Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki
Na stronie Bankier.pl czytam: „Polska szkoła musi być najlepsza na świecie – podkreśliła w poniedziałek w Nowym Dworze Gdańskim ministra edukacji Barbara Nowacka, zapowiadając reformę Kompas Jutra”. Czytam i myślę, sobie tak. Jak kobieta, która pozwala się nazywać „ministrą”, może zbudować najlepszą szkołę na świecie? Najpierw musiałaby nauczyć się szanować samą siebie i nie nazywać się tak nawet w duchu, następnie nie pozwalać, by inni nazywali ją tak beznadziejnie (i śmiali się w duchu). Następnie musiałaby, owiana nimbem szacunku i autorytetu, żądać, głównie od swojego szefa i innych ministrów, by szanowali tych, którymi kieruje i którzy mają tę reformę dźwignąć na swoich barkach, a nie traktowali ich jak kundli przy budzie na krótkim łańcuchu z pustą miską, które za niewolnicze pensje mają kształcić i wychowywać młodych Polaków. To jest niepoważne i ośmiesza od 30 lat państwo polskie. Ponieważ jednak wiem, że „ministra” nie zawalczy o szacunek dla siebie ani o szacunek dla nauczycieli, to ta cała reforma weźmie w łeb, zanim się zacznie. Nie może się powieść i się nie powiedzie, tak jak od 30 lat nie powiodła się żadna z reform z takim szumem zapowiadanych i wcielanych w oświacie. Nie spotkałem jeszcze po upadku PRL-u nikogo, kto by z dumą mówił o polskiej szkole, że jest najlepsza albo przynajmniej, że jest bardzo dobra, albo po prostu dobra.
To, że nie uda się w tym kraju zbudować w oświacie niczego naprawdę dobrego, czy nawet tylko dobrego, jest pewniejsze niż to, że jutro wstanie słońce i zaświeci nad tym padołem łez i niesprawiedliwości, jaki udało się tu stworzyć na gruzach PRL-u z błogosławieństwem Kościoła w ciągu 36 lat transformacji (Konferencja Episkopatu milczy z uporem maniaka na ten temat). Ta reforma nie może się udać mimo wielkiego wysiłku i znacznych nakładów z jednego i jedynego tylko powodu, a powód jest prosty i oczywisty i wie o nim każdy, choćby średnio rozgarnięty człowiek. Tym powodem jest fakt, że mimo iż w każdej reformie napinano muskuły do granic ostateczności, żeby stworzyć cudowne „założenia ideowe”, „podstawy programowe”, „kompetencje kluczowe” i nie wiadomo co tam jeszcze, to za każdym razem, myślę, że rozmyślenie i z premedytacją, pomijano element najważniejszy, czyli nauczyciela, tego, kto tę reformę miał realizować i od zaangażowania którego powodzenie każdej reformy miało zależeć.
Pominięcie w reformie tego najważniejszego w każdym systemie edukacyjnym ogniwa skazywało minione projekty i skazuje ten najnowszy na druzgocącą klęskę. Niechby się nie wiem jak pięknie nadchodząca reforma nie nazywała i niechby nie wiem jak pięknych pod jej adresem nie formułowano oczekiwań, powieść się nie może i się nie powiedzie. Powiodłaby się, gdyby to ściany miały uczyć i nie musiały jeść, ubierać się, odpoczywać, pracować w drugim, trzecim miejscu, aby zarobić na tę odrobinę bezpieczeństwa socjalnego na sensownym poziomie, bez którego nie da się dobrze wykonać obowiązków w pierwszym miejscu pracy. Ponieważ jednak tego nie zrozumiecie, to właśnie wy, urzędnicy systemu oświaty i w ogóle państwa polskiego, szczególnie na tych wyższych szczeblach, od których cokolwiek w organizacji edukacji zależy, jesteście winni wszystkich tych niepowodzeń, jakie od 36 lat spotykają polską szkołę. I to wy właśnie będziecie winni za niepowodzenie tej kolejnej reformy. Nie da się zbudować na tak potężnym gruncie niesprawiedliwości i pogardy dla nauczyciela zdrowej szkoły, a bez zdrowej szkoły nie da się zbudować zdrowego społeczeństwa. A Wy, Rodacy, będziecie nadal posyłać dzieci do obowiązkowej państwowej szkoły i w trosce o ich społeczny awans douczać je prywatnie. Będzie was to wiele kosztować, a przy tym rozpierać wewnętrzna złość z tego powodu, ale i tak nie zdobędziecie się na odwagę, aby nieudaczników odsunąć od kierowania tym, co powinno być dla każdego narodu absolutnym priorytetem. Ze względu na opisane okoliczności z politowaniem patrzę na kolejną reformę oświaty, kolejną dziecinadę, którą mydli się oczy skołowanemu społeczeństwu, zwodzi się je i oszukuje. Ale skoro sobie na to pozwala, to trudno się i nad nim litować.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze