Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki
Przegraliśmy w Lidze Narodów na Stadionie Narodowym z Portugalią! Jakoś się nie lubimy z tą nacją… Najpierw przysyłają nam jakichś dziwnych facetów w charakterze selekcjonerów naszej reprezentacji narodowej, a teraz cynicznie wykorzystują efekty ich poczynań w naszym pięknym kraju.
T o taki żarcik na początek. A teraz bolesna prawda. Wynik sobotniego starcia to po prostu „miś na miarę naszych możliwości”. Nie jesteśmy i nigdy (poza jedną dekadą) nie byliśmy orłami w te klocki! Lata 1972 – 1982 to czas, kiedy na kamienistej glebie polskiego futbolu wyrosła grupa wyjątkowo utalentowanych piłkarsko ludzi na tyle liczna, że wystarczyło na stworzenie drużyny, która była w stanie zadziwić świat i kilku trenerów, którzy ten potencjał potrafili przekuć w sukcesy na boisku. Ale, jak mawiają nasi południowi sąsiedzi, to se ne vrati! A w każdym razie nieprędko, a może i nigdy… Nie jestem fachowcem w dziedzinie futbolu, więc proszę potraktować ten czarny scenariusz jako wytwór intuicji autora.
Niemniej trudno zaprzeczyć, że polska piłka nożna znajduje się w głębokim kryzysie. Takim mniej więcej jak gospodarka w czasach późnego Gierka i jego następcy. Byłem wówczas studentem i pamiętam, jak w narodzie toczyły się dyskusje na temat recepty na wyjście z tej zapaści. Na stole były dwie wizje: normalna i cudowna. Ta pierwsza polegała na tym, że naród uda się gremialnie do kościołów, by w drodze żarliwych modłów prosić Boga o ratunek. I Bóg w końcu ulegnie natrętom i ześle zastępy aniołów, którzy zakaszą rękawy, będą harować od poniedziałku do soboty dwadzieścia cztery godziny na dobę i w ten sposób rozwiążą problem. Zaś droga cudowna? To taka, że sami weźmiemy się do roboty…
Jak ten przykład ma się do sytuacji w rodzimym futbolu? No cóż, według mnie też mamy dwie drogi wyjścia z dzisiejszego marazmu. Normalna to jeszcze częściej zmieniać selekcjonera reprezentacji, aż trafi się cudotwórca, który w przeciwieństwie do króla Salomona z pustego nalać potrafi.
A cudowna? Zreformujemy od podstaw system szkolenia tak, by adeptów futbolu od najmłodszych roczników szkolili zawodowi trenerzy, a nie nauczyciele WF - u, którzy chcą dorobić do pensji. Uprzedzę pytanie, skąd weźmiemy tych fachowców w odpowiedniej liczbie i pieniądze na odpowiednie wynagrodzenia dla nich? Nie wiem, nie jestem fachowcem…
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze