Reklama

Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. "Edukacja priorytetem dla państwa"

Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki

Z okazji tzw. „dnia nauczyciela”, a tak naprawdę „dnia edukacji narodowej” (gdzie tam ona jest narodowa!), który obchodzimy co roku 14 października, przemówiła do pedagogów naszego miasta pani posłanka Elżbieta Gapińska, także kiedyś nauczycielka, czym nie omieszkała się pochwalić, może chcąc się jakoś przed nauczycielami uwiarygodnić. Na darmo, bo to, co chlapnęła przy okazji, zakrawa na jakąś drwinę. Czcigodna Pani Posłanka oświadczyła, że „edukacja stanowi priorytet dla państwa polskiego”. Niby nic wielkiego, każdy propagandysta rządowy może tak powiedzieć i zapomnieć, ale ponieważ jest to oczywiste kłamstwo, a do tego wypowiedziane przez przedstawiciela władzy ustawodawczej, to jednak boli. Gdyby Pani była mężczyzną, to powiedziałbym, że za takie łgarstwo powinien dostać w pysk, ale ponieważ jest Pani kobietą, to ulituję się i powiem tylko, że albo Pani nie zna znaczenia słowa „priorytet” i posługuje się nim bezmyślnie, nie wstydząc się ignorancji, jaką przy tym okazuje, albo zna Pani doskonale sens tego słowa, ale celowo posługuje się nim tak, aby dezinformować, kłamać, kryć nieudolność państwa pod taką nieudolną propagandową paplaniną. To przynosi jeszcze większy wstyd niż niewiedza, bo obnaża złe intencje osoby mówiącej.

Sprawdziłem więc z pomocą niezastąpionej sztucznej inteligencji, co oznacza słowo „priorytet”, aby Panią Posłankę tą drogą pouczyć o jego znaczeniu. Zatem „priorytet to sprawa, zadanie lub cel o szczególnej ważności, które wymaga wykonania w pierwszej kolejności przed innymi sprawami. Słowo pochodzi od łacińskiego słowa prior, oznaczającego „pierwszy” lub „wcześniejszy”. W praktyce priorytet to coś, co ma najwyższe znaczenie lub jest najbardziej pilne, a jego realizacja zbliża nas do wyznaczonego celu”. W odniesieniu do polityki rządu „priorytet to najważniejsze obszary polityki, którym przypisuje się największą wagę”. No cóż, nawet gdyby Pani albo kto inny próbował stanąć na głowie i z tej pozycji starał się udowodnić, że oświata stanowi i kiedykolwiek stanowiła priorytet dla współczesnego państwa polskiego, może nawet dla obecnego albo poprzedniego rządu, to jest to niewykonalne, bo nigdy w ciągu ostatnich 35 lat, mniej więcej od roku 1989, czyli od początku sławetnej transformacji ustrojowej, w ramach której przeszliśmy od ustroju złego (socjalizm albo komunizm) do dobrego (kapitalizm), tak nie było. I nie będzie. W tym peryferyjnym i skolonizowanym przez mocarstwa zachodnie kraju (wciąż spłacamy dług za pomoc w tej transformacji) jest to niemożliwe. Można oczywiście dyskutować, dlaczego oświata była i jest na szarym końcu zainteresowań kolejnych rządów III Rzeczpospolitej Prymitywnej, ale tak otwarcie i bezczelnie kłamać, że jest odwrotnie. Nieładnie, Pani Poseł. Wstyd.

Reklama

Dobra oświata, powinna Pani to wiedzieć, to trzy zasadnicze obszary – baza materiałowa, programy i narzędzia nauczania oraz nauczyciele. Pierwszy z obszarów, czyli baza materiałowa, ma się nieźle, to trzeba przyznać (kiedy w ramach wymian młodzieży nauczyciele polscy oglądają szkoły w innych krajach, to nasze bardzo często nad tamtymi górują). Co do programów, metod i narzędzi służących nauczaniu, w tym tak potrzebnych podręczników, jest raczej źle. Znawcy dawnych systemów edukacyjnych twierdzą, że porównywanie z nimi obecnego wypada na niekorzyść tego nam współczesnego (brak dobrych podręczników, infantylizm współczesnych narzędzi kontra mądrość, logiczność tych dawnych). Najgorzej jednak wypada kondycja nauczyciela. Ktoś u początku transformacji założył, że oświatę zorganizuje się tanim kosztem, a nauczyciele będą jak psy na łańcuchu trzymani w budzie (jakie wieloznaczne słowo!) na ścisłej diecie (celowość tego zabiegu obnażył Gombrowicz w przesławnej powieści „Ferdydurke”, polecam Pani Poseł), aby nie rozwinęli skrzydeł, nie dali z siebie wszystkiego, co najlepsze. Łapiąc godziny w dwu, czasem w trzech placówkach nie są w stanie dobrze pracować w żadnej. To jest żałosna walka o przetrwanie. Nikt zresztą nie był i nie jest zainteresowany, aby było inaczej. Za dobrą pracę dobrze się płaci, pani Gapińska. I Pani jest od tego, aby to w Sejmie zagwarantować. Ale to pozostaje poza zdolnościami intelektualnymi polskich parlamentarzystów i polskich władz w ogóle. 30 lat temu myślałem, że jest to stan przejściowy, krótkotrwały, konieczny u początków transformacji, ale ten stan stał się regułą, zasadą, może nawet, i tu Pani miałaby rację, stał się priorytetem polskiego beznadziejnego państwa. Zdaje się, że jest zdolne, aby nas uzbroić i posłać na wojnę, ale nie było i nie jest zdolne, by dać narodowi dobrą oświatę, może nawet „narodową”.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości