Reklama

Płocki Kalejdoskop “Kamerą i Literą” - Zmartwychwstanie czy reinkarn

24/04/2003 14:18
Chrystus czy Wodnik? Zmartwychwstanie czy reinkarnacja? Chrześcijaństwo czy New Age? Nie są to alternatywy, ale swoiste pokusy współczesności, często relatywizującej podstawowe prawdy i wartości.Tymczasem w czasie świąt Wielkiej Nocy czcimy Jezusa Chrystusa, który przekroczył granice czasu i przestrzeni, i zmartwychwstał. O istocie, znaczeniu i sensie zmartwychwstania z ks. dr. Andrzejem Kobylińskim, wykładowcą filozofii w Wyższym Seminarium Duchownym w Płocku, adiunktem przy Katedrze Etyki Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie rozmawiały Jolanta Głowacka z Telewizji “Tele Top” i Elżbieta Grzybowska z “Tygodnika Płockiego”. Jolanta Głowacka: Przed nami Wielki Tydzień i święta Wielkiej Nocy. Czy w obecnych czasach łatwo wierzyć w zmartwychwstanie? Ks. Andrzej Kobyliński: W ogóle wierzyć nie jest łatwo, wiara stopniowo przestaje być czymś oczywistym, coraz częściej jest kwestionowana i myślę, że każdego dnia spotykamy ludzi, którzy mają problemy z własną wiarą: kryzysem czy zwątpieniem, czy też problemy z różnego rodzaju prawdami wiary. Jeśli pytamy się Polaków, ilu z nich wierzy w Pana Boga, to ponad 90 % mówi, że wierzy. Natomiast jeśli zapytamy, ile osób wierzy w istnienie szatana, raju, czy życia pozagrobowego, to wtedy ta liczba zmniejsza się do 70 czy 60 %. Widać więc, że wielu ludzi ma problemy z różnego rodzaju prawdami wiary, z ich rozumieniem czy przyjęciem. Gdy mówimy o zmartwychwstaniu, sprawa jest bardzo poważna, ponieważ chodzi o fundament wiary chrześcijańskiej. Apostoł Paweł w jednym ze swoich listów mówi, że jeśli nie było zmartwychwstania, to nasza wiara jest próżna. Myślę, że jeśli nawet trudno wierzyć w zmartwychwstanie, to trzeba głębokiego namysłu czy wysiłku z naszej strony, aby stopniowo lepiej tę prawdę rozumieć, ponieważ jeśli znika nasze przekonanie co do zmartwychwstania Chrystusa, to w ogóle kruszy się cała budowla naszej wiary. Tak więc jeśli nawet mamy z tym problemy, to trzeba nad tym pracować, ponieważ od tego zależy jakby cała reszta wiary. J.G.: Pracować owszem, ale jak sobie pomagać? Ks. A.K.: Na pewno jakąś dobrą lekturą. Na pewno budujemy się wiarą tych, którzy wierzą głębiej od nas, w rodzinach mamy przecież bardzo pobożnych rodziców czy dziadków, czasami ktoś w gronie przyjaciół wierzy bardziej od nas. Jest coś takiego, że każdy z nas otrzymuje jakby własną miarę wiary i jeśli ktoś otrzymał ją większą od nas, to może być dla nas przykładem, wzorem, kimś, od kogo możemy czerpać. Elżbieta Grzybowska: Katolik powinien wierzyć, że sprawa Jezusa z Nazaretu, po ludzku sądząc, nie zakończyła się 7 kwietnia 30 roku, bo taka jest najbardziej prawdopodobna data krzyżowej śmierci Jezusa. Jakie fakty potwierdzają zmartwychwstanie i czym ono było w swej istocie? Ks. A.K.: Tak naprawdę tego dnia historia Jezusa dopiero się zaczyna, ponieważ powstaje On z martwych, rodzi się chrześcijaństwo, rozpoczyna się cały okres wiary w zmartwychwstałego Chrystusa. Oczywiście można by długo mówić o tym, co potwierdza zmartwychwstanie Chrystusa. Przede wszystkim zauważmy, że jest pusty grób, mamy w Piśmie świętym opisy, które to potwierdzają. Jeśli grób jest pusty, to znaczy, że Ten, Który tam był, powstał. Drugi ważny argument to ten, że Jezus po swoim zmartwychwstaniu ukazywał się innym ludziom. Mamy wyraźne świadectwa, przywołane w Piśmie świętym, które opowiadają nam o tym, w jaki sposób Jezus Chrystus ukazywał się apostołom i swoim najbliższym, a także wielkim zgromadzeniom, na przykład mamy opis w Listach Pawłowych, że ukazał się pięciuset uczniom. Są to bardzo liczne świadectwa, które zostały opisane i są dla nas faktem historycznym. Dla wierzących, dla chrześcijan, powstanie z martwych Jezusa Chrystusa nie jest opowieścią, legendą czy bajką, ale jest faktem historycznym, który znajduje bardzo poważne udokumentowanie. E.G.: Apostoł Tomasz, do niedawna uznawany za niedowiarka, pokazywany jest współcześnie w teologii jako ktoś, kto zdawał sobie sprawę, co naprawdę znaczy zmartwychwstanie Chrystusa. Jakie jest znaczenie tego faktu? Ks. A.K.: A propos Tomasza - jest piękny obraz Caravaggia, na którym artysta w bardzo realistyczny sposób ukazuje moment, w którym ów niewierny Tomasz wkłada swoją dłoń do boku Chrystusa, do Jego rany. Widzimy, jak Caravaggio genialnie ukazał zdumienie na twarzy Tomasza, że to jest prawda, że rzeczywiście stojący przed Tomaszem Chrystus jest tym samym człowiekiem, który cierpiał, był pogrzebany i powstał z martwych, ponieważ wszystko się odradza: są rany, jest ta sama postać. Natomiast jeśli pytamy w ogóle o znaczenie powstania z martwych, to myślę, że po pierwsze jest to kwestia potwierdzenia boskości Jezusa - Jezus nie jest prorokiem jak Mahomet czy Budda. To nie jest tylko, jak chciał Immanuel Kant, dobry nauczyciel ludzkości, ale to jest Syn Boży, w którym spełniły się wszystkie proroctwa Starego Testamentu, to jest nasz Zbawiciel. E.G.: Najstarsze świadectwo o zmartwychwstaniu w Piśmie świętym znajdujemy u św. Pawła w Pierwszym Liście do Koryntian 15, 3b-5, mówi ono, że: “...Chrystus umarł - zgodnie z Pismem - a nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu...”. Jaka była godność nowego ciała Chrystusa, który zmartwychwstał? Ks. A.K.: Dotykamy tu jednej z naszych największych tajemnic. Otóż ciało Jezusa po zmartwychwstaniu to tzw. ciało uwielbione, czyli ciało, które istnieje poza czasem i przestrzenią. Odwołam się tutaj do innych, zadziwiających przykładów z historii XX wieku. Chodzi mi o dwie postaci: Ojca Pio i Martę Robin. Gdy chodzi o Ojca Pio, to posiadał on dar bilokacji - potrafił w tym samym momencie przebywać równocześnie w wielu miejscach. Z kolei Marta Robin, mistyczka, która zmarła ponad 20 lat temu we Francji, nic nie piła i niczego nie jadła, karmiła się jedynie tym, że codziennie przyjmowała komunię św. To fakty potwierdzone naukowo, najwięksi fizycy, biolodzy czy inni naukowcy głowili się nad tym, jak te fakty wytłumaczyć. Mówię o tym, ponieważ te dwa przykłady pokazują nam, jak niezwykłe możliwości tkwią w ciele człowieka, jeśli działa w nim łaska Boża. To znaczy, że ciało staje się w pełni uduchowione, staje się jakąś energią, której nie dotyka czas i przestrzeń. Dokładnie to samo było z ciałem Jezusa: to było ciało, które potrafi się odżywiać, jest widzialne, nie budzi wątpliwości, że jest ciałem człowieka, a z drugiej strony ciało, które nie zna żadnych ograniczeń, potrafi przechodzić przez ściany, przenosić się w czasie, które jest energią, jakąś duchową jakością. J.G.: Ludzie widzą czerwoną kartkę w kalendarzu, więc wiedzą, że trzeba posprzątać mieszkanie, zrobić zakupy i przygotować święconkę. Jak się przygotować, żeby właściwie przeżyć zmartwychwstanie, żeby coś z niego zrozumieć, żeby ono w nas zostało? Ks. A.K.: Wszyscy się skarżymy, że żyjemy coraz szybciej. Jeśli chodzi o święconkę, to prawie wszyscy Polacy zachowują tą tradycję, którą przekazuje się z pokolenia na pokolenie, ale nie jest istotą świąt Wielkiej Nocy. Z pewnością w natłoku wydarzeń i zajęć trzeba znaleźć choć trochę czasu na refleksję: czy to będzie dobra spowiedź, czy może chwila muzyki Mozarta czy Beethovena, rekolekcje wielkopostne, a na pewno jest to takie ułożenie sobie zajęć w Wielki Piątek, Wielką Sobotę, nie mówiąc już o Wielkiej Niedzieli czy poniedziałku, aby być w kościele, aby dotknąć tej największej tajemnicy chrześcijaństwa. Jest też kwestia pewnego rozsądku czy roztropności, jeśli chodzi o organizację naszego czasu, żeby te święta nam nie uciekły, ponieważ żyjemy bardzo szybko, mamy coraz mniej czasu dla siebie na rzeczy istotne. Święta są po to, aby po pierwsze umocnić naszą wiarę, po drugie umocnić nasze więzi rodzinne, podczas rozmów, spotkań przy stole, żeby dotknąć trochę większych tajemnic naszego życia, żeby nie zatrzymać się na poziomie banalności czy powierzchowności. E.G.: A tymczasem współczesność zamiast zmartwychwstania proponuje nam reinkarnację, a zamiast chrześcijaństwa New Age. Ks. A.K.: Są to bardzo poważne niebezpieczeństwa. Najkrócej mówiąc to formy wiary “zrób to sam”. Jest to pewien wykreowany sposób wierzenia, taki koktail, żeby się podobał ludziom: trochę duchowości wschodniej, trochę chrześcijaństwa, trochę dobra moralnego. Owszem, to kusi, to nęci, to wabi wielu, szczególnie młodych, ludzi. Nie jest to alternatywa, ale próba podcięcia korzeni chrześcijaństwa i jego najważniejszych prawd. Chociażby prawdę o powstaniu z martwych w kontekście reinkarnacji. Jako chrześcijanie mówimy, że w człowiek jest nieśmiertelna dusza. Dusza to znaczy element duchowy, w którym mamy zapisany element życia Bożego, naszą pamięć, wspomnienia, charakterystykę naszego ciała, przeżycia i tak dalej. Jeśli mówimy, że jest zmartwychwstanie, to znaczy, że owa dusza, w której to wszystko jest zapisane, odżywa, przyjmuje ciało uwielbione, ciało duchowe. Reinkarnacja mówi coś zupełnie odrębnego: nie ma głębokiego zjednoczenia między ciałem i duszą, wędrująca dusza może się wcielać w różne ciała, jedna dusza może istnieć w sposób dowolny w różnych ciałach, co nie jest do pogodzenia z wiarą chrześcijańską. i przy odrobinie refleksji wydaje się po prostu absurdalne. E.G.: Koło wcieleń, wieczne powroty - to jest jak gdyby łatwiejsze do pojęcia. W New Age w wierze stawia się na przeżycie, a nie na pojmowanie jej jako daru i zobowiązania. Ks. A.K.: Więcej nawet, ponieważ reinkarnacja znosi jak gdyby odpowiedzialność. W wierze chrześcijańskiej mamy jedno życie, jedną śmierć, jeden sąd. Natomiast przy reinkarnacji człowiek właściwie pozbawia się odpowiedzialności, a ponieważ nie czeka na niego śmierć ostateczna ani żaden sąd, może więc tak sobie krążyć we wszechświecie wcielając się w różne istoty. J.G.: Dzisiejszy program powinniśmy zakończyć życzeniami świątecznymi. Czego więc należałoby sobie i innym życzyć z okazji Wielkanocy ? Ks. A.K.: Na pewno dobrego czasu w naszych rodzinach, żeby był to okres dobrych, głębszych rozmów, być może wyłączonego telewizora, aby było więcej ciszy w naszych rodzinach. A myśląc głębiej, czujemy, że od Pana Jezusa wstającego z martwych płynie jakaś moc i tej mocy nam potrzeba, aby zmieniać to, co możemy zmienić i zaakceptować to, czego zmienić w naszym życiu nie możemy. I niech Chrystus będzie mądrością, która nam pomaga odróżnić jedno od drugiego. Zapraszamy na kolejne wydania programu z cyklu Płocki Kalejdoskop “Kamerą i Literą”, powstającego we współpracy redakcji Telewizji “Tele Top” i “Tygodnika Płockiego”. Na emisję telewizyjną zapraszamy w każdy poniedziałek o godz. 17.45. Pisemną relację zamieszczamy we wtorkowym numerze “TP”. Fot. Radosław Zielski Not (eg)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości