Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki
Curaçao – kto z Szanownych Czytelników wie, co znaczy to słowo? Podaję pomocną dłoń - Republika Zielonego Przylądka… Tak, to są nazwy państw. Gdzie ich szukać? Jak się nazywają ich stolice? Powierzchnia? Liczba ludności? Można poszperać w Wikipedii. Albo poczekać do czerwca. Wtedy zaczynają się mistrzostwa świata w piłce nożnej. Fachowcy komentujący mecze na Mundialu z pewnościa będą przygotowani i zaserwują kibicom przed telewizorami obszerny serwis informacji o tych krajach. Teraz wszystko jasne? Tak, to są finaliści futbolowych mistrzostw świata anno domini 2026! A nas tam nie ma! Według najnowszej formuły tego turnieju uczestniczą w nim reprezentacje 48 krajów! I tęgie głowy kierujące FIFA wymyśliły taki system eliminacji, że nie będzie w Ameryce Włochów i Polaków, a zaprezentują swoje niewątpliwie godne finałów najważniejszego turnieju czterolecia umiejętności gwiazdorzy z Curaçao i Republiki Zielonego Przylądka!
Taki sposób na frustrację po katastrofie naszych Orłów sobie wymyśliłem i będę się go konsekwentnie trzymał. Zacznijmy od pytania co skłoniło działaczy futbolowej centrali do rozdęcia najważniejszego turnieju w futbolu reprezentacyjnym do tak absurdalnych rozmiarów? Zazwyczaj w takich przypadkach na początek przywołuje się staropolskie porzekadło – jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze! Oczywiście, więcej drużyn to więcej meczów, więcej czasu reklamowego w telewizjach, więcej ludzi ogladających te reklamy, i tak dalej i tym podobnie… Dobrze, ile osób może obejrzeć transmisje z występu swoich pupilów w Curaçao? By nie zmuszać Szanownych Czytelników do szperania w Wikipedii informuję, iż ten niewątpliwie urokliwy kraj zamieszkuje 155900 osób! I w jakim procencie wypełnią się stadiony, na których swoje mundialowe mecze będą rozgrywać gwiazdy z Curaçao? A nie muszę dodawać, że finalistów o pdobnym poziomie sportowym i potencjale ludnościowym jest na tym turnieju więcej! Gratulacje Państwo Działacze!
Ale przejdźmy do naszych baranów! To tylko popularny cytat z pewnej francuskiej farsy, broń Boże nie obraza naszych futbolistów, którzy plegli w boju o wyjazd na amerykańskie mistrzostwa. Tylu fachowców, a na piłce nożnej znają przecież wszyscy (to i ja też) drobiazgowo wyjaśniało przyczyny naszej klęski, że byłbym strasznym zarozumialcem, gdybym próbował przekonywać, że potrafię napisać coś oryginalnego. Ale jako kibic nie mogę sobie odmówić przelania na papier tego, co mi leży na wątrobie. Wszyscy widzieli, że przegraliśmy ten mecz przez koszmarne błędy w obronie. Strzelcy dwóch pierwszych bramek mieli tyle miejsca na oddanie strzału (w polu karnym!), że powinni po meczu zaprosić naszych chłopców co najmniej na duże piwo. O „popisowym” wznowieniu gry przez bramkarza przy bramce trzeciej szkoda gadać. Wnisek? Asystentem selekcjonera powinien być były obrońca klasy Władysława Żmudy albo Pawła Janasa przynajmniej!
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze