W ostatni czwartek ubiegłego roku, 29 grudnia, płoccy radni przyjęli budżet miasta na rok 2006. 14 osób głosowało za przyjęciem projektu, sześć przeciw a jedna wstrzymała się od głosu. Projekt był różnie oceniany. Radni Prawa i Sprawiedliwości przyjeli go bez zastrzeżeń, Polskie Stronnictwo Ludowe i Nasze Miasto Płock wyraziło swoje wątpliwości, a Sojusz Lewicy Demokratycznej tradycyjnie był przeciw.
Dla nikogo nie jest tajemnicą, że ten budżet będzie realizowany w roku wyborów samorządowych, a obecny prezydent Mirosław Milewski już na początku kadencji nie ukrywał, że stanowisko prezydenta chce piastować przez osiem lat, śmiało więc tegoroczny budżet można nazwać wyborczym.
O planach inwestycyjnych na 2006 rok na łamach Tygodnika Płockiego pisaliśmy w ostatnich tygodniach kilkakrotnie. Przypomnijmy jedynie, że w budżecie zajmują one 32% planowanych wydatków, które ogólem zostały ustalone na kwotę 578.806.150 złotych. Dochody mają wynieść 448.978.350 złotych. Nie trudno zauważyć, że deficyt wynosi 129.827.800 złotych. Zostanie on pokryty z przychodów z prywatyzacji (25 mln zł), pożyczek i kredytów (22 mln zł), przychodów z zaciągniętych pożyczek na finansowanie zadań realizacyjnych z udziałem środków pochodzących z budżetu Unii Europejskiej (78 mln zł) oraz przychodów z tytułu innych rozliczeń krajowych (20 mln zł).
Projekt tegorocznego budżetu został pozytywnie zaopiniowany przez Regionalną Izbę Obrachunkową, chociaż nie obyło się bez zastrzeżeń. Okazało się, że w budżecie nie można uwzględniać wydatków na funkcjonowanie fundacji, a taka pozycja znalazła się w projekcie.
– Przygotowanie budżetu wymaga wiele rozwagi, trudno jest wybierać priorytetowe zadania uwzględniają potrzeby mieszkańców miasta. W tej kadencji miasto rozwija się jak nigdy w najnowszej historii. Nie zapominamy o potrzebach mieszkańców. Chcemy, żeby każdy z nas bezpiecznie mógł wrócić do domu, żeby dzieci uczyły się w komfortowych warunkach, a mlodzież miała możliwość pożytecznego spędzaniu czasu wolnego – powiedział Mirosław Milewski.
W tegorocznym budżecie oprócz środków na około sto inwestycji z drogami dojazdowymi do nowego mostu na czele znalazły się miedzy innymi pieniądze na profilaktykę nowotworową (4 mln zł).
– To ostatni budżet w tej kadencji. W tym okresie podatki lokalne stanowiące dochód gminy były podnoszone o poziom inflacji lub utrzymywały się na dotychczasowym poziomie, a nawet były obniżane – powiedziała radna PiS Violetta Kulpa.
– Nasz niepokój budzi fakt, że przychody z pożyczek i kredytów mogą zwiększyć zadłużenie miasta, a znaczna część wydatków bieżących jest przeznaczona na obsługę zadłużenia. Mimo to, jest to budżet dobry dla mieszkańców, chociaż trzeba sobie zdawać spraw z zagrożeń – powiedziała radna PSL Elżbieta Popczuk.
Radna SLD Grażyna Opatrzyk zarzuciła, że wiele z inwestycji zaplanowanych w tegorocznym budżecie było już uwzględnianych w latach poprzednich i dotychczas nie zostały zrealizowane. Nie przekonywały jej nawet wyjaśnienia M. Milewskiego, że niektóre inwestycje są realizowane etapami, a przeciętnie proces inwestycyjny od planowania do wykonania trwa dwa lata. Przewodnicząca klubu SLD Bożena Musiał zastanawiała się czy miasto zaciągnie kolejne kredyty, jeśli nie uda się uzyskać 25 mln złotych z prywatyzacji.
– To dobry budżet, chociaż wolałbym budżet zrównoważony, w którym nie wydaje się więcej niż się ma w kasie – wyraził swoje zastrzeżenia radny Andrzej Nowakowski.
– Budżet zrównoważony dobrze wygląda z punktu widzenia księgowego, ale w dużym stopniu hamuje procesy inwestycyjne – odpowiedział M. Milewski.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze