Istnieją realne szanse, że obszar administracyjny Płocka powiększy się aż o ponad 100 hektarów! Jest to grunt większy chociażby od terenu, na którym umiejscowione są Podolszyce Północ. Potrzeba do tego oczywiście zgody zainteresowanych stron. W tym konkretnym przypadku chodzi m.in. o porozumienie pomiędzy władzami gminy Słupno i miastem Płock. Spotkanie otwierające szeroką dyskusję w tej kwestii odbyło się w Słupnie w ubiegły wtorek. Rzecz dotyczy 150 hektarów po byłym PGR Gulczewo. Pradawnej stolicy Mazowsza zaczyna coraz bardziej dokuczać brak odpowiednich terenów, które można by było przeznaczyć pod budownictwo mieszkaniowe. Władze Płocka zobowiązane są zatem do poszukiwania nowych rozwiązań. – W tych naszych poszukiwaniach przeszliśmy, oczywiście w „cudzysłowie”, na drugi brzeg Wisły, do Ciechomic – mówi prezydent Płocka Mirosław Milewski. – W okolicach dróg dojazdowych do mostu najprawdopodobniej wyznaczone zostaną odpowiednie tereny do nowych planów zagospodarowania przestrzennego, między innymi pod kątem budownictwa, głównie jednorodzinnego. Ale najbardziej atrakcyjny wydaje się być obszar po byłym PGR Gulczewo, usytuowany na terenie gminy Słupno. W kierunku pozyskania tego terenu czynimy odpowiednie starania. 150 popegeerowskich hektarów jest obecnie we władaniu Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a w użytkowaniu przez Państwowe Stado Ogierów w Łącku. Ich pozyskanie wymaga zrealizowania szeregu czynności administracyjnych, a przede wszystkim zgody gminy Słupno. A to nie jest prosta sprawa... Wójt gminy Słupno Stefan Jakubowski jest bardzo ostrożny w formułowaniu własnego stanowiska, czemu nie można się dziwić. Chodzi przecież o okrojenie terenu gminy, którą zawiaduje. – Wynikiem rozmów, które przeprowadziliśmy we wtorek, nie są żadne konkretne decyzje, bo takie być nie mogą. Ustaliliśmy, że przeanalizujemy te propozycje bardziej dogłębnie w gronie rady gminy, a wcześniej sprawa przejdzie przez odpowiednie komisje w radzie. Najbliższa sesja rady będzie miała miejsce 1 marca. Jednak wówczas z przyczyn obligatoryjno – organizacyjnych, rada nie będzie jeszcze mogła zająć w tej sprawie oficjalnego stanowiska. Jednak poinformujemy radnych o ustaleniach spotkania, które miało miejsce w siedzibie naszej gminy. Z prezydentem Płocka ponownie mamy się spotkać pod koniec marca, tym razem w urzędzie miasta w Płocku. Póki co, jak się nieoficjalnie dowiadujemy, radni ze Słupna są zdecydowanie przeciwni zawarciu odpowiedniego porozumienia z Płockiem. Gminę już w swoim czasie poważnie okrojono, każde zatem kolejne takie działanie działa na lokalną społeczność jak przysłowiowa płachta na byka. Radni niepokoją się także losem osiedla Gulczewo Nowe, które po oddaniu Płockowi terenów popegeerowskich stałoby się swoistą enklawą, stykającą się z trzech stron z granicami administracyjnymi Płocka. Czy w przyszłości władze Płocka nie zechciałyby usankcjonować zaistniałej sytuacji, wchłaniając w swoje granice także to osiedle? Z drugiej jednak strony inteligentni ludzie, a takich przecież w Słupnie nie brakuje, rozumieją, że postępu urbanistycznego nie da się zahamować. Płock tak czy siak będzie się rozwijał w kierunku Słupna, niezależnie od opinii rady gminy, choćby z przyczyny będących coraz bardziej na czasie w Polsce działań metropolitarnych. Rzecz zatem warta rozważenia tym bardziej, że tereny, o które zabiega Płock miałyby być przeznaczone głównie pod budownictwo jednorodzinne, tak dominujące chociażby w gminie Słupno. – Chciałbym podkreślić, że budownictwo jednorodzinne byłoby dominujące na tym terenie – wtóruje naszej tezie prezydent Milewski. – Oczywiście z planów zagospodarowania przestrzennego, wizji architektów, podpowiedzi specjalistów, mogą także wyniknąć inne funkcje. Nie wykluczam na przykład budownictwa wielorodzinnego, ale nie ponad 3 kondygnacje. Nie wyobrażam sobie bowiem dużych, 11-, 13-piętrowych bloków. Będziemy też myśleć, jeśli sprawa zostanie sfinalizowana, o wkomponowaniu sfery usług dla obsługi tak poważnego obszaru mieszkalnego. Przed władzami miasta Płocka bardzo gorący i pracowity okres. Muszą przekonać radnych ze Słupna do swojego pomysłu. A czasu nie mają wiele. Jak twierdzi wójt Słupna Stefan Jakubowski, na sesji 1 marca nie zapadnie żadna uchwała (na „tak” czy na „nie”), bo podczas tego posiedzenia sprawa przekazania miastu gruntów nie będzie w ogóle poddawana pod głosowanie. Ale tym samym, według naszych informacji, zablokowane zostaną inne administracyjne działania Płocka, a sprawa opóźni się co najmniej o rok. Bo żeby zdążyć z odpowiednimi terminami, Płock musi do 1 kwietnia złożyć stosowny wniosek do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o zmianę granic miasta. Także stosowny wniosek do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa o przekazanie terenu. To musi się odbywać równolegle. Nie można także zapominać o odpowiedniej opinii wojewody mazowieckiego. Reasumując, w chwili przygotowywania budżetu państwa, musi być wstępna decyzja w tej sprawie ze strony Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. A wówczas w styczniu przyszłego roku można by było sformalizować sprawy przeniesienia granic administracyjnych oraz przeniesienia własności gruntu. Dopiero dalszym krokiem jest rozpoczęcie tworzenia planu zagospodarowania przestrzennego i zmiana przeznaczenia tego gruntu na budownictwo mieszkaniowe wraz z usługami towarzyszącymi. Płock się dusi, jeszcze raz to podkreślmy. Brak odpowiednich gruntów pod budownictwo mieszkaniowe nie jest dla nikogo tajemnicą. Pozyskanie nowych terenów z takim właśnie przeznaczeniem jest sprawą priorytetową. I to wcale niekoniecznie tylko pod budownictwo jednorodzinne. Na szczęście prezydent Milewski nie wyklucza innych form budowania. Na stworzenie możliwości inwestycyjnych czekają choćby spółdzielnie mieszkaniowe. – Służę pomocą doradczą w tej sprawie, jeśli pan prezydent chciałby podyskutować o budownictwie wielorodzinnym – mówi Jerzy Wolniak, prezes Młodzieżowej Spółdzielni Mieszkaniowej. – Myślę że obie formy budownictwa mogą się w tym konkretnym przypadku doskonale uzupełniać. Gdyby miastu udało się pozyskać te tereny, nasza spółdzielnia jest oczywiście zainteresowana wznoszeniem tam budynków wielorodzinnych. W podobnym tonie wypowiadają się także inni prezesi spółdzielni czy developerzy. Czy uda się dojść do porozumienia z gminą Słupno? Być może tak, jeśli będzie dobra wola z obu stron. A radni Słupna w podobnej sytuacji już raz się znaleźli, tyle że w sporze byli akurat na obecnej pozycji Płocka. Od wielu lat mieszkańcy Białobrzegów czynią starania (organizują akcje, piszą petycje, zbierają podpisy) o przeniesienie administracyjne ich miejscowości z gminy Bodzanów do gminy Słupno. Radni z Bodzanowa wypowiedzieli się w tej sprawie na „nie”. Którą drogę wybiorą radni ze Słupna w kwestii, o którą starania czyni Płock? Tomasz Szatkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze