Już w tym tygodniu w Płocku rusza akcja dowożenia obiadów dla uczniów, którzy z takiej formy pomocy korzystali w szkołach. Takie wsparcie miasto zapewni również płockim seniorom.
Obiady będą dowożone dzieciom, które z darmowych posiłków korzystały w szkołach i przedszkolach. Wówczas uczniów do takiej formy pomocy wskazywał Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej oraz dyrektorzy szkół i przedszkoli. Z takiej formy pomocy korzystało w naszym mieście około 650 uczniów i przedszkolaków. Jak informuje prezydent Płocka Andrzej Nowakowski, z uwagi na odwołanie zajęć szkolnych i brak możliwości pracy stołówek, podjął decyzję o kontynuowaniu programu w zmienionej formie. – Do poniedziałku, 6 kwietnia dyrektorzy szkół i przedszkoli mają dostarczyć do MOPS-u listy dzieci, których rodzice są chętni na dostarczanie ich dzieciom obiadów – informuje prezydent.
Ciepłe posiłki będą przywożone codziennie od poniedziałku do piątku. Programem objęte zostaną wszystkie dzieci w danej rodzinie. Realizacja programu rozpocznie się w tym tygodniu.
Obiady bezpośrednio do domu otrzymają także seniorzy, którym MOPS świadczy usługi opiekuńcze. Już teraz chętnych do skorzystania z pomocy jest około 200 starszych płocczan. To osoby najbardziej potrzebujące, schorowane, które w ogóle nie powinny wychodzić poza swój dom.
Aktualnie zakupami dla nich czy dożywianiem zajmują się opiekunki. Po zmianach godzin funkcjonowania sklepów oraz przy dużych kolejkach, czas jaki potrzebny jest dla opiekunki na takie czynności znacznie się wydłużył.
rad
Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie. W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
no mowa o tych szkołach w których codziennie koczuje setki pracowników? przychodząc do pracy żeby siedzieć po kontach i gapić się w sufit (w czasach dzisiejszych w telefon)> Pytam się po co narażać tych ludzi na codzienne przemieszczanie się do pracy? to nie są zakłady pracy w których ci pracownicy są niezbędni. wystarczy zrobić jakieś dyżury pań woźnych czy konserwatora. Niech siedzą w domu i nie narażają się bez powodu.
no mowa o tych szkołach w których codziennie koczuje setki pracowników? przychodząc do pracy żeby siedzieć po kontach i gapić się w sufit (w czasach dzisiejszych w telefon)> Pytam się po co narażać tych ludzi na codzienne przemieszczanie się do pracy? to nie są zakłady pracy w których ci pracownicy są niezbędni. wystarczy zrobić jakieś dyżury pań woźnych czy konserwatora. Niech siedzą w domu i nie narażają się bez powodu.