Reklama

Płocki Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych

05/03/2014 11:31
Po raz drugi przeszedł ulicami Płocka Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Wzięło w nim udział ponad 700 osób.
To był główny punkt obchodów w Płocku Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Na marsz zaprosił społeczny komitet, który stworzyło kilkanaście instytucji i organizacji. Marsz wyruszył spod pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego. Ulicami Płocka szli ludzie w różnym wieku. Byli kombatanci II wojny światowej i rodziny z dziećmi. Gros maszerujących stanowili ludzie młodzi. Oprócz płocczan byli też mieszkańcy Ciechanowa, Sierpca, Gostynina. W marszu wzięli udział m.in. przedstawiciele grupy rekonstrukcyjnej ze Stowarzyszenia Historycznego Pułk 37. z Kutna oraz z Parafialnej Grupy Rekonstrukcji Historycznej z Mochowa, harcerze z blichowskiej „Sfory”. Na marszu obecni byli również m.in. posłowie Wojciech Jasiński i Piotr Zgorzelski, senator Marek Martynowski, prezydent Płocka Andrzej Nowakowski i płoccy radni. Była też kwesta w ramach zbiórki prowadzonej przez Fundację „Łączka” na kolejny etap prac ekshumacyjnych żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Zebrano ponad 2 tys. zł.
W marszu nie zabrakło rodzin Żołnierzy Wyklętych, m.in. córki Romualdy i Jana Przybyłowskich – Bożeny Przybyłowskiej-Sacharczuk. Jej matka była obywatelką USA, która do Polski przyjechała przed wybuchem II wojny światowej. W czasie okupacji niemieckiej działała w AK. Miała pseudonim Amerykanka. Na rzecz AK przekazała cały swój majątek. Ojciec był żołnierzem kampanii wrześniowej 1939 r. Dostał się do niewoli. Przetrzymywano go w obozie jenieckim w Bawarii. Uciekł z niego w 1942 r. i wrócił w rodzinne strony, czyli okolice Dobrzynia. Po wojnie „Amerykanka” w 1949 r. została skazana na dwa lata więzienia. Jan Przybyłowski, po wojnie szef wywiadu 11. Grupy Operacyjnej Narodowych Sił Zbrojnych, został stracony w 1951 r. W trakcie śledztwa funkcjonariusze UB pokazywali mu, jak torturują jego ciężarną żonę.
– Dla mnie ten dzień to duch mojego ojca. Minęło wiele lat i w końcu możemy mówić o tym, co się wydarzyło, a co miało zostać wymazane z pamięci. To wspaniałe, że na tych uroczystościach jest tak dużo młodych ludzi – mówiła ze łzami w oczach Bożena Przybyłowska-Sacharczuk.
Marsz zatrzymał się przy tablicy na budynku przy ul. 1 Maja. To tam w czasie okupacji niemieckiej była siedziba gestapo, a po wojnie UB. Tam mordowano polskich patriotów. Po złożeniu kwiatów marsz ruszył dalej. Z okrzykami m.in. „Cześć i chwała bohaterom”, „Duma, duma, narodowa duma”, „Armio wyklęta, Płock o was pamięta” czy „Norymberga dla komuny” dotarł do płockiej Stanisławówki.
Tam pod tablicą upamiętniającą Żołnierzy Wyklętych złożono kwiaty i zapalono znicze. – Spotykamy się w dniu narodowego święta Żołnierzy Wyklętych. Wyklętych przez komunistów, zdrajców, sowietów, ale nie przez naród polski – mówił Jacek Pawłowicz, historyk IPN, który przybliżył postaci żołnierzy niezłomnych działających na Mazowszu Płockim.
Końcowym akordem marszu była wspólna modlitwa i odśpiewanie hymnu narodowego. Następnie w Jagiellonce odbyła się prelekcja historyka Tadeusza Płużańskiego, a wieczorem w Stanisławówce odprawiono mszę świętą w intencji żołnierzy antykomunistycznego i niepodległościowego podziemia.    (gsz)
fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości