Reklama

Płocczanki nie chcą foliowych torebek

30/10/2019 13:34

Przypomnij sobie ostatnie zakupy w sklepie spożywczym robione na weekend. Do domu trafił cały koszyk towarów, a wraz z nimi sterta foliowych torebek. I tak co tydzień. Sandra Panuś, znana Płocka stylistka i blogerka oraz Lidka Pokorska z pracowni Pitu Pitu Płock przedarły się przez tę górę zalegającej w mieszkaniach folii i mówią stanowcze „NIE”. Na zakupy zabierają tylko torby przez siebie wykonane. Udało im się przekonać do takich samych praktyk płocczan. Wspólne szycie zorganizowały w sobotę w Galerii Wisła.

Akcja pod hasłem EkoŻycie spotkała się ze sporym odzewem. Zanim jeszcze event się rozpoczął, przy stoisku z maszynami do szycia ustawiła się spora gromadka. Z firanek, które lata świetności mają już za sobą, błyskawicznie powstawały woreczki, lekkie, przewiewne idealne do zakupów i przechowywania owoców czy warzyw. – Nie jesteśmy wielkimi ekolożkami. To nie tak, że nie weźmiemy torebki jednorazowej ze sklepu, ale próbujemy zmieniać nawyki. Pamiętam moją babcię, jak szła do sklepu, to z automatu brała ze sobą 10 jednorazówek, bo może się przydadzą. Musimy iść w stronę edukacji, że nam się to nie przyda, a do tego robimy krzywdę naszej ziemi i naszym dzieciom – tłumaczy Sandra. I pyta, ile razy zdarzało się nam pakować jabłka do jednej torebki, cebulę do drugiej itd. Po powrocie do domu sterta folii w domu rośnie. Wszyscy alarmują, że cały świat tonie w plastiku. Sami doskonale wiemy, ile mamy go - często na własne życzenie - w domach.
– Nie zastanawiam się, co wielkiego może zrobić polityk, tylko zaczynam od siebie. Biorę tę własnoręcznie wykonaną siateczkę na zakupy i pokazuję to moim dzieciom. Wcale nie muszę robić niczego wielkiego, żeby pomóc tej planecie – dodaje Lidka Pokorska. Prowadzi w Płocku pracownię krawiecką Pitu Pitu. To miejsce, gdzie można się spotkać, szyć do woli i poznawać nowych ludzi. – Szyjemy razem, ale mamy też przy maszynach do szycia czas dla siebie, odskocznię od codzienności. Prowadzę również zajęcia dla dzieci, które fantastycznie wchodzą w temat. Nie boją się szycia. Tworzą własne maskotki, czy właśnie torebki, które zabierają ze sobą, a potem z dumą noszą na co dzień – tłumaczy Lidka.  
Panie ten mechanizm postanowiły wykorzystać, by przekonać dzieci do bardziej ekologicznego trybu życia także w Galerii Wisła. Własnoręcznie przyozdobiona płócienna torba może przecież stać się gadżetem, bez którego pociecha nie wyjdzie z domu. Od dziecka wytwarza się jakieś przyzwyczajenia. A to zdecydowanie łatwiejsze niż przekonywanie do picia wody zamiast słodkich napojów, czy wykorzystywania szklanych opakowań wielokrotnego użytku, choć i w tej kwestii jest już coraz lepiej.
Sandra Panuś zachęca też panie do kolejnego kroku. – Moja szafa w 80% składa się z ubrań z drugiej ręki – mówi stylistka ubrana w pięknie malowaną sukienkę uszytą w stylu kimona, a wykonanej z płótna z domieszką innych materiałów. To nabytek z ciucholandu.
– W Płocku mamy bardzo dobre sklepy z używaną odzieżą i warto się tam zaopatrywać. Znajdziemy to samo co w sieciówkach, a do tego widzimy te rzeczy, kiedy przeszły już kilka prań – podpowiada stylistka.
Żeby zrobić udane zakupy w ciucholandzie potrzebne jest jednak odpowiednie nastawienie. Po pierwsze trzeba mieć czas na takie zakupy, bo wiąże się to z myszkowaniem między półkami. Po drugie do takiego sklepu idziemy z otwartą głową, a nie z nastawieniem, że chcemy kupić białą bluzkę w określonym fasonie. Na wieszakach w sklepach z odzieżą używaną jest określony asortyment, do tego w pojedynczych egzemplarzach i rozmiarach. – Na koniec polecam wszystkie rzeczy dokładnie obejrzeć, przymierzać i zastanowić się do jakich ubrań, które mamy w domu będą nam pasować, czy skomponują one z czymś co mamy – podpowiada stylistka.
Ma kilka ulubionych punktów na ul. Kobylińskiego, Tumskiej czy Miodowej. To typowe sklepy z odzieżą używaną, ale są też w Płocku inne inicjatywy, które pokazują, że zmienia się coś w ekoświadomości mieszkańców. I to też się chwali. Powstał np. „Kapitalny Sklep”, do którego można oddać zalegające w szafie niepotrzebne rzeczy. Dochód z ich sprzedaży pomoże płockiemu wolontariatowi kupić mieszkanie usamodzielniającemu się właśnie podopiecznemu domu dziecka. Dalej przy ul.  3-go Maja w każdą sobotę, w godzinach 10.00-18.00 działa punkt pod nazwą „Rzeka rzeczy”. Można tu przynieść rzeczy i wymienić je całkowicie bezgotówkowo na inne. – Tak trafiły do mnie ostatnio  piękne tapety, które wykorzystuję do robienia obrazów na ścianę – mówi Sandra.
Wraz z Lidką zorganizowała w galerii Wisła akcję „Ekożycie”, by uświadamiać, tłumaczyć, podpowiadać. – Wszyscy wiemy, że śmieci mamy w domach segregować i robimy to, ale wciąż spotykam się z osobami, które mają problem, co do którego pojemnika wrzucić – tłumaczy organizatorka akcji. Dlatego obok innych atrakcji rozdawała też ulotki na ten temat. Z sobotniego spotkania można było też wyjść z własnoręcznie zasadzoną szałwią w personalizowanej doniczce wykonanej z plastikowej butelki, bo każdy w domu może mieć swój własny ogródek, przy okazji organizując dziecku kreatywne warsztaty z wykorzystania plastikowych butelek, które wcale nie muszą znaleźć się w śmieciach, tylko zdobić domowe parapety. Można dać im po prostu drugie życie...

Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Płocczanin - niezalogowany 2019-10-30 20:57:48

    Nie płocczanie, tylko dwie nawiedzone lokalne celebrytki.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości