Trwa ogólnopolska dyskusja na temat warunków, na jakich polskie rolnictwo zostanie przyjęte w struktury UE. Jest słabsze, niż unijne, jednak ma swoje mocne strony. W tej sytuacji polski rolnik powinien zostać eurorealistą.W jaki sposób rolnicy z regionu płockiego mogą przygotowywać się do funkcjonowania w strukturach Unii? Na jakich warunkach cudzoziemcy będą mogli kupić polską ziemię? Kiedy zacznie funkcjonować system AIAX, bez którego nie ma mowy o dopłatach do produkcji rolniczej? Na pytania odpowiadali Teresa Szpakowicz – dyrektor Wydziału Rolnictwa, Komunikacji i Drogownictwa w Starostwie Powiatowym w Płocku, Maciej Jabłoński – płocka Delegatura Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Program poprowadziły Magdalena Walewska z Telewizji „Tele-Top” i Elżbieta Grzybowska z „Tygodnika Płockiego”. Magdalena Walewska: Polskie rolnictwo w Unii to temat, który cieszy się obecnie ogromnym zainteresowaniem. Zanim jednak w Unii się znajdziemy, warto wiedzieć, z jakiej pomocy może skorzystać rolnik, który chce dostosować swoje gospodarstwo do wymogów „piętnastki”. Teresa Szpakowicz: Przede wszystkim z funduszu Sapard. Chodzi o kwotę około 167 mln euro rocznie, który zostanie rozdysponowany na poszczególne kierunki: 45 % na infrastrukturę (m.in. zaopatrzenie w wodę, oczyszczalnie ścieków, drogi, energię, telekomunikację), 30 % na przetwórstwo (m.in. restrukturyzację rynku owoców i warzyw), 15 % na inwestycje w gospodarstwach indywidualnych (dotyczące producentów mleka, zwierzęta rzeźne – bydło, trzoda, owce, drób, kozy oraz zwiększenie różnorodności produkcji np. hodowlę królików, produkcję ziół czy wikliny), 10 % to tzw. oś komplementarna (programy środowiskowe i zalesienie, ale one nie dotyczą naszego regionu), 3-5 % środków przeznaczonych zostanie na monitoring rolnictwa. Elżbieta Grzybowska: Wiele emocji wywołuje sprawa sprzedaży cudzoziemcom polskiej ziemi rolniczej: będą ją mogli kupić po 3 czy po 5 latach dzierżawy? Ze sprzedażą ziemi wiąże się ściśle ustawa o obrocie ziemi rolniczej, która znajduje się obecnie w powijakach. Maciej Jabłoński: Sprzedaż ziemi cudzoziemcom jest tematem trudnym i kontrowersyjnym. Pojawiła się ostatnio inicjatywa ustawy dotyczącej obrotu ziemią rolniczą. Chodzi o podkreślenie sformułowania „ziemią użytkowaną rolniczo”. Ustawa powinna się pojawić, ponieważ ostatnio mamy w Polsce wolny, niczym nie skrępowany obrót ziemią rolniczą, co sprzyja wielu nieprawidłowościom i spekulacjom. Jest to zjawisko negatywne. Wciąż czekamy więc na ustawę, która ograniczy sprzedaż ziemi. Przykładem są kraje Unii Europejskiej, które unormowały te sprawy i tam przede wszystkim pierwszeństwo w nabyciu ziemi ma sąsiad, jeśli on się nie zdecyduje - państwo, a dopiero w trzeciej kolejności ziemia może podlegać swobodnemu obrotowi rynkowemu. TSz: Warto zwrócić uwagę na fakt, że nasza cena ziemi jest atrakcyjna dla zachodnich rolników, ponieważ nasi rolnicy nie mają kapitału, za który mogliby zakupić ziemię. Ponieważ rolnictwo europejskie jest w pewien sposób regulowane i dotowane, tamtejsi rolnicy mają wolne środki i stanowią konkurencję dla rodzimych gospodarstw rolnych. MW: Kolejna sprawa to dopłaty do polskiego rolnictwa. TSz: Chodzi przede wszystkim o dopłaty bezpośrednie, które wywołały wiele kontrowersji. Komisja Europejska zadeklarowała po wejściu do Unii dopłaty w wysokości 25 % tego, co otrzymują jej obecni członkowie. Stawia nas to w sytuacji nierównej, mało konkurencyjnej w stosunku do rolników unijnych. Bardzo ważnym elementem jest wprowadzenie systemu kontroli i zarządzania AIAX, który ma czuwać nad bezpośrednimi dopłatami. EG: AIAX powinien zostać wprowadzony do końca 2002 roku. Bez niego nie ma w ogóle mowy o dopłatach. Wyjaśnijmy więc istotę tego programu. MJ: System zarządzania i kontroli AIAX jest ogromnym przedsięwzięciem, polegającym na identyfikacji całego potencjału produkcyjnego, jakim dysponują rolnicy indywidualni. Na tej podstawie wyliczać się będzie stawki dopłat. Potrzebna jest do tego gigantyczna infrastruktura komputerowa, zintegrowany program, nad którym obecnie pracuje Hewlett-Packard, który wygrał przetarg na wykonanie oprzyrządowania technicznego. Nie bez znaczenia jest fakt, że przy tym ogromnym przedsięwzięciu znajdzie zatrudnienie wiele osób m.in. przy indentyfikacji i zliczeniu danych (ile który rolnik powinien otrzymać dopłat), które przedstawione zostaną Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Kontrolę nad wszystkim będzie sprawowała Unia. W wyniku jakichkolwiek nieścisłości dopłaty będą mogły ulegać w konkretnych regionach zawieszeniu. Dlatego przykłada się do pracy nad AIAXEM wiele starań, żeby nie było żadnych opóźnień, ponieważ jeżeli przyjmiemy założenie, że wstąpimy do Unii z początkiem 2004 roku, system AIAX powinien zacząć funkcjonować na rok przed integracją, aby urzędnicy unijni mogli go dokładnie zidentyfikować i sprawdzić, jak działa. EG: Ważne wydaje się być w tym przypadku zmniejszenie bolesnego dla społeczeństwa bezrobocia. MW: Czy możemy powiedzieć, że mazowieckie gospodarstwa produkują zdrową żywność? TSz: W większości tak. Zużycie środków ochrony roślin i nawozów w przeliczeniu na jednostkę powierzchni jest w naszym regionie niewielkie, co ma związek z czynnikiem ekonomicznym (niska opłacalność produkcji rolnej), ale też z faktu, że mamy pewne tradycje. Nie karmimy bydła mieszankami zawierającymi mączkę mięsno-kostną, co było główną przyczyną BSE, czy też innych chorób, właściwych dla rolnictwa bardzo zintensyfikowanego. U nas rolnictwo jest raczej zrównoważone, obciążenie dla środowiska nie jest zbyt wielkie. MJ: Dodam, że kodeks dobrej praktyki rolniczej wciąż przestrzegany jest w małych gospodarstwach z tradycjami. Występuje coraz większa tendencja do podnoszenia wydajności, co wymusza konkurencyjność, natomiast w przeważającej masie płodów rolnych jest to jeszcze rolnictwo ekstensywne, zawartość środków chemicznych w glebie jest niewielka, więc nieszkodliwa, przy bardzo dużej wydajności produkcji roślinnej czy zwierzęcej. EG: Chociaż przez Unię jesteśmy zaliczani do grupy krajów wysokiego ryzyka, to jednak ani BSE, ani pryszczycy, ani wcześniej dioksyn u nas nie znaleziono. Powinno stawiać to Polskę w korzystnej sytuacji. MJ: W ubiegłym roku wydano prawie 6 mln zł na badania przeciw BSE czyli gąbczastego zwyrodnienia mózgu. Choroby, która była dużym zagrożeniem dla konsumentów, niosąc groźbę utraty zdrowia i życia. Polska przed tym zjawiskiem się obroniła, chociaż znaleziono przypadki napływu podejrzanej o możliwość przeniesienia chorób mączki. Mimo szczegółowych badań bydła nie znaleziono u nas żadnego przypadku choroby. EG: Rolnictwo jest jednym z dziewięciu działów, które muszą zostać wynegocjowane z UE. Jeśli wszystko dobrze pójdzie od 1 stycznia 2004 roku znajdziemy się w strukturach Unii Europejskiej. W jaki sposób rolników z okolic Płocka i powiatów sąsiednich przygotowuje się do tej sytuacji, żeby nie okazała się dla nich zbyt traumatyczna? TSz: Zarząd powiatu płockiego zajmuje się przede wszystkim organizowaniem szkoleń na ten temat. W ubiegłym roku odbył się cały cykl wykładów przygotowujących do produkcji w zorganizowanych grupach, ponieważ w Unii producenci owoców i warzyw nie otrzymują dopłat bezpośrednich. Dopłaty kierowane są tylko do grup producenckich. Omówiliśmy też projekt ustawy o regulacji rynku rolnego mleka i jego przetworów, żeby rolnicy wiedzieli co to jest np. rok preferencyjny, od czego zależy naliczenie produkcji, co to są limity. Odbyły się również szkolenia na temat BSE i pryszczycy. Dużo pracy mają też służby weterynaryjne, które czuwają nad dostosowaniem zakładów przetwórstwa mięsa do standardów Unii. Ogromnym powodzeniem cieszyło się szkolenie „Sołtys w Unii Europejskiej”. Ostatnio odbyło się szkolenie na temat inwestycji w gospodarstwach rolnych dla potencjalnych beneficjentów, którzy chcą ubiegać się o środki z funduszu Sapard. Chciało w nim wziąć udział aż 600 osób, warunki lokalowe pozwoliły na ponad 130. Planujemy je powtórzyć. EG: Nadzieja dla tych, którym nie udało się znaleźć na pierwszym szkoleniu. MJ: Mazowiecki Urząd Wojewódzki uczestniczy w podziale środków na programy na upowszechnianie postępu w rolnictwie. Są to programy oferowane przez różne podmioty. Jestem członkiem zespołu, który wybiera te najciekawsze i najbardziej potrzebne dla regionu. Mamy nadzór nad Wojewódzkim Ośrodkiem Doradztwa Rolniczego, sugerujemy tematykę, która powinna stać się przedmiotem szkoleń wiejskich. Zanotowała (eg) Fot. D. Ossowski Zapraszamy na kolejne wydania programu „Kamerą i Literą”. Emisja telewizyjna odbywa się w każdy poniedziałek o godz. 17.45, pisemną relację z nagrania zamieszczamy we wtorkowym wydaniu „TP”
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze