Reklama

Płock bliżej kultury przez duże „K”

02/09/2014 13:18
Co roku przed ratuszem pojawiają się wymyślne machiny, jest dużo ognia, dymu i przebranych szczudlarzy. To znak, że trwa Rynek Sztuki – jeden z oryginalniejszych płockich festiwali. Można się tu i pośmiać, i zamyślić, i zobaczyć coś ciekawego.
Impreza przez lata doczekała się swojego wiernego kręgu fanów. Ale trzeba też zaznaczyć, że i przypadkowy przychodzień, który tylko zdecyduje się zatrzymać i popatrzeć, znajdzie na Rynku Sztuki coś dla siebie. Tak było i w tym roku. W piątek wielu zaskoczyć mogli panowie Waglewski Fisz i Emade. Z drugiej strony tłum przed sceną świadczył, że sporo osób przyszło właśnie po to, by posłuchać nowego projektu rodzinnego trio pt. „matka, Syn, Bóg”. Artyści nie zawiedli, na festiwal przygotowali specjalne aranżacje.
Sobota była już bardziej teatralna. Teatr Woskresinnia z Lwowa przyciągnął na starówkę metalowe konstrukcje i ogromne machiny, które wieczorem w świetle reflektorów, fajerwerków, a także ognia i mglącego nieco obraz dymu wyglądały imponująco. Pomiędzy nimi lawirowali aktorzy na szczudłach w wymyślnych kreacjach. Nawet jeśli ktoś przyszedł w połowie widowiska, to przystawał zaciekawiony, bo przyciągało ono uwagę swoim rozmachem. A spektakl „Spotkać Prospera” powstał w oparciu o Szekspirowskie arcydzieła: „Burzę”, „Sen nocy letniej”, „Romea i Julię” oraz „Hamleta”.
Teatralny klimat zmienił zdecydowanie krakowski Art Color Ballet. Tu nie było już żadnych historii. Aktorzy hipnotyzowali za to ze sceny spowitej w mroku fluorescencyjnymi obrazami i tańczącymi wstęgami w rytm muzyki.
Muzycznym akcentem soboty był koncert grupy VARIéTé. Zespół zagrał w Rock’69, przy okazji zamykając tegoroczny festiwal Rockowe Ogródki. Legenda Jarocina i prekursorzy zimnej fali zagrali materiał z ostatniego albumu „Piosenki Kolonistów”.
Rynek Sztuki to też płocki akcent. Stowarzyszenie Teatr Per Se pokazało m.in. spektakl „Podwórko kuglarzy”, które powstało w ramach prowadzonych warsztatów teatralnych „Lato w teatrze”. Przedstawienie w klimat festiwalu wpisało się idealnie. Płocczanie wykorzystali bowiem elementy kuglarstwa, pantomimy, improwizacji, sztuki cyrkowej. Późnym wieczorem w piątek zaserwowali też magiczne tańce z ogniem.
W ciągu trzech festiwalowych dni coś dla siebie znaleźli też kinomaniacy. W kinie pod chmurką z muzyką graną na żywo prezentowany był film niemy pt. „Menilmontant” Dmitria Karsanoffa z 1926 roku. Zagrał zespół Backspace. Był też „Mocny człowiek” Henryka Szaro z 1929 roku. To jeden z ostatnich polskich filmów epoki kina niemego. Zaginął po wojnie, na szczęście się znalazł i cieszy fanów srebrnego ekranu. W niedzielę odbył się koncert polsko-norweskiej grupy Loud Jazz Band, świętującej 20-lecie swojego istnienia. Tym mocnym akcentem jazzowym zakończył się festiwal, który sprawia, że Płock jest bliżej kultury przez duże „K”. BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości