpaleń mogą dokonywać kręcący się po ogrodzie bezdomni.
– Jest kilka osób, które mieszkają w altankach na terenie naszego ogrodu. To osoby bezdomne, które straciły mieszkanie, ale wcześniej były właścicielami działek. Nie możemy im zabronić przebywania na własnych działkach. Niestety, jest też kilka grup stale kręcących się po terenie całego ogrodu. Kiedy takie osoby pytamy, co tu robią, odpowiadają że kogoś szukają, podając jakieś wymyślone nazwisko – wyjaśnia prezes ogrodu działkowego „Nadwiślański” Czesław Krajewski. – W tym roku w naszym ogrodzie przypominam sobie jeden pożar, mamy za to duże problemy z kradzieżami ogrodzenia. W jednym miejscu zamontowaliśmy bramę ważącą kilkaset kilogramów, złodzieje wycieli ją razem ze słupkami.
Nadal zdarzają się włamania do altanek, chociaż jak przyznaje prezes Krajewski działkowcy nie zostawiają już na okres jesienno – zimowy tylu wartościowych przedmiotów co dawniej.
Policja, chociaż nie została powiadomiona o tych podpaleniach, nie unika kontaktów z działkowcami.
– Przed rozpoczęciem sezonu działkowego dzielnicowi biorą udział w zebraniach działkowców. Obok naszych funkcjonariuszy w takich spotkaniach biorą także udział strażacy i strażnicy miejscy. Dzielnicowi mają też planowane służby, szczególnie nocami, na terenie ogrodów działkowych. Były w zeszłym roku także patrole prowadzone wspólnie z działkowcami. Prowadzimy również znakowanie sprzętu. Wystarczy, że zarząd któregokolwiek ogrodu zaproponuje konkretny dzień i dzielnicowi zajmą się znakowaniem – zapewnia kom. Katarzyna Lorens z Sekcji Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Płocku.
Sprawa pożarów na działkach przy Dobrzykowskiej pozostaje jednak nadal niewyjaśniona. Zaniepokojeni właściciele zielonych ogrodów na Radziwiu mają nadzieję, że były to jedynie incydentalne przypadki.
(jac)
Fot. DarO


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości