Reklama

Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. Spóźnione przebudzenie

Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki

Kardynał Kazimierz Nycz stanął w obronie religii w szkole. Czcigodny hierarcha domaga się już nie dwóch, tylko jednej lekcji, ale za to obowiązkowej dla wszystkich uczniów. Rychło w czas obudził się „dobry pasterz”, z którym swego czasu wiązano takie nadzieje. Już go kopią jak zmokłego psa, a on resztką sił próbuje ratować beznadziejną sytuację, w jakiej znalazła się szkolna katecheza. No cóż, kardynał Nycz przespał swój „pontyfikat” w warszawskiej diecezji, jak przesypia swoje „pontyfikaty” większość naszych czcigodnych pasterzy, nawet tych uchodzących za bardziej postępowych, jak kardynał Ryś. Przychodzą do diecezji bez pomysłu i diecezję zazwyczaj zostawiają w stanie, w jakim ją zastają, nic się nie zmienia, no może coraz mniej wiernych chodzi do kościoła, a młodzież z katechezy szkolnej znika gremialnie. Ale ponieważ hierarchowie tak poważali i poważają katechezę szkolną, jak władze świeckie poważają oświatę w ogóle, więc się jej stanem nie przejmowali aż dotąd. Obecny wielki szef ministrów i kandydat na prezydenta bez skrupułów oddał edukację w ręce dziarskich dziewuch z lewicy, które przykładnie zwalcowały wszystko, co napotkały na swojej drodze, w tym szkolne lekcje „religii” i dlatego przyspieszyły przebudzenie hierarchów. W płockich szkołach średnich w bieżącym roku szkolnym na lekcje „religii” chodzą już ilości śladowe młodzieży – zaledwie po parę osób w 36-osobowych klasach (te 36-osobowe klasy to osobny „sukces” naszych lokalnych, z Państwa łaski oczywiście, jaśnieoświeconych władz samorządowych).

Tak więc dopiero w momencie, kiedy już prawie nikt na „religię” chodzić nie chce, kardynał Nycz budzi się z długiego snu zimowego i proponuje jedną godzinę obowiązkową tego przedmiotu dla wszystkich, czyli również dla tych, którzy już nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Oczywiście nie chcą z wielu powodów. Bo przedmiot nieobowiązkowy, bo zajęcia odbywają się na 7 i 8 godzinie w piątek, bo ocena nie liczy się do średniej ocen (to powody obiektywne), bo lekcje są nudne, bo ksiądz pochodzący z „korporacji”, która wydała rozrywkowych duchownych z Dąbrowy Górniczej i Drobina nie jest już autorytetem, bo da się żyć bez religii, bo religia tylko przeszkadza w normalnym światowym życiu (powody subiektywne). Lista tych wszystkich przyczyn, dla których młodzi porzucają religię w szkole jest zapewne jeszcze dłuższa i próba wtłoczenia wszystkich zrezygnowanych z powrotem w karby obowiązkowej choćby jednej lekcji (dałoby się uratować choć połowę etatów) jest stanowczo spóźniona. Nie trzebaż to było wcześniej, Kardynale, zreformować tych lekcji, nie trzebaż to było stworzyć własnych, najlepszych na świecie podręczników? Trzebaż to było we wszystkim naśladować państwo?

Reklama

Gdzie był rozum przez te 30 i kilka lat, że w sferze nauczania tego przedmiotu dokonano dewastacji równej tej, jakiej w całej edukacji dokonało i w dalszym ciągu dokonuje państwo wraz z samorządami, z łaski wyborców oczywiście (dzięki 36-osobowym klasom za zaoszczędzone luminarze lokalnej polityki będą mogli urządzić na rynku o kilka letnich potańcówek więcej, co zostanie im na pewno na dłużej zapamiętane niż dobra organizacja systemu edukacji). Co do obowiązkowej religii natomiast, to niesłusznie kardynał Nycz płacze, że bez tych lekcji nie da się zrozumieć europejskiej kultury. To fakt, że bez odniesień sakralnych ta kultura nie istniała nigdy (w malarstwie, architekturze, rzeźbie, literaturze) i nadal nie istnieje, ale czytania tych religijnych znaków kulturowych uczą nadal, jak uczyli dotąd, nawet w 36-osobowych klasach przedmaturalnych nauczyciele historii i języka polskiego. Tak więc nie zostawiamy młodzieży w pustce kulturowej. Robimy wszystko, aby ten wielowiekowy kod kulturowy nie został całkowicie zerwany mimo przykładnego walcowania, jakiemu poddaje edukację nowa władza. A lokalnemu pasterzowi warto może doradzić, by się postarał zorganizować czym prędzej w każdej parafii jakąś godziwą katechezę dla zbłąkanej młodzieży, na której od czasu do czasu sam wystąpi ze świadectwem w roli głównej, a może też pomogą czcigodni zastępcy.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości