Reklama

Płockie sześciolatki nie chcą do szkoły

25/03/2009 09:03
Za kilka dni rozpocznie się nabór do miejskich przedszkoli. Już teraz wiadomo, że miejsc nie wystarczy dla wszystkich chętnych, zwłaszcza trzy i czterolatków. Pomimo że w skali miasta we wszystkich dwudziestu sześciu placówkach przybędzie blisko 150 miejsc, to i tak ta liczba jest kroplą w morzu potrzeb i zainteresowań. Przedszkolny problem jak co roku zajmie mocno uwagę rodziców, a ze względu na czwartkową nowelizację ustawy o systemie oświaty i obniżenie wieku szkolnego, także samorządowców. Tych ostatnich ze względu na czekające wydatki i zapewnienie wystarczającej bazy lokalowej.

Płocki pomysł na zapewnienie dodatkowych miejsc w przedszkolach to jak informuje dyrektor wydziału oświaty Urzędu Miasta Płocka Ewa Adasiewicz, efekt wyprowadzenia oddziałów nieżywieniowych sześciolatków (pięciogodzinnych, nieodpłatnych dla rodziców) z przedszkoli do szkół podstawowych. – Ulokowanie oddziałów przedszkolnych w szkołach wiąże się z koniecznością zapewnienia w przedszkolach miejsc dla pięciolatków. Taki obowiązek spoczywa na samorządzie w związku z nowelizacją ustawy o systemie oświaty. Dla dzieci pięcioletnich muszą one być dostępne w pierwszej kolejności. Dla tej grupy przewidujemy również prowadzenie w naszych placówkach oddziałów pięciogodzinnych, nieżywieniowych. Dopiero pozostałe, wolne, będą do dyspozycji dla dzieci w wieku czterech i trzech lat – powiedziała dyrektor Ewa Adasiewicz.

Płock finalizuje już rozwiązania organizacyjne. Ich efektem ma być w skali miasta dodatkowych 120 – 150 miejsc w przedszkolach dla chętnych dzieci, głównie pięciolatków. Przed pierwszym kwietnia wszyscy rodzice otrzymają szczegółowe informacje na temat tegorocznego naboru, aczkolwiek zainteresowani już od dawna odwiedzają przedszkola i pytają o karty. – Od kilku tygodni takie pytania powtarzają się codziennie. Rodzice zapowiadają, że będą czekali od wczesnych godzin porannych, aby mieć zagwarantowane miejsce dla swojej pociechy. Jeżeli chodzi o zainteresowanie, to nic się nie zmienia. Tak jak przed rokiem, jest ogromne – powiedziała Małgorzata Wiśniewska, dyrektor Miejskiego Przedszkola nr 3 przy ulicy Gałczyńskiego w Płocku.

I tak jak przed rokiem wszyscy rodzice deklarują, że ich dzieci, obecne sześciolatki będą korzystały z możliwości realizowania edukacji w obecnym systemie. Spośród kilkudziesięciu osób tylko jedna mama była zainteresowana możliwością wysłania dziecka sześcioletniego do klasy pierwszej. Ale nie tyle ze względu na możliwości jakie daje ustawa, tylko ze względu na fakt, że starsze o rok dziecko zaczyna właśnie naukę w klasie pierwszej szkoły podstawowej.

Lubią nasze przedszkole

Podobnie sytuacja wygląda w pozostałych miejskich placówkach, gdzie chętnych jest dużo, miejsc mało. A rodzice obstają przy tym, by ich sześcioletnie dzieci jeszcze kolejny rok spędziły w ulubionym przedszkolu. – Rodzice od stycznia przychodzą i pytają o miejsca. Można spodziewać się, że będzie sporo chętnych. Co do możliwości skorzystania z wcześniejszego rozpoczęcia nauki, to rodzice obecnych dzieci pięcioletnich i sześcioletnich nie wyrazili zainteresowania. Z trzydziestoosobowej grupy dzieci, póki co, żaden rodzic nie złożył deklaracji, że chce dziecko wcześniej wysłać do klasy pierwszej. Lubią nasze przedszkole i nie chcą zrezygnować – powiedziała dyrektor Miejskiego Przedszkola nr 4, przy ulicy Teresa Fijałkowska.

Do klasy pierwszej nie chcą także pójść sześciolatki z Miejskiego Przedszkola nr 33 z oddziałami integracyjnymi, przy ulicy Padlewskiego w Płocku. Tu, jak poinformowała nas dyrektor Anna Żaglewska, takie deklaracje wpłynęły tylko od czterech osób. Pozostali rodzice i dzieci korzystają ze starych rozwiązań systemowych. Jak twierdzi większość rodziców, nie zamierzają dzieciom skracać dzieciństwa. W tym roku jedno z największych w Płocku przedszkoli planuje przyjąć około sześćdziesięciu dzieci. Największe zainteresowanie o wolne miejsca jest skierowane od rodziców trzy-  i czterolatków. – Co roku staramy się przyjąć wszystkich chętnych. Jak będzie w tym roku? Biorąc pod uwagę zapytania kierowane do nas osobiście i telefonicznie od rodziców, zapewne duże. Patrzę optymistycznie, że uda się znaleźć miejsce dla wszystkich – wyjaśnia dyrektor Żaglewska.

Co do zmian wymaganych wprowadzoną nowelizacją ustawy o systemie oświaty, dyrektorzy przedszkoli nie chcą ich komentować. Przyznają jedynie, że docelowo zyskają w swoich placówkach więcej wolnych miejsc. Trudno także komentować sytuację dyrektorom szkół podstawowych, do których niebawem trafią sześciolatkowie. – Jedno jest pewnie, że szkoły są w stanie przyjąć dzieci sześcioletnie. W naszym przypadku jeśli, chodzi o dostosowanie bazy, to niezbędne będą drobne kwestie do zrealizowania. Co do zasadności? W całej Europie ten system tak funkcjonuje, a skoro zmierzamy w tym kierunku, to musimy podejmować wyzwanie – komentuje dyrektor Szkoły Podstawowej nr 18 w Płocku, Jarosław Kalaszczyński.

Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 21 w Płocku Krzysztof Fabiszewski zwraca uwagę, że takie samorządy jak Płock poradzą sobie z realizacją założeń ustawowych. – Mamy doskonale zbudowaną sieć przedszkoli, dużych szkół podstawowych, które są w stanie bez problemu przyjąć nowych uczniów. Zakres wymaganych, niezbędnych adaptacji nie jest duży. Ze spokojem należy czekać na rozwój wypadków - mówił dyrektor Fabiszewski.

Jego zdaniem, w znacznie gorszej sytuacji znajdą się małe, gminne samorządy, które polikwidowały przedszkola i mają tłok w szkołach podstawowych. Tu rzeczywiście z bazą lokalową może być spory problem. Jak go rozwiązują ościenne, płockie gminy? W Słupnie jeszcze w tym roku rozpocznie się budowa nowoczesnego przedszkola, która powinna być zakończona w roku przyszłym. Do tego czasu samorząd prowadzi cztery oddziały przedszkolne i w razie potrzeby dysponuje dysponuje pomieszczeniami na uruchomienie kolejnych. Jak powiedział wójt gminy Słupno Stefan Jakubowski, zarówno nowe i obecne rozwiązania dotyczące edukacji najmłodszych, nie powodują żadnych trudności lokalowych czy kadrowych. Równie dobrze sytuację bazowo – kadrową ocenia wójt gminy Łąck Zbigniew Białecki. Oczekiwania rodziców dzieci w wieku przedszkolnym w pełni realizuje przedszkole samorządowe oraz działające w ramach stowarzyszenia przedszkole w Zaździerzu. Łącznie sto czterdzieści dzieci korzysta z zajęć. Jeśli będzie taka potrzeba, jest możliwość uruchomienia kolejnych oddziałów dla chętnych.

W całej sytuacji najmniej entuzjastycznie wypowiadają się rodzice. Dla nich obniżenie wieku szkolnego do sześciu lat to skrócenie dzieciństwa dla ich dzieci. Z pewnością przejściowy, trzyletni okres wszyscy wykorzystają na to, by ich dzieci szły starym trybem. Wyjścia nie będzie w 2012 roku, kiedy wszystkie sześciolatki pójdą do szkół. Od tego roku szkolnego taką możliwość mają chętni. Tu decyzja pozostaje w gestii rodziców. Przykład Płocka i wstępne badania wśród rodziców pokazują, że zainteresowanie jest znikome i w skali miasta jest to liczba kilkunastu - kilkudziesięciu osób.

Teresa Radwańska-Justyńska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości