Reklama

Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. Fikcja w szkole

W ramach naprawy zepsutej edukacji pani minister oświaty zapowiada, że celem tych wszystkich nadzwyczajnych starań jest „skończenie z fikcyjnym uczeniem – nauczyciele mało uczą, uczniowie muszą robić wszystko w domu”. No cóż, w każdym tego rodzaju spostrzeżeniu kryje się sporo prawdy. Trzeba tylko tę prawdę rozebrać na części, aby dokopać się do jądra problemu. To fakt, że w polskiej edukacji jest bardzo wiele fikcji. Nie od wczoraj, ale od dziesiątków lat. Fikcję przede wszystkim tworzą władze oświatowe, które projektują edukację i stoją na straży tych projektów. A są to bardzo rozbudowane struktury – od ministerstwa, przez kuratoria, po delegatury kuratoriów, a do tego jeszcze wydziały albo oddziały oświaty w urzędach miast i gmin. Obok tego wszystkiego centralna i okręgowe komisje egzaminacyjne, i jeszcze sejmowa Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży. Dużo tego. A więc na straży dobrej szkoły postawiono multum instytucji i armię urzędników oraz społeczników. Niestety, ani instytucje, ani armia nie upilnowali oświaty, dlatego działo się i dzieje się źle, stąd tak „radykalne” zmiany zapowiada obecny resort oświaty. Instytucji kontrolnych na razie nie tyka, wszystkie są potrzebne. Dużo za to mówi się o reformowaniu szkoły, choć można odnieść wrażenie, że w gruncie rzeczy chodzi o zmiany kosmetyczne. 

No bo i cóż tu zamierza się zmienić? „Odchudzić podstawy programowe”? Nic nowego, każda kolejna ekipa coś dorzucała, coś wyrzucała, szczególnie w przedmiotach ideowych (j. polski, historia, wos), w zależności od preferowanych kierunków urabiania świadomości dzieci i młodzieży. I tak samo jest teraz. Coś staroświeckiego zastąpi się czymś nowoczesnym, coś prawackiego czymś lewackim i jakoś to będzie. Jeszcze tylko obowiązkowe prace domowe zastąpi się pracami dobrowolnymi, których nie wolno będzie oceniać (a czy wolno chociaż będzie je sprawdzać?). Traumatyczne ocenianie wyrażane w liczbach od jeden do sześciu zastąpi się ocenianiem procentowym, a więc też w liczbach, tyle że od zera do stu. Też może być traumatyczne, jeśli uczeń będzie stale uzyskiwał wyniki w stanach bardzo niskich. Czy coś jeszcze istotnego zapowiada pani minister, bo jakoś sobie nie przypominam? A może coś podpowie jej ta armia urzędników i społeczników, która czuwa dniem i nocą, aby nie było fikcji w oświacie, tylko żeby wszystko było realne i prawdziwe.

Reklama

Może postawi choćby pytanie, czy edukacja może nie być fikcyjna w klasach 36-osobowych. Pamiętam czasy, kiedy limity uczniów w oddziałach ustanawiano na 24, albo na 28, bywało, że na 30. Obecnie od Karpat po Bałtyk ten limit wynosi 36. Kto go wymyślił, bo chyba nie nauczyciele? Kto go wcielił i kto stoi dzielnie na jego straży? Ktoś bada, jak wpływa na poziom nauczania, pomaga nauczycielom uczyć „więcej” czy nie? Sprzyja budowaniu fikcji edukacyjnej czy urealnia i czyni edukację bardziej skuteczną? Ktoś ma zdanie na ten temat? Może w samorządach i delegaturach, bo one są najbliżej szkoły? Chyba jest super, bo nikt problemu nie tyka. Oszczędności są ogromne. Jeden nauczyciel pracuje za dwóch za lichą pensję jednego (od poniedziałku do niedzieli, w piątek i w świątek, „w pracy” i „po pracy”). Geniusze gminnej ekonomii oszczędnościowej wiedzą, co robią, a Państwo im na to w kolejnych wyborach pozwalają. Więc może nie tylko armia urzędników tworzy fikcję. Wszyscy ją tworzymy, pozwalając na nią, wybierając ją jako racjonalne rozwiązanie na poziomie dostępnych nam zasobów inteligencji. Na szczęście za zaoszczędzone środki wybudujemy jeszcze jeden plac zabaw, urządzimy jakąś letnią imprezkę, a to są realne i wymierne korzyści. Wszyscy je zobaczą. To bardzo łatwe. Ale wedrzeć się do umysłu ucznia, zobaczyć, jak wpływa ten system na jego rozwój, o, to jest dużo trudniejsze. Dlatego chyba tak mało jest „ekspertów”, którzy podejmują ten wątek, a tak dużo „ekspertów”, którzy wcielają go w życie i stoją na jego straży. I tyle w temacie, resztę dopowiedzcie sobie, Państwo, sami.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości